Zamknij
REKLAMA

Zygmunt Klukowski i Seminarium Nauczycielskie Męskie w Szczebrzeszynie

16:32, 18.08.2021 | Dariusz Górny
Skomentuj Dr Zygmunt Klukowski (w drugim rzędzie, trzeci od lewej) w gronie nauczycieli i uczniów Państwowego Seminarium Nauczycielskiego Męskiego im. Zamoyskich w Szczebrzeszynie.
REKLAMA

Postaci dra Zygmunta Klukowskiego, szczególnie osobom zainteresowanym jego życiem i działalnością, nie trzeba przedstawiać. Wszyscy wiemy, że przez ponad 40. (1919-1959)  lat mieszkał i pracował w Szczebrzeszynie, choć jak sam mawiał  miał „ponętne propozycje” objęcia funkcji dyrektora szpitala np. w Słonimiu. Nie skorzystał również z namowy do wyjazdu do Stanów Zjednoczonych, jaką złożył mu jego syn Jerzy w 1947 r.  Takich ofert miał więcej. W odpowiedzi na te sugestie doktor podkreślał, że nie może opuścić dotychczasowego miejsca zamieszkania, ze względu na to, że czuje się potrzebny w Szczebrzeszynie i ma w nim jeszcze do wykonania wiele zadań.

Warto jednak przypomnieć kilka podstawowych faktów dotyczących doktora. Z pewnością należy uznać go za jednego z najwybitniejszych mieszkańców w dziejach Szczebrzeszyna. Urodził się w 25 stycznia 1885 r. w Odessie. Po ukończeniu gimnazjum w Moskwie (1904 r.) zapisał się na studia medyczne, które następnie kontynuował w Uniwersytecie Jagiellońskim, uzyskując w 1911 r. stopień doktora wszech nauk lekarskich. Nie mając formalnych możliwości praktykowania w zawodzie na obszarze Cesarstwa Rosyjskiego, nostryfikował dyplom lekarski w uniwersytecie w Kazaniu. Pracę zawodową rozpoczął w szpitalu w Nieświeżu, a potem w Żołudku w powiecie lidzkim. Jako rosyjski poddany, brał udział w I wojnie światowej, pełniąc funkcję starszego ordynatora szpitala polowego. Służbę odbywał m.in. na terenie Rumunii, w Prusach i na Krymie. W październiku 1918 r. przyjechał do Polski, która w kolejnym miesiącu odzyskała niepodległość i wróciła na mapę Europy.

Po niemal rocznej pracy w Krasnobrodzie i okolicach w październiku 1919 r. przyjechał do Szczebrzeszyna, gdzie został dyrektorem i lekarzem miejscowego szpitala. W trakcie wojny polsko-bolszewickiej nie opuścił miejsca pracy, został też zaprzysiężony na kapitana Wojska Polskiego. Krótko potem, w 1921 r., również podjął pracę jako lekarz szkolny i nauczyciel higieny w przeniesionym z Zamościa do Szczebrzeszyna Seminarium Nauczycielskim Męskim. O znaczeniu związków dra Klukowskiego z tą placówką mogą świadczyć choćby dwa fakty. Wybitny bibliofil przepracował w seminarium aż 13. lat, a po drugie- szkole tej poświęcił cały rozdział we Wspomnieniach, które pisał już w czasie II wojny światowej. Zapiski doktora stanowią doskonałe uzupełnienie nie tylko szkolnej kroniki, ale, co oczywiste, historii Szczebrzeszyna. Możemy znaleźć w nich choćby ciekawe i barwne charakterystyki nauczycieli zatrudnionych wówczas w seminarium czy ich uczniów. Przywołajmy zatem głos doktora: „Na jesieni 1921 r. po zlikwidowaniu Domu Ozdrowieńców do dawnych gmachów szkolnych przeniesione zostało z Zamościa do Szczebrzeszyna Państwowe Seminarium Nauczycielskie Męskie. Dla małego miasteczka, liczącego około 7.000 mieszkańców, było to wydarzenie pierwszorzędnej wagi i już zawczasu znać było wielkie zainteresowanie się tym średnim zakładem naukowym”.

Można domyślać się, że powierzone obowiązki szkolne stanowiły dla doktora nie lada wyzwanie, zwłaszcza że nigdy wcześniej nie zajmował się nauczaniem młodzieży, która potem sama miała podjąć trud kształcenia innych. Jak każdy nauczyciel- wtedy jak i teraz- musiał wykazać się nie tylko solidną wiedzą, ale również umiejętnościami pedagogicznymi, aby nie tylko przekazywać wiadomości, ale również zainteresować młodzież wykładanym przedmiotem. Po latach wspominał: „Ogromnie lubiłem swoją pracę w Seminarium. Nigdy lekarzem szkolnym nie byłem i dopiero objąwszy to stanowisko zacząłem zapoznawać się z zakresem swoich zadań i obowiązków. Przestudiowałem kilka podręczników higieny szkolnej, co mi się bardzo przydało. Na V kursie wykładałem higienę. Do każdej lekcji przygotowywałem się skrupulatnie, notując na kartce dokładny skrót wykładu. Uczyłem z przyjemnością, zwłaszcza że wprawiałem się przy tym w mówieniu publicznie, co mi ogromnie pomogło w moich późniejszych bardzo licznych pogadankach z higieny prowadzonych w różnych szkołach, związkach młodzieży, czy też dla szerokiej publiczności, jak w Szczebrzeszynie tak i po wsiach”.

Prowadził nie tylko lekcje z higieny, ale miał- jak każdy nauczyciel- zastępstwa na niższych kursach, w innych klasach. W ich trakcie mówił również o historii Szczebrzeszyna i okolicy, o historii książki, o grafice, o drzeworytach; założył też szkolne Kółko Bibliofilów. Potem seminarzyści szczególnie zainteresowani historią miasta i okolic przychodzili do mieszkania doktora, aby korzystać z jego księgozbioru.

Aby lepiej poznać problemy uczniów przeprowadził ankiety dot. picia alkoholu i palenia tytoniu. Starał się również, aby szkolne uroczystości przybierały ciekawy charakter, dlatego też w trakcie obchodów rocznic powstania listopadowego czy styczniowego opowiadał o przebiegu tych zrywów niepodległościowych, jakie miały miejsce na terenie Szczebrzeszyna i okolic. Na zajęciach opisywał dzieje szkoły wojewódzkiej, jej nauczycieli, codzienność szkolnego życia, tym samym zachęcając do podjęcia samodzielnych badań regionalnych.

Zapewne niedobór odpowiednio wykształconych nauczycieli, zwłaszcza w latach 20. XX w., kiedy to funkcję dyrektora seminarium pełnił Tadeusz Niedzielski, spowodował, że doktor otrzymał propozycję zatrudnienia jako nauczyciel języka polskiego „na IV i V kursach” . Wypada nadmienić przy tym, że taka właśnie propozycja mogła również wynikać z tego, że w międzyczasie doktor podjął studia polonistyczne na Uniwersytecie Warszawskim. Nie ukończył ich jednak, ponieważ pochłonęły go obowiązki zawodowe- i coraz bardziej- zainteresowania bibliofilskie, kulturalne oraz działalność społeczna.

Mało tego, doktor- jak każdy nauczyciel zatrudniony w danej placówce- był zobowiązany do uczestnictwa w radach pedagogicznych, co też skrupulatnie czynił. Co ciekawe, pisał nawet protokoły z ich posiedzeń, „gdy na mnie przychodziła kolej”.

Bliskie relacje łączące doktora z seminarium wynikały nie tylko z powierzonych mu obowiązków lekarza szkolnego czy nauczania higieny. Umacniały się-co równie ważne-poprzez działania oraz inicjatywy, które nie przynależały de facto do obowiązków szkolnych.

Do takiej kategorii- prócz wymienionych powyżej- należy również zaliczyć choćby napisanie wniosku w sprawie nadania szkole imienia Zamoyskich, który został przyjęty przez radę pedagogiczną seminarium, i poprzez kuratorium przekazany do Ministerstwa Oświaty, co w 1924 r. spowodowało, że seminarium od tego właśnie roku zaczęło rzeczywiście nosić imię Zamoyskich.

Kolejnym przykładem- niejako-pozazawodowego zaangażowania doktora w sprawy funkcjonowania seminarium był pomysł, aby założyć szkolne muzeum. Wybitny bibliofil zrealizował ten pomysł w drugiej połowie lat 20. XX w. z drugim dyrektorem seminarium, Franciszkiem Cybulskim. W muzeum tym znalazły swoje miejsce różnego rodzaju pamiątki, w tym dokumenty z okresu istnienia Szkoły Wojewódzkiej im. Zamoyskich, do działalności której odwoływało się ówczesne seminarium. Doktor wspominał również, że wziął „czynny udział” w wydaniu i opracowaniu książki (ukazała się w 1927 r.) autorstwa Ludwika Pawłowskiego Szkoły im. Zamoyskich w Szczebrzeszynie. 1811-1926, nauczyciela historii w seminarium.

Jeszcze jednym nawiązaniem do tradycji Szkół Zamoyskich był pomysł z 1929 r. wydania na zakończenie roku szkolnego broszury. Doktor pamiętał po latach, że nazywała się: „Akt uroczysty zamknięcia kursu rocznego nauk w Państwowym Seminarium Nauczycielskim Męskiem im. Zamoyskich w Szczebrzeszynie odbędzie się w dniu 23 czerwca 1929 r. na który Dyrektor wzorem przekazanym tradycją dawnych szkół Szczebrzeskich imieniem całego Instytutu Świetną Publiczność zaprasza”.

Doktor był lekarzem szkolnym i nauczycielem higieny do końca funkcjonowania seminarium, do 1934 r. Nie zrezygnował z zatrudnienia w seminarium, mimo że w 1931 r. Ministerstwo Oświaty zlikwidowało etaty dla lekarzy szkolnych. Został wówczas przeniesiony w stan nieczynny i spoczynku- pracował jako lekarz kontraktowy, zrezygnował z pensji.

W czerwcu 1934 r. otrzymał pismo kuratora Stanisława Lewickiego, który informował: […] „pragnę zapewnić Pana, że Jego długoletnia działalność na polu szkolnictwa była przez władze szkolne w pełni doceniana jako praca wybitnie ideowa, ożywiona szczerą troską o fizyczne i moralne zdrowie młodzieży”.

Z nieukrywanym smutkiem i rzewnym wspomnieniem napisał po latach: […] „likwidacji Seminarium towarzyszył powszechny żal. Miasteczku znów odbierano szkołę średnią, wyjeżdżali uczniowie, wyjeżdżały rodziny nauczycielskie. Zabudowania szkoły opustoszały, z całego terenu szkolnego, tak zawsze pełnego życia, wiały chłód i martwota. Z przykrością chodziłem w stronę nieistniejącego już Seminarium. Nie mogłem obojętnie patrzeć na puste gmachy dawnej Szkoły Wojewódzkiej im. Zamoyskich”.

Mimo że seminarium przestało istnieć, to doktor na swojej drodze życia spotykał jego absolwentów, kiedy już ci w pełni uczestniczyli w życiu społeczno-zawodowym. Warto dodać, że po kilku latach- od zamknięcia szkoły- w okupowanej przez Niemców Polsce Zygmunt Klukowski miał okazję współpracować w ZWZ-AK z niektórymi byłymi słuchaczami seminarium. Relacje między nimi były wówczas zdecydowanie bliższe również i dlatego, że mieli za sobą lata znajomości, kiedy to doktor był ich lekarzem i nauczycielem.

Po zakończeniu II wojny światowej dr Zygmunt Klukowski założył z kilkoma mieszkańcami Szczebrzeszyna Komitet Odbudowy Szkół-już  1 września 1944 r. w gimnazjum w Szczebrzeszynie odbyły się zajęcia. Po 1934 r. nie będzie już pracował w jakiejkolwiek ze szkół, choć będzie utrzymywał bliskie kontakty ze środowiskiem nauczycielskim w Szczebrzeszynie i Zamościu.

Biorąc pod uwagę pracę w seminarium, doktor jawi się jako nauczyciel skrupulatnie wywiązujący się ze swoich obowiązków, mający dobry kontakt z młodzieżą, wspierający jej zainteresowania, rozumiejący problemy młodego pokolenia, niechętny do wymierzania kar, wyrozumiały, poszukujący w młodym człowieku jego potencjalnych zdolności i umiejętności, które można i warto rozwijać. Nauczyciele seminarium, w tym dr Zygmunt Klukowski, pracujący w nim w latach 1921-1934, wykazali się ogromnym wysiłkiem edukacyjno-wychowawczym, aby dać ówczesnej młodzieży m.in. poczucie awansu społecznego i satysfakcji w przyszłym życiu zawodowym.

Reasumując, związki dra Zygmunta Klukowskiego z Seminarium Nauczycielskim Męskim w Szczebrzeszynie- co starałem się wykazać - należały do istotnie bliskich. Tę konstatację uzasadniają przykłady, które wyliczyłem, wśród nich te wynikające z powierzonych obowiązków lekarza szkolnego i nauczyciela higieny, jak i te związane z inicjatywą własną.

 

Dariusz Górny

 

W trakcie pisania artykułu korzystałem z kopii Wspomnień z Zamojszczyzny Zygmunta Klukowskiego, znajdujących się w Archiwum Państwowym w Zamościu.

 

Artykuł, w nieco zmienionej formie, ukaże się w okolicznościowym biuletynie Zespołu Szkół Nr 2 im. dra Z. Klukowskiego w Szczebrzeszynie w związku z inauguracją roku szkolnego 2021/2022 szkół powiatu zamojskiego, obchodami 210. lat szkolnictwa średniego w Szczebrzeszynie oraz 82. rocznicą wybuchu II wojny światowej.

 

(Dariusz Górny)

Filolog-neurologopeda. Mimo że humanista, to absolwent kontroli zarządczej. Pomysłodawca i współorganizator przedsięwzięć upamiętniających dra Zygmunta Klukowskiego. Wyróżniony Odznaką Zasługi Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Okręg Zamość. Dwukrotny zdobywca pierwszego miejsca w XI i XII Wojewódzkim Konkursie Literackim, zorganizowanym przez Wojewódzki Dom Kultury w Lublinie.

Dariusz Górny

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%