W Sądzie Rejonowym w Zamościu toczy się postępowanie karne przeciwko Robertowi Bąkiewiczowi, działaczowi środowisk narodowych. Sprawa dotyczy wydarzeń z 26 maja 2025 roku, kiedy to podczas sesji Rady Miasta Zamość – w okresie trwającej kampanii wyborczej – miał on dopuścić się prowadzenia zakazanej agitacji wyborczej w budynku ratusza. Postępowanie wzbudza duże zainteresowanie lokalnych mediów i wywołuje spór polityczny także na poziomie ogólnokrajowym.
Zarzuty i przedmiot postępowania
Robertowi Bąkiewiczowi zarzucono popełnienie wykroczenia z art. 494 § 1 pkt 1 Kodeksu wyborczego, polegającego na prowadzeniu agitacji wyborczej w miejscu objętym ustawowym zakazem. Chodzi o jego wystąpienie w sali Consulatus zamojskiego ratusza, podczas którego – według zawiadamiających – miały paść polityczne hasła odnoszące się do kampanii wyborczej oraz kwestii migracyjnych.
Wcześniej w sprawie zapadł wyrok nakazowy, na mocy którego sąd wymierzył Robertowi Bąkiewiczowi karę grzywny w wysokości 2 tys. zł. Po złożeniu sprzeciwu przez jego pełnomocnika sprawa trafiła do ponownego rozpoznania w trybie zwykłym.
Pierwsza rozprawa w Sądzie Rejonowym
Pierwsza rozprawa w tej sprawie odbyła się 13 stycznia 2026 roku w II Wydziale Karnym Sądu Rejonowego w Zamościu. Na sali sądowej pojawili się zarówno świadkowie, jak i politycy wspierający obwinionego. W charakterze świadka zeznawał m.in. prezydent Zamościa Rafał Zwolak.
Stanowisko prezydenta Zamościa
Rafał Zwolak w opublikowanym w mediach społecznościowych wpisie wyjaśnił motywy swojego działania i złożenia zawiadomienia do organów ścigania.
– Wczoraj – jako świadek – zeznawałem przed Sądem Rejonowym w Zamościu w procesie karnym przeciwko Robertowi Bąkiewiczowi. W moim odczuciu zakłócał on obrady Rady Miasta i prowadził agitację wyborczą. Mam prawo do takiej oceny, a jako prezydent także obowiązek, by złożyć zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa – napisał prezydent.
Jak podkreślił, zgodnie z art. 108 Kodeksu wyborczego obowiązuje całkowity zakaz prowadzenia kampanii i agitacji na terenie urzędów administracji samorządowej, niezależnie od miejsca w budynku czy osoby, której to dotyczy.
– Nie interesuje mnie, kto jest z jakiej partii i kogo reprezentuje. Jeżeli prawo będzie łamane, za każdym razem zgłoszę to do organów ścigania. To mój obowiązek – zaznaczył Zwolak.
Głos radnych Koalicji Obywatelskiej
Stanowisko w sprawie zabrali również radni Klubu Koalicji Obywatelskiej w Radzie Miasta Zamość. Jak poinformowała radna Agnieszka Jaczyńska, to właśnie zażalenie radnych KO doprowadziło do skierowania sprawy na drogę sądową.
– Rozpoznanie tej sprawy przez sąd było możliwe wskutek uwzględnienia naszego zażalenia. To w jego wyniku sąd nałożył na Roberta Bąkiewicza grzywnę w wysokości 2 tys. zł – napisała radna.
Jednocześnie zapowiedziała, że radni KO nie będą komentować wyjaśnień obwinionego do czasu wydania wyroku w pierwszej instancji, podkreślając potrzebę poszanowania niezawisłości sądu.
Radna zwróciła także uwagę na powody kontrowersji, jakie wzbudza osoba Roberta Bąkiewicza:
– To on w 2021 roku zagłuszał przemówienie Powstańczyni Warszawskiej Wandy Traczyk-Stawskiej, a jego publiczne wystąpienia regularnie ocierają się o mowę nienawiści. W Zamościu również – w mojej ocenie – przekroczył granicę – dodała.
Zarzuty wobec wypowiedzi po rozprawie
Radna KO odniosła się również do komentarzy Roberta Bąkiewicza i posła Janusza Kowalskiego, które pojawiły się po rozprawie.
– Poza salą sądową wydali oni już wyrok w tej sprawie, nie czekając na rozstrzygnięcie niezawisłego sądu. W swoich przekazach medialnych posunęli się do pomówień wobec radnych KO, a sam Robert Bąkiewicz również do gróźb – czytamy we wpisie.
Jak zapowiedziała, radni rozważają skorzystanie z odpowiednich środków ochrony prawnej w związku z wypowiedziami, które – ich zdaniem – naruszają dobra osobiste.
Stanowisko Roberta Bąkiewicza i posła Janusza Kowalskiego
Robert Bąkiewicz nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że jego wystąpienie podczas sesji Rady Miasta miało charakter społeczny i było odpowiedzią na zaproszenie mieszkańców Zamościa, a nie elementem agitacji wyborczej. W jego ocenie postępowanie ma charakter polityczny i stanowi próbę ograniczenia swobody wypowiedzi.
Wsparcia Robertowi Bąkiewiczowi udziela również poseł Janusz Kowalski, który po rozprawie ostro skrytykował działania organów ścigania.
– Mam biuro poselskie w Zamościu i bronię praw obywatelskich. Robert Bąkiewicz, który na zaproszenie mieszkańców Zamościa 26 maja na sesji Rady Miasta Zamość wyrażał sprzeciw wobec nielegalnej migracji, teraz jest ścigany przez Policję Kierwińskiego – mówił poseł Janusz Kowalski.
Poseł podkreślał, że w jego ocenie wystąpienie Bąkiewicza miało charakter obywatelski i społeczny, a nie wyborczy, a samo postępowanie określał jako element presji politycznej wobec osób krytycznych wobec polityki migracyjnej rządu.
Sprawa o szerszym znaczeniu
Proces w Zamościu jest jedną z kilku spraw, w których pojawia się nazwisko Roberta Bąkiewicza. Jego przebieg i towarzyszące mu komentarze pokazują, że ma on nie tylko wymiar prawny, ale również wyraźny kontekst polityczny.
Sąd będzie musiał rozstrzygnąć, czy doszło do naruszenia przepisów Kodeksu wyborczego, czy też – jak twierdzi obwiniony – jego działania mieściły się w granicach dozwolonej debaty publicznej.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz