R E K L A M A

Z I P

Flesz | ZamośćDaniel Czubara10 marca 2017

Wpadł z narkotykami na Peowiaków

Policja, foto: roztocze.net

R E K L A M A    B O A R D

R E K L A M A    B O X  I
R E K L A M A    B O X  II

Policjanci zamojskiej patrolówki zatrzymali wczoraj 19-latka, który posiadał przy sobie kilka porcji marihuany. Ponadto podczas kontroli osobistej mundurowi zabezpieczyli u nastolatka telefon, który został skradziony pół roku temu.

Wczoraj przed godz. 17:00 patrolując ul. Peowiaków w Zamościu policjanci zauważyli grupę młodych mężczyzn, którzy na widok mundurowych zaczęli się nerwowo zachowywać. Podczas kontroli osobistej okazało się, że jeden z nich miał w saszetce kilka porcji marihuany. Ponadto okazało się, że telefon, którym posiadał 19-latek pochodzi z kradzieży sprzed pół roku.

Nastolatek trafił do policyjnego aresztu, dzisiaj będą z nim wykonywane dalsze czynności. Zgodnie z ustawą posiadanie środków odurzających zagrożone jest karą do 3 lat pozbawienia wolności, stosownie do kodeksu wykroczeń za przywłaszczenie cudzej rzeczy grozi grzywna do 5 tys. zł.

Autor: Daniel Czubara
Ty już wiesz. Teraz podziel się tym na Facebooku ze znajomymi.
Jak cenna jest ta informacja dla Ciebie? Powiedz nam o tym - kliknij na gwiazdki.
Liczba ocen: 2 . Dziękujemy! Postaramy się być jeszcze lepsi.

Tagi, hashtagi i słowa klucze: , , , ,
R E K L A M A    B A N N E R   I
KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
  • "Mpharm" dnia 10 marca 2017 o godzinie 19:04:14 napisał:
    3 porcje miał :O to grubą rube wyłapali ale znając zmz to mu zaraz 30kg przybiją te niebieskie Asy ...
    4
    5
  • R E K L A M A
  • "Lalu" dnia 10 marca 2017 o godzinie 19:30:40 napisał:
    I bardzo dobrze. Niech daja jak najwieksze kary i czestsze kontrole tej patoli.
    5
    4
  • "Bark" dnia 10 marca 2017 o godzinie 19:33:27 napisał:
    Kto sie daje kontrolowac z pakami przy sobie? Zamiast cisnac lote?
    4
    3
  • "z_boku" dnia 11 marca 2017 o godzinie 0:01:13 napisał:
    Poprzedni odcinek tutaj-> http://roztocze.net/marihuana-w-skarpecie/ Sierżantowi nie dane było długo rozkoszować się smakiem chleba z domowym smalcem, bo komisarz zarządził „na drugą nóżkę”, a on nie zdążył zrobić sobie drugiej kanapki, a pierwszą wepchnął sobie całą do ust. Popił więc sokiem pomarańczowym i właśnie wtedy kiedy miał chęć sięgnąć po nową kromkę odezwał się komisarz. Na początek podziękował wszystkim za przybycie, oraz wyraził nadzieję, że spotkanie będzie owocne. Następnie zwięźle przedstawił aktualny stan zdobytych informacji na temat zaginięcia Menellego. Trop jak wszyscy wiemy prowadził na zachód i urywał się na ogrodzeniu Ogrodu Zoologicznego. Zaznaczył, że sprawa wymaga dyskrecji i zapytał czy ktoś ma jakieś pomysły na zdobycie nowych informacji mogących doprowadzić do odnalezienia zaginionego naczelnika. Zapadła cisza którą przerwał Flipper. -Panie komisarzu – zaczął – jak dla mnie to wydaje mi się że musimy dyskretnie popytać kogoś w ZOO czy aby nie widzieli kogoś lub czegoś dziwnego, niestandardowego wręcz. Czy nie doszło tam w ostatnich dniach do żadnego wypadku. Wiecie – kontynuował – tam są zwierzęta mięsożerne, duże, takie które potrafią zjeść kilkadziesiąt kilogramów mięsa za jednym podejściem. Ja wiem, że podinspektor waży ze 130 kilo, to nawet największe drapieżniki by go nie zeżarły przez jedną noc i coś musiało by zostać, ktoś z pracowników musiał by coś zauważyć. Jeżeli by do takiej sytuacji doszło to wtedy mamy wypadek i musieli by nas zawiadomić. Nas i inne służby, a tutaj nic, cisza. Wnioskuję więc, że do zagrożenia życia ze strony zwierząt nie doszło. Musimy tam się dostać i delikatnie popytać ludzi z obsługi, może ktoś coś widział? - Flipper chciał mówić dalej, ale przerwał mu Waldek Nieczuły. - Mam w ZOO znajomego, dobrego sąsiada – zaczął – zajmuje się karmieniem zwierząt. Można go popytać, tylko spotkanie trzeba zaaranżować tak aby wyglądało na zupełnie przypadkowe, najlepiej żeby do niego doszło na terenie obiektu, wiecie spotykam się z nim, palimy po papierosie, rozmawiamy. On mnie zna i nie musi wiedzieć kim wy jesteście, zresztą najlepiej jak tam pójdę z Witkiem, jesteśmy w podobnym wieku, będzie to wyglądało na spotkanie kumpli z klasy czy jakoś tak. Znam też tego faceta co watę kręci, on lubi gadać a stoi tam długimi godzinami, więc jak sobie staniemy przy nim i porozmawiamy z nim nawet 3 godziny będzie to wyglądać naturalnie, po prostu poczekamy aż pan Kazio się pojawi. Potem już będziemy musieli się do Kazia podłączyć i delikatnie popytać czy nic dziwnego w ostatnich dwóch tygodniach nie dostrzegł. Dla niepoznaki weźmiemy ze sobą ze dwie piersiówki, Kazio lubi sobie od czasu do czasu „pociągnąć”, stąd zresztą go znam. Pomogłem mu niejednokrotnie, czasem testuję te swoje specyfiki które pozwalają mi całkiem nieźle egzystować finansowo. Oczywiście tylko te które są już w końcowym stadium opracowywania – tu pielęgniarz ugryzł się w język. - O czym ty mówisz – odezwał się Kwasipies z nutką podejrzliwości, a jego twarz przybrała chytry wyraz – mam nadzieję że nie bawisz się w nic nielegalnego? Nie chciałbym się wplątać w jakieś gówno z dopalaczami. - Skąd szefuńciu – wypalił sierżant – Waldek nie bawi się w takie rzeczy, on pomaga ludziom – a widząc niepokój ale i zainteresowanie w oczach komisarza postanowił uchylić rąbka tajemnicy, czymże się też Waldek zajmuje w czasie wolnym. - Jak już mówiliśmy, Waldek pracuje w Ośrodku na Majdanie i tam zajmuje się delikwentami których tam się przywozi, no różne takie elementy co to się w domach awanturują, po knajpach mordy jeden drugiemu obijają, prowadzą po pijaku, śpią na ulicach czy przystankach. Eeeeeeeeee, ten no i Waldek ich tam stawia na nogi a pomaga sobie własnymi lekarstwami co je sam opracował. Wśród wysoko postawionych i dobrze sytuowanych pijaczków ma swoją renomę. Od kilku lat, zdaje się sześciu, nie było zgłoszenia żeby się jakiś dyrektor, prezes, komendant czy proboszcz napił i rozrabiał, bo Waldek jakoś tak wtedy właśnie zaczął te swoje specyfiki przyrządzać i jak się dowiedzieli to się do niego zgłaszają i płacą mu za leczenie. Za długo już żyję i za dużo widziałem żeby uwierzyć że przestali chlać, to on za tym stoi, potrafi w kilkanaście minut postawić na nogi każdego. Ma też taką mieszankę co to człowieka niewrażliwym na alkohol robi, wziąłem ją jak wysłano mnie na rekonesans, wypiłem dużo ale ile bym nie wypił to i tak byłem trzeźwy, o tutaj mam jeszcze tabletki co mi je dał – powiedział i położył na stole woreczek z czterema niewielkimi, białymi krążkami. Kwasipies milczał patrząc to na Waldka, to na zawiniątko, aż w końcu rzekł – Skoro tak, to myślę że możemy zaryzykować jeszcze ze trzy flaszeczki? Co wy na to? Grdul przełknął ślinę na wspomnienie smaku chleba ze smalcem... Użyte nazwiska i imiona są fikcyjne, zaś jakiekolwiek podobieństwo do osób i zdarzeń jest przypadkowe i niezamierzone.
    3
    2


UWAGA!! Komentarze zawierajace więcej niż 1 link(adres strony) są blokowane automatycznie przez system antyspamowy. Publikacja ich wymaga interwencji administratora. Aby opublikować więcej niż jeden link zalecamy publikację ich w kolejnych komentarzach.

Zapoznałem się z regulaminem usługi dostępnym na stronie(www.roztocze.net/regulamin-kometarze/) i akceptuję jego postanowienia.

Anty-spam:

R E K L A M A    B O X
R E K L A M A    B A N N E R    II
Copyright © 2017 Fundacja im. Bernardo Morando. Wszelkie Prawa Zastrzeżone
ARCHIWUM lata 2000-2010 ROCZNIKI 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017