Piłkarz Legii Warszawa i reprezentant Polski Tomasz Kiełbowicz miał wielu znakomitych szkoleniowców. Ale zapytany przez dziennikarza tygodnika „Piłka Nożna” o to, któremu zawdzięcza najwięcej, wskazał Mirosława Szupera
Było mi bardzo miło, gdy przeczytałem o tym w tak popularnej gazecie. Dlaczego tak o mnie powiedział? Na pewno dobrze mnie wspomina. Zawsze starałem się mieć jak najlepszy kontakt z młodymi ludźmi. Schodzę do ich poziomu. Staram się nie pokazywać im, że ja jestem ''pan trener'', a oni są dużo niżej. Oczywiście ta poufałość ma pewne granice. Dzięki temu zawiązuję przyjaźń ze swymi podopiecznymi na długie lata - mówi trener Mirosław Szuper. To właśnie on wydobył na jednym z boisk na hrubieszowskim osiedlu perełkę o pseudonimie Kiełbik.
- Mieszkałem
wtedy przy ulicy Polnej. Na boisku przy szkole podstawowej nr 1 ujrzałem małego
chłopaka. Wyróżniał się techniką. Znałem jego ojca. Był moim imiennikiem.
Pewnego dnia, przy piwku, poprosiłem: ''Mirek, daj mi swego syna do Unii''.
Kilka dni później Tomek przyszedł do mnie na pierwszy trening. Przyprowadził go
starszy brat Sławek, który grał już w Unii - wspomina.
Mirosław Szuper nie bał się postawić na Tomka. W lidze grał wtedy rocznik 1971, a Kiełbik był o pięć lat młodszy i najniższy w zespole.
- Nieżyjący już Mirek Kiełbowicz prosił mnie, żebym w końcu
dał zagrać Tomkowi choć przez ostatni kwadrans. Tomek był taki mały. Nie
chciałem, żeby coś mu się stało. Ale w końcu wpuściłem go na boisko. To było w
meczu z Granicą Lubycza Królewska, gdy prowadziliśmy 4:0. Chwilę po wejściu na
murawę sędzia odgwizdał dla nas karnego. Debiutujący w lidze Tomek wykonał go
bezbłędnie. Ostatecznie wygraliśmy 6:1. Wcześniej ustaliłem z zawodnikami, że
każdy rezerwowy, który strzeli gola, w następnym meczu gra w podstawowym
składzie. Postawiłem na niego. Nie zawiódł mnie. Strzelił gola - opowiada
trener.
Tomasz Kiełbowicz to nie jedyne odkrycie pana Mirka. Andrzej Kołodziej, Piotr Wierzbicki, Andrzej Kamiński, Radosław Korkosz piłkarskiego abecadła uczyli się pod jego okiem. Przez lata prowadził pod nadzorem TKKF hrubieszowską ligę dzikich drużyn. To dzięki tym rozgrywkom Unia pozyskała takich graczy jak Jacek Błaszczyński, Szymon Welter, czy grający obecnie w Avii Świdnik Krystian Okoniewski.
Były
bramkarz Unii Hrubieszów, Victorii Bartoszyce, Bugu Wyszków i Orląt Horodło to
nie tylko szkoleniowiec, ale i aktywny działacz. Od sześciu lat współorganizuje
z naszą redakcją halową ligę piłki nożnej dla hrubieszowskich zakładów pracy.
Swego czasu był członkiem zarządu OZPN, ale zrezygnował z funkcji, jak wspomina
- ''by nie uczestniczyć w pewnych poczynaniach związku''. Był też kierownikiem
klubu, a od kilku sezonów jest kierownikiem drużyny.
Za największy swój sukces w karierze uważa pierwsze miejsce w klasie okręgowej juniorów z Huraganem Stefankowice, w sezonie 1998/1999.
- Wtedy nawet Hetman prowadzony przez trenera Romana
Nowosada musiał nam ustąpić. Wygraliśmy z nimi 4:2 u siebie, a w Zamościu, na
boisku za Rotundą był remis 3:3 - wspomina.
Dziś 55-letni Mirosław Szuper prowadzi młodzików młodszych Unii, czyli drużynę złożoną z chłopców urodzonych w 1994 roku i młodszych. Trzy tygodnie temu sześciu jego podopiecznych uczestniczyło w konsultacjach kadry województwa lubelskiego.
.......................................................................
Mirosław Szuper
szkoli w Unii Hrubieszów piłkarzy rocznika 1994 i młodszych. Po rundzie jesiennej prowadzona przez niego drużyna z dorobkiem 17 punktów zajmuje drugie miejsce w okręgowej lidze młodzików młodszych. Pierwsza jest Tomasovia Tomaszów Lubelski, która zgromadziła na półmetku rozgrywek o dwa punkty więcej. W zespole Unii grają: Maciej Bronicki (wnuk trenera Mariana Cisły), Bartłomiej Dynkiewicz, Łukasz Jańczuk, Marcin Jureczko, Konrad Karwacki, Patryk Kondrat, Patryk Krygiel, Łukasz Malon, Krystian Malowany (syn znanego piłkarza), Marcin Miarowski, Kamil Mróz, Krystian Oleszczuk, Tomasz Plicner, Karol Skrzyński, Krystian Stefaniak, Mariusz Zając, Damian Ziółkowski i Jakub Żygawski.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu roztocze.net. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz