Są ludzie, których obecność wydaje się czymś stałym – jak budynek biblioteki, znajomy zapach książek czy cisza, w której rodzi się myśl. Dopiero ich odejście uświadamia, jak wielką przestrzeń wypełniali. Taki właśnie był Bogdan Szykuła – człowiek, który nie tylko gromadził książki, ale przede wszystkim zbierał i chronił pamięć o ludziach, miejscach i wydarzeniach swojej Małej Ojczyzny. Reportaż wspomnieniowy o Kronikarzu Łabuń.
::addons{"type":"only-with-us","color":"white"}
Dla wielu mieszkańców Gminy Łabunie był pierwszym przewodnikiem po świecie literatury. Dla innych – niestrudzonym badaczem historii, organizatorem spotkań, inicjatorem działań, które łączyły pokolenia. Dla najbliższych współpracowników – człowiekiem niezwykłej skromności, pracowitości i wewnętrznej siły.
Dziś o Bogdanie Szykule mówią ci, którzy znali go najlepiej.
Dr Agnieszka Szykuła, dyrektor Biblioteki Publicznej Gminy Łabunie:
– Dla mnie był nie tylko poprzednikiem, ale przede wszystkim mentorem i człowiekiem, który pokazał, czym naprawdę jest biblioteka. To nie są tylko książki na półkach – to ludzie, ich historie, emocje, pamięć. On to rozumiał jak mało kto. Pamiętam, jak potrafił godzinami opowiadać o jednej fotografii przyniesionej przez mieszkańca. Dla innych to było stare zdjęcie – dla niego fragment większej opowieści, którą trzeba ocalić. Uczył nas, że każda historia ma znaczenie, nawet jeśli wydaje się mała. Był wymagający, ale sprawiedliwy. I przede wszystkim – całkowicie oddany temu, co robił. Biblioteka była jego życiem. Dzięki niemu dziś mamy fundament, na którym możemy dalej budować.
::addons{"type":"youtube","url":"https://www.youtube.com/watch?v=hwesfi3lcmo&t=18s"}
Antoni Skura, Przewodniczący Rady Powiatu Zamojskiego:
– Bogdan Szykuła był człowiekiem-instytucją. Takich ludzi nie spotyka się często. Łączył pasję regionalisty z ogromnym poczuciem odpowiedzialności za wspólnotę. Zawsze podziwiałem jego konsekwencję. Jeśli uznał, że coś jest ważne dla mieszkańców – doprowadzał to do końca. Niezależnie od trudności. Czy chodziło o publikację książki, organizację wydarzenia czy upamiętnienie lokalnych bohaterów – można było być pewnym, że zrobi to rzetelnie. Miał też niezwykłą umiejętność łączenia ludzi. Potrafił zaprosić do współpracy osoby o różnych poglądach, różnych doświadczeniach – i stworzyć coś wspólnego. Dziś widać, jak wielki ślad po sobie zostawił.
::addons{"type":"youtube","url":"https://www.youtube.com/watch?v=Ug5DIotck48"}
s. Irena Murawska FMM, kustosz Izby Pamięci bł. Stanisława Starowieyskiego w Łabuniach:
– Spotkania z panem Bogdanem zawsze były pełne spokoju i refleksji. Miał w sobie ogromny szacunek do historii, ale też do człowieka.
Pamiętam, jak z wielką troską podchodził do każdej inicjatywy związanej z pamięcią – czy to o bohaterach wojennych, czy o osobach związanych z naszą lokalną wspólnotą. To nie była dla niego tylko praca. To była służba. Był człowiekiem cichym, nienarzucającym się, a jednocześnie niezwykle obecnym. Potrafił słuchać – a to dziś rzadki dar.
::addons{"type":"youtube","url":"https://www.youtube.com/watch?v=X4U7nsISvXk"}
Ks. Czesław Galek, kapelan Sióstr Franciszkanek Misjonarek Maryi w Łabuniach:
– W jego życiu było coś bardzo głęboko zakorzenionego – poczucie sensu tego, co robi. Nie szukał rozgłosu, nie zabiegał o uznanie. Robił swoje – wiernie, konsekwentnie, z przekonaniem. Widziałem w nim człowieka, który rozumie wartość pamięci. Bo pamięć to nie tylko przeszłość – to także fundament tożsamości. On ten fundament umacniał każdego dnia. Był też człowiekiem życzliwym. Zawsze znalazł czas, by porozmawiać, pomóc, wesprzeć. Takich ludzi się nie zapomina.
::attachment{"type":"audio","item_id":"274745"}
Ślad, który pozostaje
Bogdan Szykuła nie budował pomników dla siebie. Budował je dla innych – w książkach, publikacjach, archiwach, wystawach, w pamięci ludzi. Dzięki niemu ocalono setki historii, które mogłyby zniknąć bez śladu. Dzięki niemu Biblioteka Publiczna Gminy Łabunie stała się czymś więcej niż instytucją – stała się sercem lokalnej pamięci.
Dziś, kiedy go już nie ma, pozostaje wdzięczność. I zobowiązanie – by tej pamięci nie zmarnować. Bo są ludzie, którzy odchodząc, zostawiają po sobie ciszę.
I są tacy, którzy zostawiają opowieść. Bogdan Szykuła należał do tych drugich.
Reportaż wspomnieniowy o Kronikarzu Łabuń został sfinansowany ze środków Gminy Łabunie.
::news{"type":"see-also","item":"364077"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu roztocze.net. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz