R E K L A M A

Z I P

Flesz | KrasnystawMLC3 października 2016

Uprawiał konopie w folii

R E K L A M A    B O A R D

R E K L A M A    B O X  I
R E K L A M A    B O X  II

23-letni krasnostawianin na swojej posesji uprawiał konopie, a w miejscu zamieszkania miał ponad 200 gramów marihuany.


W trakcie przeszukania posesji, policjanci znaleźli w foliowym tunelu 2-metrowe krzaki konopi. Ponadto w domu 23-latka znajdował się profesjonalny sprzęt służący do ich uprawy.
Policjanci zabezpieczyli namiot, lampy, wentylatory, ogrzewacze oraz odżywki, a w pokoju zajmowanym przez mężczyznę znaleźli ponad 200 gramów marihuany.
23-latek trafił do policyjnego aresztu. Już usłyszał prokuratorskie zarzuty i przyznał się do winy. Wobec mężczyzny został zastosowany dozór policji. Teraz o jego dalszym losie zadecyduje sąd.

Autor: MLC
Ty już wiesz. Teraz podziel się tym na Facebooku ze znajomymi.
Jak cenna jest ta informacja dla Ciebie? Powiedz nam o tym - kliknij na gwiazdki.
Liczba ocen: 1 . Dziękujemy! Postaramy się być jeszcze lepsi.

R E K L A M A    B A N N E R   I
Komentarze publikowane poniżej, są elementem bezpłatnej usługi świadczonej na rzecz użytkowników serwisu. Redakcja roztocze.net nie ponosi odpowiedzialności za treść i stylistykę komentarzy. Naruszenia prawa należy zgłaszać na adres redakcji dostępny na stronie KONTAKT
KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
  • "Joker" dnia 3 października 2016 o godzinie 9:59:26 napisał:
    Może mówić że to medyczna. A taka duża ilość była przygotowana i czekała aż ustawa wejdzie w życie
    0
    0
  • R E K L A M A
  • "TORRES20400" dnia 3 października 2016 o godzinie 10:48:46 napisał:
    @"z_boku"; Co tam się dzieje u Grula i Flipera? Odnajdą wreszcie Menellego, czy nie?
    0
    0
  • "z_boku" dnia 3 października 2016 o godzinie 11:57:34 napisał:
    Powoli, dopieruśko co jak trafił do "czubków" a Ty już go chcesz ratować? Niech trochę pocierpi :)
    0
    0
  • "TORRES20400" dnia 3 października 2016 o godzinie 12:09:19 napisał:
    Co zrobić. Miszcza poganiać nie będę ;-)
    0
    0
  • "?" dnia 3 października 2016 o godzinie 12:18:31 napisał:
    tak bez płci pięknej, nic się dzieje..., etam
    0
    0
  • "z_boku" dnia 3 października 2016 o godzinie 13:09:02 napisał:
    Dzisiaj nie wkleję bo ponieważ w ramach solidarności z kobietami strajkuję i palcem w bucie nie kiwnę. Chyba że głód mnie zmusi do zrobienia sobie papu to owszem zrobię i zjem. Mam nawet plan: http://www.food.com/recipe/turkish-beef-stew-guvec-515525 :-) Smacznego...
    0
    0
  • "?" dnia 3 października 2016 o godzinie 13:35:29 napisał:
    bez rewelacji (:
    0
    0
  • "z_boku" dnia 3 października 2016 o godzinie 13:41:10 napisał:
    Ja tam lubię guvec i robię po swojemu, zazwyczaj podaję z couscous :)
    0
    0
  • "?" dnia 3 października 2016 o godzinie 13:47:20 napisał:
    Lepsze:http://www.kwestiasmaku.com/ do wyboru do koloru
    0
    0
  • "z_boku" dnia 3 października 2016 o godzinie 14:12:21 napisał:
    Przepisów jest zatrzęsienie, kwestia na co ma się smak. Oczywiście w moim, dość podeszłym już wieku wszelkie słodkości powinny być wprowadzane do diety z pewną dozą ostrożności. Ostatnio zastanawiałem się czy mi się waga aby nie popsuła, wskazała 107! Ewidentnie kłamała. Teraz sobie stoi samotnie gdzieś w odległym kącie chaty, ja zaś myślę jak udowodnić jej łgarstwo. Dlatego z uporem maniaka będę jeść warzywa z dodatkiem mięska, doprawione raczej na ostro, niestety muszę odstawić śmietanę :( Jeszcze trochę i waga będzie musiała wskazać 95 kilogramów.
    0
    0
  • R E K L A M A
  • "?" dnia 3 października 2016 o godzinie 14:34:47 napisał:
    przy takiej wadze, no nieźle, potrawy na ostro też powinny być wyeliminowane itd., itd. - piramida żywienia się kłania.
    0
    0
  • "z_boku" dnia 3 października 2016 o godzinie 14:58:58 napisał:
    Wszyscy którzy mnie znają mają mnie za szczuplego faceta, blisko do 2 metrów...
    0
    0
  • "?" dnia 3 października 2016 o godzinie 15:43:22 napisał:
    "dość podeszłym już wieku" - coś tu nie gra??? dwa metry można mieć, ale 107 wagi, raczej okrąglutko i z brzuszkiem, lekka przesada
    0
    0
  • "z_boku" dnia 3 października 2016 o godzinie 16:01:39 napisał:
    Co nie gra? 107 kilogramów to mi "kłamczucha łazienkowa" pokazała raz. Teraz już mam zdecydowanie mniej. Wiem że powinienem stosować jakąś bardziej rygorystyczną dietę, ale przyznaję się, jestem żarłok. Jakąś jedną, drobną wadę to chyba wolno mi mi mieć? :-) Zresztą, czy ja startuję w konkursie piękności? Jedno jest pewne, wagę zabiję do rozsądnych 95 kg, już jestem blisko.
    0
    0
  • "?" dnia 3 października 2016 o godzinie 16:05:38 napisał:
    trzymam kciuki za internautę :) to dla zdrowotności :)
    0
    0
  • "z_boku" dnia 3 października 2016 o godzinie 16:25:03 napisał:
    Dla zdrowotności też coś od czasu do czasu przyjmuję :)
    0
    0
  • "?" dnia 3 października 2016 o godzinie 16:34:39 napisał:
    no tak, krew szybciej krąży, ale kcal też posiada, od czasu do czasu
    0
    0
  • "z_boku" dnia 3 października 2016 o godzinie 17:36:51 napisał:
    Kwasipies siedział na jednej z ławeczek stojących na bulwarze obok Starej Elektrowni i słuchał co miał mu do przekazania starszy sierżant Grdul. Relacja z rekonesansu jaki właśnie zakończył wyglądała blado. Owszem, zgodnie z poleceniem komisarza pojechał rozejrzeć się w trochę dalszej okolicy. Szczególny nacisk położył na zbadanie ulubionych przez Menellego miejscowości Suśca i Krasnobrodu, ale efekt tych poszukiwań był zerowy. Nikt podinspektora ani podobnej do niego osoby nie widział, nikt nie zauważył nikogo podejrzanego, ani nic co mogłoby wskazywać na obecność kogoś kto przypomina Menellego. Grdul opowiadał jak odwiedzał kolejne punkty na swojej trasie. Odwiedził wszystkie hotele, większość pensjonatów, gospodarstw agroturystycznych, restauracje, bary i jadłodajnie. Ba odwiedził właściwie wszystkie knajpy a nawet zatrzymywał się przy sklepikach sprzedających wyroby spirytusowe. Zaczął już na trasie do Tomaszowa. Jako pierwszy odwiedził pewien sklepik który przez miejscowych ochrzczony został „gadającymi krzakami”. Mieścił się bowiem w domku odgrodzonym od drogi malowniczymi zaroślami jakie tworzyły drzewa oraz krzewy zdziczałego i zaniedbanego sadu. Opowiadał jak dla przełamania lodów stawiał miejscowym wino owocowe, piwo, lub coś mocniejszego. Kolację zjadł w Krasnobrodzie i nadal badał teren ciągnąc za język kogo się dało do godziny drugiej w nocy, ta zastała go w Zwierzyńcu. Tam też przespał się w domu kuzyna i o szóstej rano wyruszył na dalsze poszukiwania. Śniadanie przygotowane przez żonę kuzyna zjadł w samochodzie. Relacja z porannych godzin dnia dzisiejszego też nie zawierała ani krzty informacji mogących dotyczyć zaginionego. Znaczną jej część stanowiły peany pochwalne na cześć Waldka Nieczułego. Grdul nie mógł wyjść z podziwu dla wiedzy i umiejętności sanitariusza. Chwalił zwłaszcza miksturę którą jakiś czas temu otrzymał był po znajomości aby ją poddać jak to określił Nieczuły „testom poligonowym”. Polegały one na spożywaniu wszystkiego co zawiera etanol, im więcej tym lepiej. Efektem oczekiwanym po zażyciu owego specyfiku miała być według Waldka „czasowa odporność na działanie etanolu i produktów jego metabolizmu”. Właśnie wczoraj nadarzyła się okazja żeby działanie tajemniczego preparatu wypróbować i Grdul z wypiekami na twarzy opowiadał Kwasipiesowi o swoich wczorajszych wyczynach. Z opowieści sierżanta wynikało, że po zażyciu preparatu nie istnieje w zasadzie dawka alkoholu mogąca wywołać stan upojenia u osoby która ów tajemniczy preparat zażyła. Wizyty w poszczególnych miejscowościach odwiedzonych przez Grdula wyglądały w zasadzie tak samo. Sierżant zjawiał się w miejscowości, rozglądał się w poszukiwaniu osób które mogły coś wiedzieć. Osoby takie zazwyczaj grupowały się w okolicach wiejskich sklepików lub rzadziej barów. Standardową procedurą stosowaną przez funkcjonariusza było „postawienie” kolejki, lub kilku kolejek oraz wspólne ich wypicie z miejscowymi. Następnym etapem było bratanie się, po nim zaś „localsi” byli „brani na spytki”. Kiedy sierżant był pewien, iż nic więcej się nie dowie ruszał w dalszą drogę. Pięć razy zdarzyło się, że „nowi przyjaciele” nie chcieli go puścić, wtedy był zmuszony wypić z nimi dodatkową dawkę „spirytualiów”, najlepiej w tempie ekspresowym, albowiem czas naglił niemiosiernie. Dopiero po kilku tygodniach, kiedy pocztą pantoflową po całej okolicy rozeszła się wieść o dziwnym przybyszu który mógł pić czysty spirytus z wiadra, niektórzy uczestnicy tych wydarzeń zaczęli kojarzyć fakty, ale i tak nie mogli w nie uwierzyć. Zdarzali się i tacy, a było ich całkiem sporo, którzy porzucili swoje dotychczasowe hobby i stali się stuprocentowymi abstynentami, dla których piwo zaczęło jawić się jako dzieło Szatana. To jednak opowieść do zupełnie innej bajki, wróćmy na ławeczkę obok Starej Elektrowni. Komisarz Kwasipies nie był specjalnie rozczarowany wynikami rekonesansu po miejscowościach znajdujących się w niejakim oddaleniu od miasta. Był nawet przyjemnie zaskoczony kiedy Grdul wręczył mu 500 złotych, resztę z otrzymanej wczoraj nieoficjalnie kwoty w wysokości 2000 PLN. Do reszty dołączona była szczegółowa lista wydatków, na jakie zostały spożytkowane pieniądze. Lista była do bólu rzetelna. Otwierała ją pozycja:- benzyna 50 zł, następna nosiła nazwę LPG i widniała przy niej kwota 70 zł, następna która rzucała się w oczy nazywała się „kolacja” a napisane przy niej zostało 47 zł. Los pozostałych 1333 złotych określał jeden wyraz: alkohol. Kwasipies niczym legendarny Stirlitz wiedział. Był stuprocentowo pewny, że rekonesans w jaki wysłał Grdula przyniesie jeden tylko efekt. Pozwoli wykluczyć obecność Menellego w tych rejonach czego efektem będzie znaczne ograniczenie obszaru poszukiwań. Właściwie obszar ten można by było teraz ograniczyć jedynie do miasta, jednak jakiś wewnętrzny głos mówił, że to by było za proste. Podświadomie czuł, że sprawa musi posiadać drugie dno. Co owo drugie dno stanowiło, oraz gdzie należało go szukać stanowiło na razie zagadkę, rozwiązanie której pozwoli rozpocząć proces odzyskiwania Menellego dla społeczności lokalnej. Siedział więc Kwasipies na ławeczce i z dobrze maskowanym znudzeniem wysłuchiwał kolejnych historyjek opowiadanych przez Grdula. Głos sierżanta raportującego nawet wesołe przygody jakie miały miejsce w dniach wczorajszym i dzisiejszym brzmiał bardzo monotonnie i komisarzowi z trudem udawało się przezwyciężyć ogarniającą go senność. Walczył z odruchem aby nie zacząć ziewać i nie zdradzić się przed Grdulem, że jego rekonesans tak naprawdę niewiele go interesuje. Komisarz czekał. Kiedy wydawało się, że za chwilę ziewając zaryczy jak lew w ZOO coś zaczęło śpiewać. Znajomy głos rozdarł się nieco fałszywie i wyśpiewał : „Ja uwielbiam ją, ona tu jest ...”. Wiedział co to oznacza. Ktoś dzwonił na jego komórkę i dokładnie wiedział kto. Wyjął z kieszeni kurtki swój pochodzący z Korei aparat, odebrał rozmowę i od razu przełączył w tryb głośnomówiący. -No cześć Witek, czekamy z Albertem na jakieś wiadomości od ciebie. Masz coś? -Witam, mam ale lepiej jak się spotkamy to powiem czego się dowiedziałem. -Masz rację – uśmiechnął się Kwasipies – ta rozmowa może być zakwalifikowana jako „nie na telefon”. Siedzimy na ławeczce koło Starej Elektrowni, wskakuj w taksówkę i szybciutko melduj się u nas. -Myślę, że lepiej będzie gdy to wy przyjedziecie do mnie. -Witek – zaczął komisarz, ale Flipper przerwał mu natychmiast. -Wiem, wiem ja jestem od roboty a od myślenia wy, ale będzie lepiej gdy przyjedziecie do mnie, naprawdę będzie lepiej... Kwasipies milczał przez chwilę, czuł że ten starszy posterunkowy może mieć coś istotnego dla sprawy. Jakiś ślad. Tylko i wyłącznie dlatego nie wykonuje bezmyślnie polecenia przełożonego a dyskutuje z nim. - Dobra – powiedział do słuchawki – gdzie jesteś, będziemy u ciebie za 15 minut. - Korty tenisowe kempingu „Solo”, tu się spotkamy. Użyte nazwiska i imiona są fikcyjne, zaś jakiekolwiek podobieństwo do osób i zdarzeń jest przypadkowe i niezamierzone.
    0
    0
  • "z_boku" dnia 4 października 2016 o godzinie 7:26:25 napisał:
    Korty były puste. Pochmurna pogoda i chłodne podmuchy jesiennego wiatru nie zachęcały do gry w tenisa. Dodatkowo od czasu gdy otrzymały nawierzchnię z mączki ceglanej trzeba było uważać żeby nie „usmarować” butów i ubrania. Zobaczyli go z daleka. Siedział na ławce wśród drzew rosnących za ostatnim kortem. On też ich zobaczył i ruszył na spotkanie sprężystym krokiem. Wyglądał na zmęczonego. Oczy miał podkrążone, włosy zlepione, ubranie nosiło ślady zielonkawych zabrudzeń, a na twarzy widocznych było kilka lekkich zadrapań. Podali sobie ręce, po czym komisarz przyjrzawszy się Flipperowi powiedział – Masz szczęście że się znamy, inaczej jak nic byśmy cię zapuszkowali za sam wygląd. Gdzie spędziłeś dzisiejszą noc? Czyżby wypoczynek w zsypie na śmieci? - Grdul parsknął śmiechem, Flipper też lekko się uśmiechnął. - Żałuję ale nie. Gdybym miał wybierać to pewnie bym wolał wywczasować się w zsypie, ale niestety nie było mi dane tak wielkie dobrodziejstwo. Jestem trochę zmęczony ale wygląda na to, że coś znalazłem, chodźcie za mną to zaraz zobaczycie. - Ruszył w kierunku jednego z domków które stały w głębi kempingu. Kiedy weszli do środka zobaczyli dwie sylwetki siedzące na podłodze. Byli to młodzieńcy w wieku około osiemnastu lat. Łyse czaszki słały niepokojące refleksy od kiedy Flipper włączył światło. Okna były zasłonięte grubymi kocami i kiedy weszli w pomieszczeniu panowały ciemności. Siedzący na podłodze zbudowani byli potężnie, oprócz połyskujących czaszek rzucały się w oczy grube a krótkie karki, oraz potężne bary i ramiona, te ostatnie mieli przemyślnie acz fachowo skrępowane. Skrępowane mieli też nogi i w ogóle przedstawiali marny widok. Ubrani byli na sportowo, przy czym dres jednego zdobiły dwa paski zaś drugiego cztery, butów nie mieli. Ich twarze wyrażały przestrach, jeden z nich miał najwyraźniej złamany nos i naderwane ucho, drugi zaś tylko podbite oko. Na jednym z łóżek leżał wymięty i brudny mundur na którego pagonach dumnie lśniły dystynkcje podinspektora policji. - To jest jak mi się wydaje bluza mundurowa szefa? - zadał retoryczne pytanie komisarz – No Witek, spisałeś się chłopie, wydaje mi się, że mamy ślad który pomoże nam rozwikłać naszą sprawę. Możesz powiedzieć jak wszedłeś w posiadanie tego elementu garderoby i co wspólnego ze sprawą mają ci dwaj? - tu wskazał na dresików siedzących na podłodze. -Już mówię, tylko najpierw ich uwolnię z tych pęt, nie będą chcieli uciekać. Co chłopcy nie mylę się? - Nie będziemy uciekać! Zostaniemy z panami tak długo jak panowie zechcą, powiemy wszystko co wiemy! - powiedział ten z podbitym okiem, ten ze złamanym nosem pokiwał głową na znak, że się zgadza z kolegą. Flipper zaczął zdejmować im pęta, a że trochę to trwało Grdul pomógł mu w tej czynności używając swojego scyzoryka z którym nigdy się nie rozstawał. Gdy już uporali się z tą czynnością pomogli im wstać i posadzili ich na łóżku z daleka od okna. -Przypominam, obiecaliście nam być grzeczni. Ja wam też coś obiecałem, pamiętacie? - rozpoczął rozmowę Flipper. -Pewnie, że pamiętamy – znowu mówił ten z podbitym okiem – co mamy nie pamiętać. Obiecał pan, że jak opowiemy wszystko o co nas zapytacie to będziemy mogli pójść do domu. -Dokładnie tak, pamięć widać masz dobrą. Jednak żeby wszystko poszło tak jak chcecie, musicie zadowolić tego pana – tu wskazał na komisarza – a on musi wyrazić zgodę. Kwasipies przez dłuższą chwilę popatrzył na Flippera, w końcu odwrócił się do siedzących i ciągle wystraszonych młodzieńców. -Dobrze, możemy pójść wam na rękę. Wy pomożecie nam i odpowiecie na nasze pytania, a my pomożemy wam i zapomnimy, że się tu spotkaliśmy. Jednak zanim wam pozwolimy odejść, macie chyba jakieś dokumenty przy sobie? Ostatecznie może być ktoś kto potwierdzi jak się nazywacie i gdzie mieszkacie. No i jeszcze zrobimy wam zdjęcia waszych mordeczek. Gdyby przyszło wam do głowy nie rozmawiać z nami szczerze... Wiecie sami, to nie jest jakaś metropolia, znajdziemy was.- wskazując palcem na Flippera ciągnął -Tak żeby być z wami do końca szczerym to w razie „W”, do odnalezienia was zostanie wyznaczony ten pan. Dresiarze aż skulili się na łóżku. Ten z podbitym okiem, skrzywił się, poczerwieniał, wziął głęboki oddech i przyłożył prawą dłoń do klatki piersiowej po lewej stronie. -Jak już was puścimy- odezwał się Flipper to radzę udać się do lekarza. Ty możesz mieć złamane żebra, przepraszam ale ja się tylko broniłem. Mam nadzieję, że nie macie do mnie żalu? - tu przerwał bo rozległo się pukanie do drzwi i po chwili ukazał się w nich recepcjonista, ten sam którego widzieli przechodząc przez korytarz budynku w którym znajdowało się zaplecze i restauracja. Recepcjonista wszedł do środka lekko utykając na lewą nogę. Pchał przed sobą zamykany wózek, ale odnosiło się wrażenie, że utykanie nie ma nic wspólnego z pchaniem wózka. Wydawało się, że pod lewym okiem znajduje się dobrze zamaskowany siniak. Mężczyzna postawił wózek na środku pomieszczenia i powiedział: - Panie Witku, eeeee i wy panowie, pozwolicie że poczęstuję was taką maleńką przekąską. Tu w środku są kanapki, jest wędlina, pieczywo, jakieś sałatki, no i jest duży termos z kawą. Talerze i kubki też są. To wszystko, rozumiecie na koszt firmy, posilcie się bo wy to zmęczeni jesteście a i chłopaki też pewnie by coś zjedli. No to ja już sobie pójdę, gdyby coś było potrzeba to jestem u siebie, w recepcji znaczy się – wycofał się tyłem do drzwi, ukłonił się z szacunkiem i wyszedł. Zapanowała chwila ciszy, którą przerwał Kwasipies. -No dobra Witku, ale i wy panowie, czy możecie mi w skrócie powiedzieć co tutaj się dzieje i co zaszło zanim nas tutaj ściągnąłeś? Mów o co tu chodzi i mów szybko. Starszy posterunkowy westchnął, popatrzył na dresików skulonych na łóżku i wpatrujących błagalnym wzrokiem to w niego to w wózek dostarczony przez recepcjonistę. Odczekał chwilę i rozpoczął: -Widzicie to było tak. Zgodnie z tym co ustaliliśmy. …............................................................. Tymczasem 30 kilometrów dalej, ordynator Oddziału Schizofrenii Paranoidalnych, doktor Zwoliński siedział na krześle w izolatce numer 2 i wpatrywał się w swojego nowego i jakże różniącego się od innych pacjenta. Użyte nazwiska i imiona są fikcyjne, zaś jakiekolwiek podobieństwo do osób i zdarzeń jest przypadkowe i niezamierzone.
    0
    0


UWAGA!! Komentarze zawierajace więcej niż 1 link(adres strony) są blokowane automatycznie przez system antyspamowy. Publikacja ich wymaga interwencji administratora. Aby opublikować więcej niż jeden link zalecamy publikację ich w kolejnych komentarzach.

Zapoznałem się z regulaminem usługi dostępnym na stronie(www.roztocze.net/regulamin-kometarze/) i akceptuję jego postanowienia.

Anty-spam:

to ask
Panie Redaktorze dziękuję za wyjaśnie...
Daniel Czubara
Myślę, że ciekawym zawodnikiem jest t...
pp
Razem z panią doktór, odpowiedzialnoś...
Kj8
Według mnie ten skład nie jest słabsz...
znudzony
A gdzie jest pan prezydent Wnuk ? Jakie...
rzetelny
Oczywiście że żadna ze stron, owszem ...
zamościanin 2 minuty temu
Panie Redaktorze... Kupisz Damian, Tomcz...
Zamojskihwk 3 minuty temu
Skąd Wy macie te informacje o Czadym? P...
ak 8 minut temu
I bardzo dobrze,ale teraz czas najwyższ...
ad111 41 minut temu
Róbcie co macie robić, a chwalić nie ...
Cleeo32 43 minuty temu
Do "kto to" pamiętaj, że nie wynosi si...
some 46 minut temu
Na tym forum pod adresem protestujących...
Kto to
I tam tez byl ten alkoholik M.Z.byly pre...
fsdfsdfsd
fajna impreza - przyszli ci, którzy naj...
Zamość
o i dyzma się pojawił. jak zawsze gdzi...
Komentarze publikowane powyżej, są elementem bezpłatnej usługi świadczonej na rzecz użytkowników serwisu. Redakcja roztocze.net nie ponosi odpowiedzialności za treść i stylistykę komentarzy. Naruszenia prawa należy zgłaszać na adres redakcji dostępny na stronie KONTAKT
R E K L A M A    B A N N E R    II
R E K L A M A B A N N E R III
Copyright © 2017 Fundacja im. Bernardo Morando. Wszelkie Prawa Zastrzeżone
ARCHIWUM lata 2000-2010 ROCZNIKI 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017