Felietony

Zamknij

Wędki w dłoń, bestię goń!

11:01, 26.04.2006

„Uroki wędkarstwa są rozliczne. Znajdzie się w nim coś i dla zawałowca, i dla znużonego ślęczeniem nad książkami. Operator koparki odetchnie nad wodą od spalin i warkotu, programista i księgowy oprą zmęczony wzrok na błękicie przenikającym się z zielenią”

Święta prawda, choć nie do końca. Zalety wędkarstwa jeszcze w latach 80. wychwalał Stanisław Stupkiewicz, autor broszury „Wędka dobra na wszystko”. Nie dodał jednak, że wędkarze to ludzie o nerwach jak postronki, gotowi znosić wszelkie niedogodności, z pokorą przyjmujący nieprzychylne zrządzenia losu oraz cierpkie uwagi najbliższych.

Kto żyw, do Nielisza!
Tych prawdziwych bohaterów naszych czasów będzie można podziwiać np. w Nieliszu (ale też nad brzegami innych rzeki i zbiorników naszego regionu). Tutaj nad największy akwen przybędą wędkarze z najodleglejszych zakątków Zamojszczyzny, ziemi lubelskiej oraz innych krain naszej przepięknej ojczyzny. Sezon na połów szczupaka rozpoczyna się 1 maja. Jeżeli jednak ostatni dzień okresu ochronnego jest dniem ustawowo wolnym od pracy, to od tego właśnie dnia można łowić szczupaki.
Tak więc już od 30 kwietnia nad brzegiem nieliskiego zalewu będą wysiadywać setki uzbrojonych w wędki amatorów polowań na najbardziej krwiożerczego drapieżnika słodkich wód. Jak co roku, około 200 łodzi wypłynie na wodę.
Później, miesiącami, a nawet latami wędkarze będą opowiadali o taaakich rybach, które niestety dziwnym trafem w ostatniej chwili wypluły haczyk.
O szczupaku (esox lucius), rybie z rodziny śledziokształtnych (clupeiformes) wiadomo, że osiąga długość do 1,8 metra. W książce „Wędkarstwo polskie” Jerzy Paladino zanotował, że rekord został ustanowiony w Polsce w 1976 roku (autor nie pisze gdzie i przez kogo), a złowiony szczupak ważył ponad 24 kg, mierzył natomiast 128 cm.

Wędkarze zgodnie jednak twierdzą, że widzieli już znacznie większe okazy. Jak dowodzą, ryba żyje do 25 lat. Niektóre źródła mówią o szczupakach o wadze prawie 40 kilogramów (są informacje mówiące o tym, że szczupak może ważyć nawet 65 kg).
- Tak się jednak jakoś dziwnie składa, że największe ryby zostają w wodzie – zastanawia się Ireneusz Mędziak, okręgowy inspektor ds. sportu, ochrony i zagospodarowania wód w zamojskim okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego. Wędkarze często mówią, że mieli na haczyku olbrzymią rybę, która w ostatniej chwili im się wymknęła. Jak się okazuje, te właśnie nie złowione ryby najlepiej rosną. Bo są karmione wspomnieniami.
- Po kilku latach szczupki i sumy mają już rozmiary łodzi podwodnych – cieszy się inspektor Mędziak.


Koniec miłości, wędki w dłoń!
Jerzy Paladino twierdzi, że „szczupak jest rybą stosunkowo łatwą do złowienia”. Nic podobnego.
- Nie ma jednej rady dla wędkarzy, nie ma niezawodnego sposobu złowienia szczupaka, ani żadnej innej ryby – prostuje Janusz Łagowski z Tomaszowa Lubelskiego, komendant Powiatowej Społecznej Straży Rybackiej.
Jak wyjaśnia, najłatwiej złowić szczupaka, kiedy zabraniają tego przepisy, a więc w czasie jego tarła (okres godowy; składanie i zapłodnienie jaj). Wtedy owładnięta uczuciem ryba nie zwraca na nic uwagi, wypływa na płycizny i można ją złapać nawet nie używając wędki.
- Szczupak zachowuje się wtedy, jakby był głuchy i ślepy. Co zrobić, na miłość nie ma rady – wzdycha komendant Łagowski.
Pocieszające jest to, że po okresie tarła ryba jest może nieco wymizerowana, ale za to bardzo żarłoczna.
- Po miłości chce się jeść – przytomnie zauważa Łagowski.
Dlatego właśnie wtedy jest największa szansa na złowienie szczupaka. Gwarancji jednak nie ma.
Łagowski wspomina, że kiedyś trzy dni zasadzał się na drapieżnika i nic.
- Kolega przyszedł, założył na haczyk żywca (małą rybkę na przynętę dla drapieżnika – przyp. red.) i wyharatał szczupaka, który ważył 4,5 kilograma – biada Łagowski.

Nie ma gwarantującej dobry połów pory dnia (niektórzy twierdzą, że najlepsze brania są o świcie, inni twierdzą, że wieczorem), pogody (niektórzy wędkarze utrzymują, że ryba bierze, kiedy intensywnie świeci słońce, inni uważają, iż na powodzenie można liczyć tuż przed lub tuż po deszczu, jeszcze inni, że kiedy pada). Nie ma też rady dla tych, którzy chcieliby wiedzieć na co łowić. Czasami znakomicie sprawdza się przynęta w postaci żywej rybki (ale i tutaj nie ma zgody jaka: karaś srebrzysty vel japoniec czy np. płoć?). Innym razem wędkarze zalecają stosowanie sztucznych przynęt. Ale i w tej materii są poważne różnice zdań. Stąd w sklepach wędkarskich tak wiele wszelkiego rodzajów sztucznych przynęt, woblerów i ripperów (sztucznych rybek; rippery są wykonane z gumy lub tworzyw sztucznych o podobnych do gumy właściwościach), blach (też imitują rybę). Koszt osprzętu (wyżej wymienione oraz wędzisko, kołowrotek, żyłka, przypon, spławik) do wędkowania rzutowego (spinningu) to wydatek co najmniej 200 zł.

Smaczny kanibal
Nagrodą jest dla wędkarza satysfakcja. Nie chodzi nawet o złowienie ryby, ale sam fakt uczestniczenia w polowaniu. I to nie na byle jaką rybę.
- Na kanibala – podkreśla Janusz Łagowski. – Szczupak jest bardzo żarłoczny, ale i leniwy. Łapie, co mu pod pysk podpłynie. Zazwyczaj są to ryby spokojnego żeru, czyli nie drapieżne, ale jak jest okazja, to i na kolegę szczupaka się rzuci.
- Szczupak, inaczej niż np. okoń, z reguły nie goni swojej ofiary, ugryzie raz i po wszystkim. Jak trafi, to dobrze, jak ryba mu się wymknie, to czeka na kolejną okazję – wyjaśnia Jerzy Klecha, dyrektor biura okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego w Zamościu.

Według dyrektora Klechy, szczupak nie grzeszy zbytnio rozumem. Kiedy jest głodny, atakuje raz za razem. Nie cofa się, nie kombinuje, nie jest pamiętliwy. – Raz złapie się na haczyk, wywinie się, a za kilka minut ponownie da się skusić na taką samą przynętę.

Mięso szczupaka jest smaczne, ale stąd bierze się jego popularność wśród wędkarzy? Są przecież bardziej przydatne na patelnię okazy, jak np. sandacz, czy najbardziej w Polsce popularny karp.
– Karpia łatwiej złowić, ale co to za łowienie – bagatelizują Eugeniusz Żołyniak, pracownik biura PZW w Zamościu i Wiesław Organista, właściciel stawów rybnych w Skierbieszowie.
- Karp idzie jak deska – powiadają Żołyniak i Organista.
- Szczupak walczy, nieraz i pół godziny trzeba się namęczyć, żeby go wyciągnąć. I o walkę właśnie chodzi – wykrzykuje Janusz Łagowski. – To jest to!
Łagowski przypomina, że złowienie szczupaka to wyczyn nie lada, ale i poskromienie ryby, czyli wrzucenie jej do siatki (bo haczyk z pyska ryby wyciągamy specjalnym wypychaczem), bywa kłopotliwe.
- Szczupak jak pies – mówi Łagowski. – Wprawdzie nie szczeka, ale ugryźć może.
- Rany niewielkie, ale szarpane, dlatego bardzo ciężko się goją – zauważa Ireneusz Mędziak.

Żonom pod rozwagę
Nadludzkiego wręcz poświęcenia wędkarzy nie potrafią pojąć ich małżonki, a śmiało można powiedzieć, że niewiasty w ogólności. Choć i w tym przypadku są chlubne wyjątki. Na szczęście matka natura sprawiła, że niektóre panie ochoczo wyruszają na wędkarskie wyprawy (bywa, że i nocne). Owe białogłowy jak się wydaje mają znacznie większą niż ich mężowie potrzebę zaspokojenia tkwiących w każdym człowieku instynktów łowieckich i nad wodą dają im upust. I chwała im (wędkarzom oraz wędkującym paniom) za to, że czynią to w miłych okolicznościach przyrody, a nie w domach. Łowiectwo bowiem kojarzy się niestety z zabijaniem.
- A żonę trzeba sobie wychować. Oczywiście do tego potrzebna jest cierpliwość - zauważa Janusz Łagowski.

Tymczasem nie rozumiejąca znaczenia wędkowania małżonka, czy też małżonek, zamiast docenić trud włożony w zdobywanie pożywienia, często czyni wymówki. Najczęściej wtedy, gdy mąż wraca z nocnej wyprawy wędkarskiej bez zdobyczy i wielce zmęczony. I nie pomaga tłumaczenie, że zawiniła pogoda, że wśród nocnych mgieł (zamglenia zdarzają się wędkarzom bardzo często) nie sposób było dostrzec dokładnie nawet brzegów zalewu lub rzeki, o łowieniu w takich warunkach nie było nawet mowy. Ale wędkarze potrafią wiele wycierpieć. Dają upust swoim instynktom, u podstaw których tkwi przecież odziedziczona po przodkach konieczność polowania dla zaspokojenia życiowych potrzeb stada (w tym przypadku rodziny).

I jeszcze jedno. Zatwardziały wędkarz jest, jak np. szczupak, ślepy i głuchy na to wszystko, co wykracza poza wymiar zamocowanej na haczyku przynęty. Można go porównać do ryby w okresie tarła. Tym, co łączy wędkarza z potencjalną zdobyczą jest miłość. Wprawdzie do ryby, ale to nie szkodzi. Uczucia, jakie by nie były, trzeba szanować. Towarzyszki życia wędkarzy powinny o tym pamiętać.

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu roztocze.net. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%