Kultura

Zamknij

Śpiewali to, co ukochał Grechuta

10:01, 12.09.2007

W I Zamojskim Festiwalu Kultury im. Marka Grechuty (7-8 września), mimo zaproszenia, nie wziął udziału Grzegorz Turnau. Nie przyjechała też Anna Maria Jopek. Mimo to nie zabrakło gwiazd polskiej estrady i... wzruszeń. – Marek był artystą nie z tego świata, ale tak bardzo temu światu potrzebnym - powiedziała o Grechucie prowadząca sobotni koncert Magda Umer.

Turnau miał w tym terminie inne zaplanowane koncerty. Jopek z uwagi na pójście dziecka do szkoły, zawiesiła działalność estradową. Uczestnictwa w imprezie nie odmówił Sambor Dudziński, który zaczynał śpiewać i grać w Zamościu, w rodzinnym Teatrze Performer. Zrezygnował z udziału w premierowym spektaklu Agnieszki Gliwińskiej „Pipi pończoszanka”, w warszawskim Teatrze Dramatycznym, do którego skomponował muzykę, i w sobotę, drugiego dnia festiwalu, zawitał do Zamościa.

Pomarańcze i mandarynki...
Na scenie przed schodami Ratusza Sambor zaśpiewał trzy utwory.
- Chociaż moją ulubioną piosenką Marka Grechuty jest „Ocalić od zapomnienia” wybrałem inny, mniej znany utwór „Pomarańcze i mandarynki” z muzyką Jana Kantego Pawluśkiewicza oraz „Świecie nasz” i „Korowód”. Cieszę się, że ten festiwal odbywa się w Zamościu, bo jest to miejsce wyjątkowe – powiedział nam przed występem.

Tego dnia dla zamojskiej publiczności śpiewała też Ewa Bem i Hanna Banaszak, która jak obliczyła, w Hetmańskim Grodzie koncertowała już po raz piąty. Na scenie pojawił się też Stanisław Soyka. Wykonał dwa utwory „Odkąd jesteś” i „Dni których nie znamy”.
- Nie należy spodziewać się Marka w moim wykonaniu. Każdy artysta ma swój styl, swój język. Mam nadzieję, że ten festiwal będzie kontynuowany, a Marek będzie jego dobrym duchem – mówił.

Publiczność oklaskami powitała też innego wykonawcę. A był nim Jacek Borkowski, bardziej znany z ról teatralnych czy filmowych („Klan”, „Kryminalni”...), niż z występów estradowych.
- Do tej pory śpiewałem piosenki z musicali, kompozycje Franka Sinatry, nigdy Marka Grechuty. Było to dla mnie nowe doświadczenie, ale przede wszystkim ogromne wyzwanie – wyznał.

W koncercie wziął też udział zespół „VOX” w składzie: Witold Paszt, Jerzy Słota i Dariusz Tokarzewski i zamojska grupa „Oni”. Wszystkim wykonawcom towarzyszyła Polska Orkiestra Włościańska im. K. Namysłowskiego pod dyrekcją Tadeusza Wicherka (współorganizator festiwali) oraz chóry: „Alla Polacca” z Warszawy i „Lechici” z Hrubieszowa. Koncerty gwiazd poprzedziły występy laureatów czerwcowego konkursu: Karoliny Podhajny z Zamojskiego Domu Kultury, Klaudii Bacy i Łukasza Zwolana, także z ZDK oraz zespołu „Pierwszy taki kwintet” z Zakładowego Domu Kultury w Dębicy.

Zobacz zdjęcia

Erolowi do śmiechu nie było
Do ułożenia scenariusza sobotniego koncertu zat. „Największe przeboje Marka Grechuty” organizatorzy namówili Feriduna Erola, twórcę m.in. serialowych odcinków „Sąsiadów” i „Lokatorów”. Jak wyznał nam reżyser, gdy kilka miesięcy temu dostał tę propozycję, „do śmiechu mu nie było”.
- Tego typu imprez nie robi się w tak krótkim czasie – skwitował. – Mając jednak do współpracy tak znakomitych wykonawców jak Hanna Banaszak, czy Ewa Bem i prowadząca Magda Umer, pomyślałem „będzie dobrze”.
- Podjąłem się tego zadania bynajmniej nie kierując się finansową kalkulacją, lecz... uczuciami. Będąc dzieckiem mieszkałem w Zamościu – powiedział z uśmiechem na twarzy.

Feridun Erol (dla znajomych „Feri”) to dziwnie brzmiące imię i nazwisko zawdzięcza ojcu...
- Był Turkiem. Wygnany z Krymu przywędrował do Polski. Tu poznał niejaką Szyszkowską i się zakochał – zdradził reżyser.

Feridun Erol urodził się 29 grudnia 1938 roku we Włodawie. – Podczas zawieruchy wojennej trafiliśmy do Zamościa. Mój dziadek miał piekarnię przy ul. Bazyliańskiej. Moją szkołą była „ćwiczeniówka” (obecna SP nr 7 – przyp. autora). Wyjechaliśmy stąd w 1949 roku, ale sentyment został – dorzucił.
Został sentyment do miasta, ale także do ludzi...
- Z prezydentem Zamoyskim znamy się od czasów stanu wojennego, z działalności... medialnej. Był wtedy operatorem kamery. Często się spotykaliśmy – nadmienił Erol. (Erol zdobył dyplom z „operatorki”. Prezydent już nie).


Paweł Dudziński, Stanisław Soyka i Feridun Erol

Kilkutysięczna publiczność owacjami pożegnała wykonawców sobotniego koncertu, którzy na zakończenie wspólnie zaśpiewali „Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy, Ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy...”.

Jazz w deszczu
W sobotę aura dopisała. Za to w piątek, pierwszego dnia festiwalu, lało jak z cebra. Smutne miny mieli organizatorzy wieczornego koncertu zat. „Artyści jazzowi Markowi Grechucie” na Rynku Wielkim. Na szczęśliwego nie wyglądał też prowadzący Paweł Sztompke, dziennikarz radiowej Jedynki. – To będzie najpiękniejszy koncert w tym mieście – zapewniał garstkę publiczności, która nie zrażona strugami deszczu zasiadła na widowni. A śpiewali i grali, do tego wyśmienicie: Quintet Wojciecha Majewskiego, (autor książki „Marek Grechuta. Portret artysty”), Dorota Miśkiewicz, Marek Bałata, Janusz Szrom, zamojski „Big Band Waldemara Skóry” i „Namysłowiacy”.

Zobacz zdjęcia  

Adria i pianino w salonie Grechutów
Wśród uczestników tego spotkania była Zofia Otłowska z Zamościa. 33 lata temu, dokładnie 26 grudnia brała ślub w zamojskiej kolegiacie. Świadkami tej ceremonii byli Krystyna Otłowska (po mężu Zdrojewska) oraz Marek Grechuta, wówczas student wydziału architektury krakowskiej politechniki.
- Znaliśmy się od dziecka. Mieszkaliśmy w tej samej kamienicy. Ja z rodzicami na parterze. Marek, Hania jego siostra, ich mama Wanda oraz dziadkowie na pierwszym piętrze – wspomina pani Zofia.

Dziś ma 63 lata. Wiele lat temu, u progu kariery piosenkarskiej, Grechuta podarował jej swoją płytę z piosenką „Będziesz moją panią”. To ulubiony utwór pani Zofii. Płyta gdzieś się zawieruszyła. Zostały za to wspomnienia.
Podwórko w kamienicy przy Grodzkiej 7, gdzie Stryjkowie, dziadkowie Marka, prowadzili kawiarnię „Adria” (w PRL-u zamieniono na jadłodajnię), pianino w salonie Grechutów i siedzący przy nim Marek.
- Nie jest prawdą, że chętnie biegał z chłopakami, kopał piłkę, uwodził dziewczyny grając na gitarze w parku. Był typem samotnika. Wstydliwy. Unikał kolegów. Pamiętam, czasami tylko Jurek Słupecki do niego zaglądał. Dużo czasu spędzał w domu, grał na pianinie, śpiewał, rysował – kontynuuje. – Kiedyś pani Wanda poprosiła mnie, bym wciągnęła jej syna do zespołu tańca ludowego Zofii Wiktorowicz. Z trudem, ale się udało.

Marny krakowiak, cudna Diana
Grechuta tańczył krakowiaka, tańce góralskie, polkę... ledwie co nauczył się kroków i... wypisał się z zespołu.
- Był, co tu dużo mówić... słoniowaty – wyznaje pani Zofia. – On się kompletnie do tego nie nadawał. Raz podczas występu w Lublinie zgubił mi się na scenie. Pomylił kroki i zawstydzony schował się za kotary.

Występy taneczne nie były mocną stroną późniejszej sławy polskiej estrady. Za to już wtedy grał i śpiewał tak, że ciarki po plecach przechodziły. - Często chodziłam do niego i na balkoniku i słuchałam dźwięków pianina. „Diana” Paula Anki w jego wykonaniu to było dopiero przeżycie. Robił to niesamowicie – wzrusza się kobieta.

O matce Marka mówi:
- To była bardzo ładna, inteligenta kobieta. Jej męża, a ojca Marka nigdy nie widziałam. Grechutowie rozstali się, gdy jeszcze byli w podwarszawskich Chylicach. Pani Wanda wróciła do Zamościa tylko z dziećmi. Do końca była sama.

Zofia Otłowska po swoim ślubie wyprowadziła się z kamienicy przy Grodzkiej i zamieszkała w domu teściów. Z Grechutą rozmawiała jeszcze kilkakrotnie. Zapamiętała tylko niektóre spotkania.
- Studiował jeszcze architekturę. Zaczął też koncertować. Jego występy pokazywała telewizja. Spotkaliśmy się wtedy przed Ratuszem. Przypadkowo. Ja poszłam na spacer z synkiem. On przyjechał w odwiedziny do mamy. Wtedy po raz pierwszy wspomniał swojego ojca. Nigdy tego nie robił. Powiedział, że odezwał się do niego, że był u niego w Krakowie. On chciał go znać – wspomina.

Po raz ostatni pani Zofia uścisnęła dłoń kolegi - artysty podczas jego koncertu w sali Consulatus zamojskiego Ratusza siedem lat temu.
- Kiedy zszedł ze sceny, spojrzałam na jego buty. Miał rozwiązane sznurówki. Jego twarz, to jak się poruszał, zdradzały jego chorobę. Wyraźnie wstydził się jej, czuł się skrępowany – nadmienia.

Na pogrzeb Marka Grechuty, 17 października ubiegłego roku, do Krakowa nie pojechała. Sama ma problemy ze zdrowiem. W ostatniej drodze towarzyszyła za to jego matce, którą pochowano w kwietniu 2001 roku, na Cmentarzu Parafialnym w Zamościu, w rodzinnym grobowcu Wiszniowskich.
- Cieszę się, że jest tablica – wspomnienie Marka. Był też pomysł ławeczki. Nie sądzę, by życzył sobie takiego pomnika. Gdyby ktoś usiadł obok niego, czułby się źle. Jestem tego pewna - kończy pani Zofia.



..........................................................................

Po śmierci Marka Grechuty, 9 października 2006 roku, zamościanie zapragnęli ufundować artyście pamiątkową tablicę. Miała być odsłonięta w grudniu, na urodziny muzyka, później w marcu, na imieniny. Ostatecznie odbyło się to pierwszego dnia festiwalu, 7 września. Tablica autorstwa zamojskiego artysty plastyka Bartłomieja Sęczawy zawisła na ścianie kamienicy przy ul. Grodzkiej 7, gdzie niegdyś mieszkał twórca. (Niestety wmurowano ją obok skrzynki energetycznej). Odlana z mosiądzu, w wymiarach 110 cm na 65 cm, ma kształt otwartego okna. Widnieje na niej fragment tekstu utworu „Twoja postać”. Piątkową uroczystość prowadził Witold Paszt, lider zespołu „VOX”. Był prezydent Marcin Zamoyski i jego zastępczyni Iwonna Stopczyńska, reprezentanci środowisk kulturalnych i uczestnicy festiwalu. Odsłonięcia tablicy dokonała Sylwia Antoniewicz z I LO w Zamościu (wnuczka Stanisława Orłowskiego, organizatora wystawy „Marek Grechuta. Fotografie i wspomnienia”, w Galerii Fotografii Ratusz) oraz Bogdan Kawałko, prorektor Wyższej Szkoły Zarządzania i Administracji w Zamościu, zarazem członek Komitetu Upamiętnienia Marka Grechuty przy Urzędzie Miasta w Zamościu. Utwory „Świecie nasz” i „Ocalić od zapomnienia” zaśpiewali członkowie Studium Piosenki Autorskiej pod kierunkiem Tomasza Ziąbkowskiego.

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu roztocze.net. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%