Zamknij
REKLAMA

Doktor Helena Klukowska

18:36, 02.08.2020 | Dariusz Górny
Skomentuj Helena i Zygmunt Klukowscy z synem Jerzym w szpitalu w Szczebrzeszynie. Fotografia pochodzi ze zbiorów Franciszki Michalewskiej.
REKLAMA

Zygmunt Klukowski nie zdradził gdzie, kiedy i w jaki sposób poznał przyszłą żonę, ani jakie były dokładne koleje ich związku, aż do przyjazdu na Zamojszczyznę.  Czasy, w jakich przyszło im razem żyć były rzeczywiście dramatyczne: I wojna światowa, rewolucja październikowa, wojna polsko-bolszewicka, epidemia tyfusu plamistego w międzywojennej Polsce, na Zamojszczyźnie. Wydaje się, że Helena Klukowska pozostawała  w cieniu męża. Warto więc wydobyć jej postać na światło dzienne.

Helena Klukowska z domu Wojciechowska (córka Klemensa i Katarzyny, choć w jednym z dokumentów zapisano, że matka Heleny miała na imię Kazimiera) urodziła się w 1877 r. w miejscowości Popówka, powiat humański, na terenie dzisiejszej Ukrainy. Trudność sprawia ustalenie dokładnej daty dziennej jej urodzenia. Dokumenty, które miałem okazję przeglądać zawierają wykluczające się zapisy. 

Jak wcześniej wspomniałem, nie potrafię powiedzieć, gdzie i w jaki sposób Helena i Zygmunt spotkali się, poznali, zakochali … Mam pewne przypuszczenia. Nie będę o nich pisał, bo są to tylko dywagacje, które nie mają potwierdzenia w źródłach, tekstach czy dokumentach. Natomiast pewnym jest to, że 14 lipca 1911 r. w kościele pw. św. Mikołaja w Krakowie Helena Klukowska związała się sakramentalnym węzłem małżeńskim z dr. Zygmuntem Klukowskim. Małżonek miesiąc wcześniej, 2 czerwca 1911 r. (na dyplomie Zygmunta Klukowskiego  napisano: „Datum Cracoviae die II mensis iunii anno millesimo nongentesimo decimo primo”) lub nieco później odebrał dyplom doktora wszech nauk lekarskich. Z ich małżeństwa w 1916 r. na świat przyszedł Jerzy Klukowski. Małżonków dzieliła znaczna różnica wieku,  Helena Klukowska była starsza od męża o osiem wiosen. Przeżyli razem ponad 11 lat,  łączyło ich nie tylko uczucie miłości i przywiązania, ale i wykształcenie oraz nie łatwa, ale trudna i wymagająca praktyka lekarska.

Będąc poddanym rosyjskim, dr Klukowski nie miał szans na rozpoczęcie pracy zawodowej na obszarze Austro-Węgier. Wobec tego najbardziej oczywistym rozwiązaniem było opuszczenie Krakowa i nostryfikowanie dyplomu na uniwersytecie leżącym na terenie  Rosji, by uzyskać pełne uprawnienia do praktyki lekarskiej na tym właśnie terenie.  Wybór padł na uniwersytet w Kazaniu, w którym w 1912 r. przyszły kronikarz Zamojszczyzny nostryfikował dyplom otrzymany w Krakowie. Niestety nie jestem w stanie jednoznacznie odpowiedzieć, gdzie wówczas przebywała Helena Klukowska. Razem z mężem czy np. u rodziców doktora, którzy mieszkali w Moskwie. Wiem, że do 1914 r. studiowała medycynę na Uniwersytecie w Lozannie. 
Dramatyczne czasy, w jakich przyszło im żyć zapewne sprawiły, że nie mogli przebywać ze sobą stale. Przypuszczam, że okres I wojny światowej i czas służby doktora w armii rosyjskiej Helena Klukowska spędziła u jego rodziców w Moskwie. Tam przecież w 1916 r. przyszedł na świat ich syn Jerzy. Zapewne słusznie twierdzi ks. bp J. Śrutwa, że w tych też latach (1917-1918) Helena jeździła do męża, gdy ten pracował  w rosyjskim szpitalu w Symferopolu na Krymie. Po zakończeniu I wojny światowej przyjechali do Polski. 

Kiedy w lutym 1919 r. doktor zachorował na tyfus plamisty, poprosił o przyjazd z Warszawy do Krasnobrodu nie kogo innego tylko żonę Helenę, która „sama będąc lekarzem,  bardzo energicznie i  z pełnym poświęceniem zajęła się ratowaniem mnie z tej fatalnej choroby”- wspominał po latach, gdy już dawno nie byli razem. Konkludował: „Jej przede wszystkim zawdzięczam, że utrzymano mnie przy życiu”. Tyfus nie ominął także żony doktora, ale „przebyła (go) szczęśliwie i już oboje byliśmy uodpornieni na tę tak niebezpieczną dla lekarzy chorobę”.

W kwietniu 1920 r. małżonkowie pojechali do Warszawy, do prof. Emila Godlewskiego, byłego nauczyciela uniwersyteckiego doktora z Wydziału Lekarskiego UJ, który pełnił funkcję  Nadzwyczajnego Naczelnego Komisarza do walki z epidemiami. Zgodnie z podjętą przez niego decyzją doktor został zobligowany do zorganizowania szpitala NNK w Szczebrzeszynie. Na podstawie umowy pomiędzy Naczelnym Nadzwyczajnym Komisariatem do walki z epidemiami i Sejmikiem Zamojskim, w Szczebrzeszynie został powołany do życia 46 Państwowy Szpital Epidemiczny na 75 łóżek. Tym sposobem doktor został szefem  i lekarzem dwu szpitali, a jego żona Helena, absolwentka medycyny (bez dyplomu) weszła w skład lekarskiego personelu  rezerwowego szpitala epidemicznego. Pomagała mu w pracy w szpitalu, a kiedy w kwietniu 1920 r. na tyfus plamisty zachorowała dr Felicja Żółtowska-Warchałowska, kierowniczka szpitala epidemicznego w Biłgoraju, NNK zdecydował o przeniesieniu właśnie tam Heleny Klukowskiej. W czerwcu 1920 r. wyzdrowiała dr Warchałowska, żona doktora wróciła do Szczebrzeszyna, a następnie otrzymała „przydział do szpitala wojskowego w Zamościu”. W  czasie wojny polsko-bolszewickiej i wobec grożącego niebezpieczeństwa wraz z ewakuowanym szpitalem wojskowym z Zamościa do Bydgoszczy wyjechała również i ona. W październiku 1920  zwolniono ją z pracy w szpitalu w Zamościu, wówczas wróciła do Szczebrzeszyna.

29 stycznia 1922 r. doktor został telegraficznie wezwany do NNK w Warszawie.  Zaproponowano mu objęcie funkcji inspektora NNK w Baranowiczach, gdzie przebywał do początku marca, organizując szpital epidemiczny na 300 łóżek dla repatriantów z Rosji. Doktor wyjechał do Baranowicz 5 lutego, żona Helena objęła w jego zastępstwie kierownictwo szpitala w Szczebrzeszynie. Po powrocie wpadł w wir pracy w szpitalu i seminarium nauczycielskim. W czasie letniego urlopu pojechał odpocząć do Wielkopolski i nad Morze Bałtyckie. Co wydarzyło się w tym okresie, skoro już niedługo potem Helena opuściła męża, trudno dociec. Być może nieporozumienia narastały, a coś przelało czarę goryczy…

We wspomnieniach Zygmunt Klukowski napisał nieco enigmatycznie i bardzo zwięźle: „Na jesieni (1922 r.) żona z synkiem wyjechała ze Szczebrzeszyna na stałe do Warszawy, a mnie pochłonęło życie społeczne, praca zawodowa i studia humanistyczne”.

Trudno wymagać, aby doktor o tak delikatnej sprawie osobistej pisał ze wszystkimi detalami i szczegółami, zwłaszcza że niemal od początku sporządzania notatek, chciał, aby zostały wydane i upublicznione. Ks. bp J. Śrutwa, podkreślając takie cechy doktora jak: skłonność do zabaw, uleganie powabom pięknych kobiet (pytanie tylko, kiedy wówczas i jak często tak postępował?) i jego stosunek do religii, całą winą za rozpad małżeństwa obarczył właśnie jego. Sprawę tę można widzieć i w odmiennej perspektywie. Skoro Helena „do końca życia pozostała wierna przysiędze małżeńskiej”, dlaczego nie ratowała małżeństwa, ale wyjechała? Oczywiście, można snuć różnego rodzaju domysły, które będą mniej lub bardziej dokładnie opisywały przyczyny rozstania, ale jak było w istocie- wiedzieli oni sami…

16 grudnia 1930 r. Konsystorz Wileński Ewangelicko-Reformowany w trakcie przewodu sądowego „rozpoznał sprawę rozwodową z powództwa p. Zygmunta Klukowskiego wyznania Ewangelicko-Reformowanego”. W sentencji wyroku napisano: „Związek małżeński, zawarty dnia 14 lipca 1911 r. w Rzymsko-Katolickim Kościele parafjalnym św. Mikołaja w Krakowie między powodem p. Zygmuntem Klukowskim, a pozwaną p. Heleną z Wojciechowskich Klukowską na zasadzie X Artykułu Agendy Wielkiej o rozwodach skutkiem niezgodności charakterów, wzajemnego siebie obrzydzenia i złośliwego opuszczenia powoda przez żonę jego, uznać za rozwiązany przez rozwód z prawem obu stron w razie życzenia zawierania nowych związków małżeńskich, dzieci: syn Jerzy 14 lat pozostaje przy matce, a na utrzymaniu ojca pozostawić ojcu prawo widywania syna w każdym czasie bez żadnych przeszkód”.

Po uprawomocnieniu się wyroku 31 stycznia 1931 r. Zygmunt Klukowski w Kościele Ewangelicko-Reformowanym w Wilnie „wstąpił w związek małżeński z Zofją-Stanisławą Szymańską”.

Po wielu latach warto postarać się obiektywnie ocenić słowa zawarte w przytoczonym „wyroku”. Tak dosadne sformułowania musiały paść i dlatego też, żeby uzasadnić wydane postanowienie. Mocne słowa były potrzebne do „uznania związku małżeńskiego” z 1911 r. „za rozwiązany”, ale i otwarcia drogi do „wstąpienia” w nowy „związek małżeński”.

Rozstanie jak i czas po nim nie były łatwe dla doktora i Heleny, która nie zmieniła nazwiska i do końca życia posługiwała się nim.

27 marca 1926 r. Helena Klukowska otrzymała dyplom doktora wszech nauk lekarskich na Uniwersytecie Warszawskim. Rok później,  6 grudnia 1927 r. Komisariat Rządu na Miasto Stołeczne Warszawę wydał jej zaświadczenie, na mocy którego uzyskała uprawnienia do wykonywania zawodu lekarza na terenie Polski. Przed II wojną światową i w jej trakcie (na pewno do 1940 r.) pracowała jako lekarz w I Ośrodku Zdrowia przy ulicy Puławskiej, będącym w zarządzie Miasta Warszawy. W 1938 r. jej pensja z tytułu zatrudnienia wynosiła niemal 5 500 zł. Nie dotarłem niestety do dokumentów, choć czyniłem usilne starania w tym względzie,  które by poświadczały fakt zatrudnienia H. Klukowskiej w zawodzie lekarza, np. pod koniec lat dwudziestych XX w.
Zdaniem pani Ewy Klukowskiej, krewnej doktora trójka: Helena, Zygmunt i Jerzy utrzymywali ze sobą kontakty nawet po 1945 r. Moja rozmówczyni zapamiętała również dr Klukowską jako osobę odpowiedzialną, dzielną, niechętnie podporządkowującą się innym i energiczną, mimo że liczyła wtedy (lata sześćdziesiąte XX w.) około 80 lat.

W rodzinie Klukowskich zachowała się następująca informacja o pierwszej żonie doktora. Powiedział mi o niej jej wnuk, Andrew Klukowski: „Służyła tak jak mąż w armii rosyjskiej podczas I wojny światowej oraz w wojnie domowej pomiędzy białymi i czerwonymi (być może została tylko zmobilizowana, D.G). Mój ojciec Jerzy,  jako dziecko, towarzyszył im w konnej tułaczce między Moskwą a Krymem. Trzymała go na końskim grzebiecie. Pokonywał tę drogę, jak matka, na oklep”.

Po II wojnie światowej Helena Klukowska, kiedy miała już prawie 70 lat, przeniosła się z Warszawy do Podkowy Leśnej, gdzie pracowała jako lekarz szkolny. Była odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Doktor Helena Klukowska zmarła 3 kwietnia 1970 r. w wieku 93 lat.  Spoczęła na cmentarzu parafialnym w Podkowie Leśnej.

Dariusz Górny

W trakcie pisania artykułu korzystałem z materiałów Archiwum Uniwersytetu Jagiellońskiego, Archiwum Państwowego w Zamościu, Biblioteki Uniwersyteckiej KUL Jana Pawła II, Głównej Biblioteki Lekarskiej im. St. Konopki, książki ks. bpa Jana Śrutwy Bez Boga-ani do proga. Tryptyk doktora Klukowskiego, wspomnień i dzienników Zygmunta Klukowskiego zebranych w książce Zamojszczyzna 1918-1959.,  wyd. staraniem Ośrodka KARTA. 

Zakaz kopiowania bez zgody autora. W razie cytowania prosimy o podanie źródła (w tym przypadku nazwy portalu internetowego roztocze.net) oraz imienia i nazwiska autora. 


 

(Dariusz Górny)

Filolog-neurologopeda. Mimo że humanista, to absolwent kontroli zarządczej. Pomysłodawca i współorganizator przedsięwzięć upamiętniających dra Zygmunta Klukowskiego. Wyróżniony Odznaką Zasługi Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Okręg Zamość. Dwukrotny zdobywca pierwszego miejsca w XI i XII Wojewódzkim Konkursie Literackim, zorganizowanym przez Wojewódzki Dom Kultury w Lublinie.

Dariusz Górny

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA