Od 1 maja 2004 r. jesteśmy w Unii Europejskiej. Spośród gmin wiejskich najbardziej prounijna była Lubycza Królewska; Europy nie chcieli w Turobinie
Podczas referendum (7-8 czerwca 2003 r.) w Lubyczy Królewskiej za akcesją opowiedziało się 74 proc. mieszkańców (najlepszy wynik w kat. gmin wiejskich), przeciw było 26 proc. (5528 uprawnionych do głosowania; frekwencja - 43,8 proc.).
W Turobinie aż 65 proc. obywateli głosowało na „Nie” (frekwencja - 49,98 proc.). Spośród gmin b. woj. zamojskiego bardziej niechętny Unii był tylko Zakrzew (66 proc. na „Nie”). Jednak po roku Lubycza wcale nie zbliżyła się do Europy, a w Turobinie z Unią się pogodzili i szukają pieniędzy w jej budżecie.
„Ruskij restoran”
Polsko-ukraińskie przejście graniczne w Hrebennem. Wjeżdżających do naszego kraju wita tablica z napisem informującym o tym, że są w europejskim raju: „Unia Europejska Wita” (również w języku angielskim i rosyjskim).
Europę widać (ale nie czuć, niestety) także choćby w polskich lokalach, z których usług korzystają Ukraińcy. Standardów zachodnich bary nie spełniają, ale się europeizują. Na razie na gruncie wymiany walut. Niemal w każdym można płacić w euro (kurs do negocjacji). Niestety zarobki dalekie są od tych obowiązujących w Unii. Barman jednego z takich przybytków w Hrebennem zawiesił na ścianie skrzynkę z zamocowaną do niej skarpetą. Na skrzynce napis: Zbieram na samochód. Chyba nieprędko kupi auto, bo klienci rzadko wrzucają pieniądze do skarpety.
W Europie, przynajmniej tej w Hrebennem, Ukraińcy czują się jak u siebie w domu. Nic dziwnego, to w zasadzie oni są tutaj gospodarzami. Tuż za przejściem sterty śmieci, kurz, zapach spalin, kilometrowe kolejki ciężarówek, samochody osobowe zaparkowane byle jak i byle gdzie. Potrzeby fizjologiczne goście ze Wschodu załatwiają w przydrożnych rowach, a bywa, że i na parkingach. Fakt, że nikt nie zadbał o to, aby ustawić sanitariaty. Oczekujący na wjazd na Ukrainę grają w karty, jedzą i piją w brudnych barach. Jedni śpią, inni właśnie się budzą, dzień miesza się z nocą. W niektórych lokalach gastronomicznych przy trasie Hrebenne - Tomaszów Lubelski stali klienci zostawili nawet płyty z nagraniami ichniejszych przebojów (np. „Miszka chuligan”, “Ruskij restoran”, “Tajga”). Ich los w rękach funkcjonariuszy straży granicznej i celników. Jeśli tym się nie spieszy, można czekać nawet dwie doby.
Miejscowi już się przyzwyczaili do bałaganu. Tym bardziej, że mieli na to kilka lat. Czasami narzekają, ale bez przekonania. Wiadomo, z Ukraińcami źle, ale bez nich jeszcze gorzej. Bo Ukrainiec, jaki jest, taki jest, ale zawsze trochę grosza zostawi. Zapłaci za nocleg (to zimą, bo jak jest cieplej śpi w aucie), pozostawiony na podwórku samochód, kupi kurczaka, chleb, piwo. Można też zarobić, godząc się na przechowanie w domu towaru (głównie papierosy i alkohol), który później sprzedadzą na bazarach Zamojszczyzny “ukraińskie i polskie mrówki”.
Kto kombinuje, ten żyje
Jeszcze dwa, trzy lata temu miejscowi robili lepsze interesy. To dlatego w Hrebennem i okolicznych wioskach nie chwalą pomysłu przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.
- Ukraińcy brali każdą ilość cebuli, jabłek, mięsa - wspomina sołtys Hrebennego, Władysław Kliza. - Ale odkąd wprowadzili dla nich wizy (to w ramach uszczelnienia unijnych granic), samochodów osobowych przyjeżdża coraz mniej, a ci z tirów u chłopa przecież nie kupują.
- Klientów coraz mniej - ubolewa właścicielka jednego z barów przy drodze Hrebenne - Lubycza Królewska. W jej lokalu podobnie jak w innych nie można kupić papierosów. - Bo kto by przepłacał za polskie, jak te z Ukrainy dwa razy tańsze - tłumaczy.
Ale widać ludzie pieniądze mają. W położonej niedaleko Hrebennego miejscowości Kornie spaliła się szkoła. Budynek odbudowano i trzeba było uporządkować teren. Władze gminy liczyły na to, że do pracy zgłoszą się mieszkańcy wsi, ale gdzie tam. Chętnych nie było. Ludzie nie mieli czasu.
Pilnowali pociągu Rawa Ruska - Warszawa, a ściślej rzecz biorąc nadwyżek towaru, jaki wyrzucali przez okna przemytnicy (to dla umówionych swoich, ale ci nie zawsze zdążyli pozbierać, więc i przygodnym coś się zawsze trafiło). Wystarczyło spokojnie poczekać obok torów, pozbierać kartony z papierosami i na bazar. Niestety, pociąg już nie kursuje, zyski z handlu kontrabandą są mniejsze.
“Tak” dla gminy
O tym, że z czasem coraz mniej będzie się zarabiało na Ukraińcach, wiadomo było od kilku lat. Dlaczego więc Hrebenne, podobnie jak cała gmina Lubycza Królewska głosowały za tym, aby Polska znalazła się w UE?
- Ja tam za bardzo za Unią nie byłem - wyznaje sołtys Kliza. - Pola nie mam, to i o dopłatach nie myślałem. Ale obiecywali, że można będzie legalnie wyjeżdżać do pracy na Zachodzie. Dla młodych to jakaś szansa. Ja już raczej nie skorzystam. Mam 54 lata.
- Moje dwie siostrzenice skończyły studia i co? W Polsce pracy nie ma. To znaczy jest, ale płacą tyle, że nie można się utrzymać. Dziewczyny wyjechały do Londynu. Jakbyśmy nie byli w Unii, to siedziałyby na zasiłku, albo i tego by nie dostały - przekonuje bizneswoman z Lubyczy Królewskiej (ma sklep spożywczy).
Za Unią głosował SLD-owski wójt Lubyczy Królewskiej Sławomir Jasiński. Bo jak powiada, wyczuł, że to dla jego gminy, podobnie jak dla całej ściany wschodniej szansa na rozwój.
- Droga wojewódzka Prusie - Hrebenne, obwodnica - mówi o planowanych inwestycjach Jasiński. - W Hrebennem trwa budowa nowoczesnego terminalu. Wartość kontraktu 150 mln zł. Tylko rok temu 145 naszych bezrobotnych znalazło tam zatrudnienie. Potwierdza to Stanisław Pawlik (52 l.) z Lubyczy Królewskiej: - Jestem murarzem, od roku pracuję przy budowie terminalu.
Gmina wprawdzie o fundusze unijne jeszcze nie występowała, ale w tym roku na pewno to uczyni. Będzie się starała o dofinansowanie budowy kanalizacji w Lubyczy Królewskiej oraz kompleksu rekreacyjno-parkowo-sportowego (m.in. modernizacja stadionu, budowa hali sportowej w Lubyczy).
Kraina lnu i konopi
- W referendum unijnym głosowałem “za” - podkreśla wójt Turobina Alfred Sobótka z PSL. Decyzję uzasadnia względami politycznymi. - Po pierwsze - nie było innego wyjścia. Od Wschodu się odcięliśmy i powstała próżnia - tłumaczy. Był też inny powód. Przystąpienie Polski do Unii Europejskiej dawało młodym ludziom szansę pracy na Zachodzie.
- Wyjazd za granicę, to pieniądze, ale i edukacja - podkreśla wójt Sobótka. - Podróże kształcą.
Dlaczego większość mieszkańców opowiedziała się przeciw Unii? Według Alfreda Sobótki odpowiedź jest prosta.
- Tu było kiedyś zagłębie lnu i konopi. W latach 80. tylko gmina Turobin produkowała prawie 1 000 ton surowca. A w UE przyznany Polsce limit wynosi zaledwie 1 386 ton. Nic dziwnego, że rolnicy byli przeciw - mówi Sobótka. - Tym bardziej, że co roku były też niższe ceny zboża, owoców miękkich (w ub.r. np. kilogram porzeczki kosztował w skupie zaledwie 30 gr).
Swoje zrobiła też antyunijna propaganda. Na tym polu w Turobinie działał np. 76-letni Czesław Bida z miejscowości Załawcze, działacz Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego “Solidarność” Rolników Indywidualnych.
Bida mówił ziomkom o tym, iż Unia traktuje polskiego rolnika gorzej niż swojego (mniejsze dopłaty), blokowała i nadal blokuje rynki zbytu dla naszych towarów, a jednocześnie kusi polskich producentów znacznie niższymi cenami swoich produktów.
Według Sobótki, na członkostwie w UE możemy wyjść dobrze. Turobin choć Unii niechętny, zdobył jednak dodatkowe fundusze (w przeciwieństwie do Lubyczy Królewskiej, która chciała do UE). - W ubiegłym roku z Banku Światowego pozyskaliśmy 400 tys. zł, a rok wcześniej 300 tys. zł z programu SAPARD.
To nie jedyny przykład. Jeden z obywateli gminy postarał się o dotacje i ma piekarnię.
- Zakład działa od dwóch miesięcy, ale na razie zaangażowałem własne środki - tłumaczy Gustaw Tomiło, bo o nim mowa. - Pieniędzy z Unii na razie nie widać. Czekam.
Natomiast Sławomir Jasiński, wójt Lubyczy Królewskiej po długim namyśle przyznaje, że w jego gminie chyba nie ma takiego, który by się na Unii szczególnie dorobił czy coś szczególnego zawdzięczał dotacjom. Ale ma nadzieję, że i to się zmieni.
TAK głosowaliśmy
O naszej akcesji do Unii Europejskiej przesądziły wyniki referendum (7-8 czerwca 2003 r.). 77 proc. obywateli Polski powiedziało „Tak” (23 proc. - „Nie”). Do głosowania było uprawnionych 29 868 474 osób. Za Unią opowiedziało się 13 516 612, przeciw - 3 936 012.
W woj. lubelskim
„Za” UE głosowało 63 proc. mieszkańców (frekwencja - 55,45 proc.)
W powiecie biłgorajskim
Unia zyskała 58-proc. poparcie, hrubieszowskim - 61-proc., tomaszowskim - 59-proc., zamojskim - 49-proc.
Wyniki referendum w miastach:
- Biłgoraj - 77 proc. (na TAK),
- Hrubieszów - 75 proc.,
- Tomaszów Lubelski - 75 proc.,
- Zamość - 76 proc.
Pozostałe miasta:
- Frampol - 50 proc. („Tak”),
- Józefów - 71 proc.,
- Krasnobród - 53 proc.,
- Tarnogród - 50 proc.,
- Tyszowce - 53 proc.,
- Szczebrzeszyn - 57 proc.,
- Zwierzyniec - 73 proc.
(Dane Państwowej Komisji Wyborczej)
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu roztocze.net. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz