Print screen: Radna Agnieszka Klimczuk oraz prezes PGK Franciszek Josik podczas sesji Rady Miasta Zamość
Zarzuty o naruszenie prywatności, presję i zastraszanie po krytyce zimowego odśnieżania miasta – takie oskarżenia wobec prezesa Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Zamościu formułuje radna Agnieszka Klimczuk. Franciszek Josik stanowczo zaprzecza, twierdząc, że jego działania były wyrazem dobrej woli. Sprawa została zgłoszona organom ścigania i wywołała burzliwą debatę publiczną.
Punktem zapalnym była sesja Rady Miasta Zamość, podczas której radna Agnieszka Klimczuk publicznie krytykowała sposób zimowego utrzymania miasta, przekazując – jak podkreślała – liczne uwagi mieszkańców. Po sesji, jak poinformowała w mediach społecznościowych, miała zacząć otrzymywać prywatne zdjęcia swojej posesji, wykonane przez prezesa PGK.
– Zaczęłam otrzymywać zdjęcia drzwi, wjazdu i bramy mojej posesji, bez żadnego sensownego komentarza. Jak miałam to odebrać? – pytała publicznie radna.
Według Klimczuk działania prezesa mogły zostać odebrane jako forma presji lub próba zastraszenia po krytyce kierowanej pod adresem miejskiej spółki. Radna pisała o naruszeniu prywatności, o poczuciu zagrożenia i o tym, że miała wrażenie, iż prezes znajduje się pod jej domem.
Sprawa została przez nią zgłoszona odpowiednim organom ścigania. Jak zaznaczyła, krytyka władz i miejskich spółek jest elementem demokracji, a żaden samorządowiec nie powinien spotykać się z represjami za wykonywanie mandatu radnego.
Do zarzutów odniósł się dzień później Franciszek Josik, prezes Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej, podczas konferencji prasowej przed ratuszem. Stanowczo zaprzeczył oskarżeniom o nagabywanie czy naruszenie prywatności.
Jak tłumaczył, utrzymuje kontakt z radnymi, szczególnie w sytuacjach, gdy pojawiają się sygnały o problemach w terenie. Po krytyce wygłoszonej przez radną Klimczuk miał udać się na osiedle Karlówka, by sprawdzić sytuację na miejscu.
– Pojechałem skonfrontować to, co zostało powiedziane na sesji. Zrobiłem zdjęcie za płotu, pokazujące, że posesja również nie była odśnieżona, i wysłałem je pani radnej – wyjaśniał.
Prezes podkreślał, że nie publikował zdjęć publicznie, a ich przekazanie miało charakter prywatny. Dodał również, że po korespondencji SMS-owej i zaproszeniu ze strony radnej, przyjechał następnego dnia i odśnieżył jej wjazd, traktując to jako gest dobrej woli.
– Zachowałem się jak dżentelmen. Jeżeli gdzieś jest zło, należy odpłacać dobrem – mówił Josik.
Prezes PGK zwracał również uwagę na obowiązujące standardy zimowego utrzymania dróg, przyjęte uchwałą Rady Miasta. Jak zaznaczył, ulica na osiedlu Karolówka znajduje się w tzw. szóstym standardzie odśnieżania, co oznacza, że nie jest objęta natychmiastowymi interwencjami.
Jednocześnie przyznał, że nie wszystko działało idealnie i że spółka ma obszary wymagające poprawy, choć – jak podkreślał – komunikacja miejska funkcjonowała, a drogi były przejezdne.
Radna Klimczuk podkreśla, że jej wystąpienie ma na celu ochronę standardów debaty publicznej i jasne postawienie granic między kontrolą władzy a prywatnością. Prezes PGK utrzymuje natomiast, że padł ofiarą nieporozumienia i nadinterpretacji jego intencji.
Ostateczną ocenę wydarzeń może przynieść postępowanie prowadzone przez odpowiednie instytucje. Tymczasem sprawa już teraz stała się jednym z najgłośniejszych lokalnych sporów ostatnich tygodni, wykraczając poza temat zimowego odśnieżania i dotykając relacji władzy, odpowiedzialności i granic działań urzędników wobec radnych.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu roztocze.net. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz