Dopiero po kilku miesiącach sąd zobaczył pełne nagranie wystąpienia Oliwii Olejniczak. Czy wcześniejsze materiały były niepełne – a może wprowadzające w błąd? Sprawa budzi ogromne emocje i coraz głośniej mówi się o granicach wolności słowa w Polsce.
Zamość znów w centrum uwagi. We wtorek, 17 marca 2026 roku, przed Sądem Rejonowym odbyła się kolejna rozprawa w sprawie 21-letniej Oliwii Olejniczak – młodej matki i działaczki środowisk narodowych. Kluczowym momentem posiedzenia było dopuszczenie przez sąd pełnego, nieedytowanego nagrania jej przemówienia z manifestacji „Stop masowej imigracji”, która odbyła się 19 lipca 2025 roku na Rynku Wielkim.
Wcześniej w sprawie funkcjonował jedynie fragment nagrania zaprezentowany przez dziennikarkę lokalnych mediów. Teraz sąd zdecydował się zapoznać z całością materiału, co – jak podkreśla obrona – może diametralnie zmienić ocenę wypowiedzi oskarżonej.
Emocjonalne wystąpienie czy przekroczenie granicy?
Z pełnego nagrania wynika, że przemówienie miało silnie emocjonalny charakter i odnosiło się do kwestii bezpieczeństwa kobiet oraz polityki migracyjnej. Olejniczak mówiła m.in. o własnych obawach jako matki, przywołując tragiczne zdarzenia kryminalne oraz sytuację kobiet w różnych częściach świata. Prokuratura utrzymuje jednak, że wypowiedź mogła zawierać treści noszące znamiona nawoływania do nienawiści. Na tym etapie nie wskazano publicznie konkretnych fragmentów, które miałyby stanowić podstawę zarzutów.
Policja była na miejscu – i nie reagowała
Podczas rozprawy zeznawał organizator zgromadzenia, który podkreślił, że manifestacja była zabezpieczana przez liczne siły policji. Jak twierdził, w trakcie wydarzenia nie doszło do interwencji wobec wystąpienia oskarżonej, ani nie zgłaszano zastrzeżeń co do jego przebiegu. To jeden z argumentów podnoszonych przez środowiska wspierające Olejniczak, które wskazują na brak natychmiastowej reakcji służb jako dowód, że nie doszło do naruszenia prawa.
„To sprawa o wolność słowa”
Głos po rozprawie zabrał Jakub Jeleń, prezes Okręgu Lubelskiego Młodzieży Wszechpolskiej:
- Dziś zobaczyliśmy coś bardzo ważnego – pełny kontekst wypowiedzi, który wcześniej był pomijany. Trudno mówić o rzetelnej ocenie, jeśli analizuje się tylko fragmenty. W naszej ocenie ta sprawa staje się symbolem szerszego problemu, czyli granic wolności słowa w Polsce.
Polityka czy prawo?
Sprawa budzi coraz większe emocje również dlatego, że – zdaniem części komentatorów – może mieć wymiar polityczny. Zwolennicy oskarżonej wskazują na szybkie postawienie zarzutów, porównując to z innymi postępowaniami, które – ich zdaniem – trwają znacznie dłużej. Z kolei przeciwnicy takiej narracji podkreślają, że każda sprawa ma swoją specyfikę, a sąd ocenia wyłącznie konkretne dowody i przepisy prawa.
Co dalej?
Kolejna rozprawa została wyznaczona na 28 kwietnia 2026 roku. To wtedy sąd może bliżej odnieść się do znaczenia pełnego nagrania i jego wpływu na ocenę całej sprawy.
Jedno jest pewne – proces Oliwii Olejniczak już teraz stał się czymś więcej niż tylko lokalną sprawą. To test dla polskiego systemu prawnego i odpowiedź na pytanie: gdzie kończy się wolność słowa, a zaczyna odpowiedzialność karna?
::addons{"type":"facebook-encouragement"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu roztocze.net. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz