Około 500 osób wzięło udział w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej w rejonie Zamość. Wydarzenie rozpoczęło się w piątek Mszą św. w kościele pw. św. Brata Alberta w Zamościu. Uczestnicy wyruszyli nocą, by w ciszy, skupieniu i modlitwie zmierzyć się nie tylko z wymagającą trasą, ale także z samymi sobą.
W piątek, 27 marca, w Parafii Rzymskokatolickiej św. Brata Alberta w Zamościu rozpoczęła się Ekstremalna Droga Krzyżowa 2026 w rejonie zamojskim. Początek wydarzenia stanowiła Msza święta o godz. 18:00, odprawiona w kościele pw. św. Brata Alberta. Liturgii przewodniczył proboszcz parafii, ks. Marek Mazurek, a po jej zakończeniu odbyła się adoracja krzyża, która wprowadziła uczestników w duchowy wymiar nocnej wędrówki. Koordynatorem EDK w rejonie Zamość jest ks. Mariusz Skakuj.
Jak przekazali organizatorzy, oficjalnie zapisało się 450 osób, jednak podczas Mszy świętej zgłosiło się jeszcze 50 kolejnych uczestników, którzy zdecydowali się podjąć wyzwanie bez wcześniejszej rejestracji. Łącznie około 500 osób wyruszyło na trasy Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. To liczba, która pokazuje, że Ekstremalna Droga Krzyżowa w Zamościu od lat przyciąga ludzi szukających nie tylko wysiłku fizycznego, ale przede wszystkim głębokiego doświadczenia duchowego.
Tegoroczna Ekstremalna Droga Krzyżowa w Zamościu odbyła się pod hasłem „Podróż w głąb siebie”. To właśnie ono najlepiej oddaje sens tego wydarzenia. EDK to nie zwykły marsz ani turystyczna wyprawa. To nocna droga modlitwy, milczenia i przekraczania własnych granic. Uczestnicy idą często samotnie lub w niewielkich grupach, pokonując wiele kilometrów w ciszy, chłodzie i zmęczeniu. Bez rozgłosu, bez wygody — za to z intencją, wiarą i ogromną determinacją. Dla wielu osób to jedna z najważniejszych duchowych inicjatyw Wielkiego Postu.
O tym, jak głębokim doświadczeniem jest Ekstremalna Droga Krzyżowa, mówi świadectwo jednego z uczestników – Rafała, który po raz kolejny podjął to wyzwanie. Jak podkreśla, początki wydawały się „po ludzku” do opanowania — była siła, tempo i kontrola. Jednak z czasem pojawiły się trudności: zmęczenie, ciężar plecaka, noc, cisza i fizyczny ból.
To właśnie wtedy zaczęło się coś znacznie ważniejszego.
– To nie jest tylko droga. To jest spotkanie – przyznaje Rafał.
W jego relacji szczególnie mocno wybrzmiewa moment duchowego przełomu — chwila, w której człowiek przestaje uciekać od siebie, a zostaje sam ze swoim wnętrzem i z Bogiem.
– Tam nie da się udawać. Tam wszystko wychodzi na światło. Ból fizyczny schodzi na drugi plan, bo zaczyna się coś ważniejszego — spotkanie z samą sobą i z Nim – opisuje uczestnik.
Jak dodaje, mimo zmęczenia i bólu wrócił z tej drogi wewnętrznie odmieniony.
– Bóg mnie tam nie zostawił ani na chwilę. Wracam inny. I zaczynam od nowa – podsumowuje.
Dla wielu uczestników Ekstremalna Droga Krzyżowa w Zamościu nie jest jedynie religijnym wydarzeniem czy sportowym wyzwaniem. To przede wszystkim świadome wejście w ciszę, samotność i prawdę o sobie. To droga, która wymaga przygotowania fizycznego, ale jeszcze bardziej — gotowości serca. Wielu uczestników podkreśla, że właśnie podczas tej nocnej wędrówki najpełniej doświadczają modlitwy, wewnętrznego oczyszczenia i obecności Boga.
Tegoroczna frekwencja pokazuje, że Ekstremalna Droga Krzyżowa w Zamościu wciąż porusza i inspiruje. Setki osób zdecydowały się wyjść nocą, by przeżyć Wielki Post w sposób wymagający, ale prawdziwy. To świadectwo wiary, odwagi i duchowej determinacji.
::addons{"type":"facebook-encouragement"}
::news{"type":"see-also","item":"371094"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu roztocze.net. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz