Felietony

Zamknij

Łowcy nagród

10:01, 12.04.2006

Choć nie są osobami publicznymi, ich nazwiska często pojawiają się w mediach. Jan Cieplechowicz z Zamościa usłyszał kiedyś od dziennikarzy radiowej Jedynki: „Panie Janie, pan nie musi się już przedstawiać”.

„Super Express”, „Fakt”, „Przegląd Sportowy”, „Angora”, „Tele Świat”, „Chwila dla Ciebie” „Poznaj swój kraj”, „Tina”…, można dopisać tutaj jeszcze kilkadziesiąt tytułów. Bo „krzyżówkowicze” to także namiętni czytelnicy. Ich dzień zaczyna się podobnie. Rano spacer z psem lub wymarsz do sklepu po pieczywo i oczywiście kupienie gazety. Po spacerze chwila odpoczynku i... rzut okiem na nową krzyżówkę. Jak już na nią spojrzą, to nie mogą się powstrzymać. Zanim zjedzą śniadanie, krzyżówka jest już rozwiązana.
- Najłatwiejsze są w prasie lokalnej – mówi Elżbieta Kierepka z Tyszowiec.
Potwierdza to Jan Cieplechowicz, emerytowany nauczyciel geografii z Zamościa. On, zanim zaniesie rozwiązanie krzyżówki do którejś z lokalnych redakcji, stara się odczekać dzień lub dwa.
- Głupio przecież lecieć tak od razu, tego samego dnia – tłumaczy.
Od razu jednak chwyta za słuchawkę telefonu, kiedy słyszy na antenie radiowej konkurs, szczególnie krajoznawczy. Ta tematyka to jego konik.
- Powiem nieskromnie. Jestem specjalistą od radiowych konkursów. Był czas, że zdobywałem co drugą nagrodę. Lubię szczególnie konkursy organizowane przez Radio Lublin lub Program Pierwszy Polskiego Radia. Układam też dla nich pytania – mówi Cieplechowicz.
To właśnie od dziennikarzy porannych „Sygnałów Dnia”, emitowanych w radiowej Jedynce usłyszał: „Panie Janie, pan nie musi się już przedstawiać”.

Karnet na bal i worek cukru
- Krzyżówki rozwiązuję dla przyjemności, treningu umysłu i zabicia czasu na emeryturze, a jak wpadnie z tej okazji jakiś drobiazg to się cieszę – mówi Elżbieta Kierepka, emerytowana nauczycielka.
Drobiazgów krzyżówkowicze nie liczą. Drobiazgi to firmowe gadżety: koszulki, długopisy, kalendarze, drobne upominki sygnowane marką sponsora, prenumeraty pism, a także zestawy kosmetyków. Wszyscy wylosowali co najmniej kilkanaście takich nagród. Mają też po kilka mikserów, żelazek, suszarek do włosów albo modnych ostatnio jako nagrody - grillów ogrodowych. Czasami bywają też oryginalne wygrane, jak choćby karnet na bal sylwestrowy, talon na alkohol lub na mycie samochodu albo... worek cukru.
Jan Cieplechowicz wycinki o swoich sukcesach wkleja do specjalnego brulionu. Elżbieta Kierepka przechowuje je w papierowej teczce.
- Te najbardziej wartościowe nagrody? – zastanawia się chwilę Cieplechowicz. – W 1997 r., w „Przeglądzie Sportowym” wygrałem 5 ówczesnych mln zł. W 2000 r., w „Tygodniku Zamojskim” telewizor, a w „Tele Świecie” zestaw komputerowy – wymienia.
- W ubiegłym roku wylosowałam aparat cyfrowy Olympus, wart prawie 1200 zł. Wcześniej markowy radiomagnetofon z odtwarzaczem w „Kurierze TV” i kuchenkę mikrofalową w „Sekretach serca”– wylicza najbardziej wartościowe trofea Elżbieta Kierepka.

Ulubieni klienci
Aby wygrać trzeba zainwestować. Po pierwsze w znaczki (1,3 zł), karty pocztowe (20 gr) lub pocztówki (od 50 gr). Szaradziści to ulubieni klienci okienek pocztowych i kiosków ruchu. Jeśli kupują znaczki to płachtami. Karty pocztowe tuzinami.
- To mój stały, cotygodniowy zakup. Mam wrażenie, że na pocztę w Tyszowcach karty pocztowe sprowadzają specjalnie dla mnie. Ile mnie to kosztuje? Na ten cel zawsze mi wystarcza - mówi Elżbieta Kierepka, która tygodniowo wysyła ok. 20 krzyżówek. Dla nich gotowa jest zarwać noce.
Trzeba też zainwestować w wiedzę. Kupić „Słownik wyrazów obcych”, „Słownik synonimów”, „Słownik wyrazów bliskoznacznych” (17 - 25 zł) jakąś encyklopedię, najlepiej tę jednotomową, wydaną przez PWN (ok. 150 zł). Lekturą obowiązkową jest „Słownik amatora krzyżówek”, „Podręczny leksykon krzyżówkowicza”, „Kieszonkowa encyklopedia dla krzyżówkowiczów” (15 do 30 zł). Przydaje się też „Wielka księga myśli polskiej” i „Księga przysłów polskich” lub „Księga aforyzmów” (ok. 30 - 40 zł). Warto mieć też pod ręką np. „Kronikę dziejów Polski” (ok. 35 zł).
- Na poczcie śmieją się ze mnie, że wydaję tak dużo pieniędzy. Czasami bywa, że nawet nie wiem czy książka, którą przynosi mi do domu listonosz to książka, którą wygrałam, czy też zamówiłam – mówi Halina Oleszczak z Tereszpola - Zaorendy. Krzyżówki rozwiązuje z mężem Henrykiem gorliwie od sześciu lat, od czasu gdy przeszli na emeryturę.

Krzyżówkowa papuga
Marek Sztochel z Zamościa, który od 19 lat układa krzyżówki (pracował m.in. dla „Technopolu”, lidera wśród wydawnictw szaradziarskich) uważa, że dobre krzyżówki to takie, w których człowiek używa głowy, a nie słowników lub encyklopedii.
- Wszystko zależy od zdefiniowania określonych pojęć. Pytając o raka można zapytać: „jadalny skorupiak”, ale ciekawiej będzie: „wiersz czytany wprost i wspak”. Oko można definiować jako narząd wzroku, ale też jako „kocie lub tygrysie wśród minerałów”. Ważne, aby pytania do haseł nie były monotonne – mówi Sztochel.
Starzy krzyżówkowicze z sentymentem wspominają krzyżówki ze „Zwierciadła” i „Przekroju”, które miały swój niepowtarzalny charakter. Dawniej układało się je bowiem „ręcznie”. Twórca szarad wymyślał hasło pionowo, potem poziomo i w ten sposób krzyżował ze sobą wyrazy. W każdej krzyżówce widać było osobowość autora i jego pasję: wędkarza, sportowca, turysty, historyka.
Teraz krzyżówki układa program komputerowy, a on nie ma wyczucia popularności danego słowa w regionie lub kraju. Krzyżówki są podobne i nużące. Roi się w nich od tych samych słów: aorta, żararaka, pokarana, kara, atak, nagana, ara. Ten ostatni wyraz tak często pojawia się w krzyżówkach, że ich twórcy wymyślili nawet specyficzne, autoironiczne pytanie: „Krzyżówkowa papuga”. Niektóre wydawnictwa szaradziarskie przyjęcie krzyżówki do druku uzależniają od tego, czy nie ma w niej słowa „ara”.
- Komputer używa tych wyrazów, bo mają najwięcej głosek „a”, a one bardzo dobrze się krzyżują z innymi wyrazami w polskim alfabecie. Czytelnicy lubią zaś krzyżówki, które gęsto się krzyżują, ale z polskimi słowami np. gżegżółka, żołądź, żorżeta – uważa Sztochel.

Telefon do przyjaciela
- Najbardziej intryguje mnie ten jeden wyraz, którego brakuje mi do całości rozwiązania. Potrafię szukać go w pamięci i książkach nawet kilka dni. Ten jeden wyraz bywa ciekawszy niż cała krzyżówka. Gdy już go znajdę, mam tyle satysfakcji, jakbym wylosował jakąś wygraną - opowiada Zbigniew Kierepa, nauczyciel wychowania fizycznego z Zamościa, zapalony szaradzista.

Czasami w rozwiązaniu haseł, tak jak w znanym telewizyjnym turnieju „Milionerzy”, o wiele ważniejszy od sterty książek bywa telefon do przyjaciela.
- Gdy mam problem z jakiś pytaniem sportowym, dzwonię do Zbyszka Kierepy. Ja czasami pomagam mu w pytaniach krajoznawczych i związanych z geografią - mówi Cieplechowicz.
- Zdarza się nam, że dzwonimy do rodziny do Lublina. Często pytają w krzyżówkach o młodych aktorów i współczesne filmy, a my ich nie oglądamy, ani ich nie znamy. Co innego dzieci mojej siostry – opowiada Halina Oleszczak, która prowadzi specjalny notes, gdzie zapisuje sobie najczęstsze zwroty, które powtarzają się w krzyżówkach.
Elżbiecie Kierpce w niektórych męskich dziedzinach, takich jak wojsko lub budownictwo pomaga mąż Daniel.
- Lubię rozwiązywać krzyżówki panoramiczne i „swatki”, ale moją pasją jest „jolka”. Ostatnio zaintrygował mnie modny obecnie „sudoku”. Przez wiele tygodni nie mogłam znaleźć do niego klucza. Zbierałam systematycznie rozwiązania tych krzyżówek i analizowałem je. Udało mi się w końcu złamać szyfr w ubiegłym tygodniu – cieszy się Kierepka.

Sudoku, to cyfrowa gra, dla której ponoć „oszalał cały świat”, jak zachwalają ją dystrybutorzy szarad. Polega na uzupełnianiu diagramu w ten sposób, aby w każdym rzędzie poziomym, w każdej kolumnie pionowej i w każdym małym 9-polowym kwadracie znalazło się dziewięć różnych cyfr od 1 do 9.
- To bardziej gra dla matematyków niż humanistów – mówi Cieplechowicz, który też nie należy do zwolenników tej szarady.

Pomóc szczęściu
Elżbieta Kierepka, gdy pytam ją o szczęście, cytuje maksymę XVIII-wiecznego francuskiego romantyka Marie-Henri Beyle, bardziej znanego jako Stendhal:
„Szczęście to jest to, czego prawdopodobnie w życiu nie osiągniemy, ale na szukanie go warto poświęcić życie”.
- Jestem, podobnie jak Mikołaj Rej, w czepku urodzona i tego szczęścia mi nie brakuje w losowaniach. Chociaż w tym roku, jak na razie cicho – martwi się pani Ela.
Jan Cieplechowicz uważa, że szczęściu można dopomóc. Dlatego stawia na estetykę. Nie wysyła rozwiązanych haseł na byle czym. Stara się wybierać ładne widokówki, zazwyczaj z jakimiś urokliwymi krajobrazami. Najlepiej, jeśli dotyczą Zamościa lub regionu.
- Liczy się jednak przede wszystkim szczęście – przyznaje.
Wiele lat temu, od redakcji magazynu „Poznaj swój kraj”, w której wygrał wiele nagród, otrzymał list. „Panie Janie, niech pan gra w totolotka, bo ma Pan niesłychane szczęście, aby z tylu worków odpowiedzi, ciągle wylosowywać pana nazwisko”.

List przechowuje do tej pory. Do grania w totolotka jakoś go nie korci.


................................................................................................................
Historia krzyżówki
Pomysłodawcą krzyżówki był Amerykanin Arthur Wynne, pracownik „działu sztuczek i kawałów” gazety „New York World”. Pierwszą krzyżówkę zamieścił w niedzielnym dodatku „Fun” („Zabawa”) 21 grudnia 1913 r. Była ona wzorowana na grze towarzyskiej, w którą grywał jego dziadek - „Magiczny kwadrat albo podwójny akrostych”. „Original crossword puzzle” zawierała 32 hasła. Rubryki oddzielone były czarnymi odstępami. Pomysł spotkał się z tak dużym entuzjazmem ze strony czytelników, że w 1924 r. ukazała się książka „Crossworld puzzle”. Zawierała wybór 50 krzyżówek publikowanych dotychczas w „Fun”. Okazała się bestsellerem. W ciągu miesiąca rozeszła się w nakładzie przeszło pół miliona egzemplarzy. Wynalazek nie został opatentowany. W kilka miesięcy potem nowinka trafiła do Brytyjczyków, którzy rozprzestrzenili ją na inne kraje Europy.
W Polsce pierwsza krzyżówka pojawiła się 31 stycznia 1925 r. w „Kurierze Warszawskim”, w dziale zadań redagowanym przez autora licznych szarad, Karola Hoffmana. Opublikowana została anonimowo pod nazwą „łamigłówka krzyżowa”. Redakcja ufundowała 5 nagród dla osób, które nadeślą poprawne rozwiązanie. W tydzień po tym, krzyżówkę autorstwa Kazimierza Makarczyka załączono do warszawskiego tygodnika „Ilustracja”. To ten szachista jako pierwszy wymyślił nazwę „krzyżówka”, będącą tłumaczeniem angielskiego wyrażenia „cross word puzzle”. Wkrótce krzyżówki zaczęły publikować kolejne polskie gazety.


Swatka nie dla Chińczyka
Krzyżówka to według słownika zagadka słowno-literowa, polegająca na odgadywaniu lub dopasowywaniu haseł i wpisywaniu ich w krzyżujące się ze sobą rubryki. Krzyżówki różnią się od siebie stopniem trudności, wielkością, wiekiem potencjalnego odbiorcy. Istnieje wiele wersji np. jolka, ukośnik, kwadrat magiczny, panoramiczna, swatka, poplątaniec, bliźniaczka. Coraz większą popularnością cieszą się krzyżówki z przymrużeniem oka zwane „hocki-klocki”. Aby odpowiedzieć na pytania, trzeba wykazać się nie tylko wiedzą, ale i kreatywnością, np. pytanie „druga Polska?” - odpowiedź „Japonia” (bo tak mawiał Wałęsa), „jedyny sklep w okolicy” – sam, „huzia na Józia?” - atak.
Cechą charakterystyczną krzyżówek jest to, że można je konstruować tylko w tych językach, gdzie pojedyncza litera alfabetu reprezentuje indywidualną głoskę. Dlatego niemożliwe jest układanie krzyżówek w języku np. chińskim. Chińczycy mają jednak swoje cyfrowe suddoku, kakuro oraz szaradę zwaną „malowane liczby”.

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu roztocze.net. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%