9 lutego 1943 roku zapisał się tragicznie w historii Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej. Tego dnia w wołyńskiej wsi Parośla I oddział Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) dokonał brutalnej masakry ludności polskiej. Historycy uznają tę zbrodnię za pierwszą akcję o charakterze masowym, która zapoczątkowała falę ludobójstwa Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.
Zbrodnia zaplanowana i przeprowadzona z premedytacją
Choć akty przemocy wobec Polaków na Kresach miały miejsce już od września 1939 roku, atak na Paroślę był pierwszym tak systematycznym i zaplanowanym mordem na cywilach. Oddział UPA dowodzony przez Hryhorija Perehijniaka – przed wojną skazanego przez polski sąd na dożywocie za zabójstwo – podstępem wtargnął do polskich domów, podając się za „ruską partyzantkę”.
Napastnicy przez wiele godzin przebywali w gospodarstwach, jedli przygotowywane dla nich posiłki i zapewniali mieszkańców, że ich celem jest ochrona wsi przed Niemcami. Następnie kazali domownikom położyć się na podłodze i pozwolić się skrępować. Chwilę później rozpoczęło się bestialskie mordowanie – głównie przy użyciu siekier i innych narzędzi. Według ustaleń badaczy zginęło od 149 do 173 osób, w tym kobiety, dzieci i starcy. Z masakry ocalało jedynie kilkunastu mieszkańców.
Świadectwo ocalałego
Jednym z nielicznych, którzy przeżyli, był małoletni wówczas Witold Kołodyński. Po latach wspominał moment, w którym złudne poczucie bezpieczeństwa ustąpiło miejsca niewyobrażalnemu okrucieństwu: „Rozkazano nam położyć się twarzą do podłogi. Nastąpiło bestialskie mordowanie, rąbaniem głów siekierami. Oprawców było wielu. Po wszystkim ucztowali w naszym domu". Relacje ocalałych są jednym z najważniejszych dowodów potwierdzających skalę i charakter popełnionych zbrodni.
[ZT]367230[/ZT]
Eskalacja terroru i „krwawa niedziela”
Zbrodnia w Parośli była zapowiedzią wydarzeń, które w kolejnych miesiącach przybrały masowy charakter. Latem 1943 roku akcje OUN-UPA osiągnęły apogeum. Szczególnie tragiczna była niedziela 11 lipca 1943 roku, nazywana dziś „krwawą niedzielą”. Tego dnia oddziały UPA – często przy wsparciu części miejscowej ludności ukraińskiej – zaatakowały jednocześnie 99 polskich miejscowości. Ofiary ginęły od kul, siekier, noży i wideł, nierzadko podczas nabożeństw w kościołach. Szacuje się, że tylko jednego dnia mogło zostać zamordowanych około 8 tysięcy Polaków.
Bilans zbrodni i pamięć
Według ustaleń historyków w latach 1943–1945 z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęło około 100 tysięcy obywateli polskich. Wiele ofiar do dziś spoczywa w bezimiennych mogiłach. Instytut Pamięci Narodowej prowadzi Bazę Ofiar Zbrodni Wołyńskiej, gromadząc dane o pomordowanych oraz dokumentując miejsca kaźni. Integralną częścią projektu jest interaktywna mapa, która pozwala poznać skalę tragedii i konkretne losy ofiar.
Mimo upływu 83 lat wciąż nie przeprowadzono wszystkich ekshumacji. Rodziny ofiar i środowiska kresowe od lat apelują o możliwość odnalezienia i godnego pochówku szczątków zamordowanych. Choć świadkowie tamtych wydarzeń niemal całkowicie odeszli, pamięć o zbrodni wołyńskiej pozostaje żywa. Jest ona nie tylko hołdem dla ofiar, ale również przestrogą przed tym, do czego prowadzą nienawiść, nacjonalizm i dehumanizacja drugiego człowieka.
[ZT]366884[/ZT]
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu roztocze.net. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz