R E K L A M A

Z I P

Flesz | JózefówDaniel Czubara19 stycznia 2017

Nie chciał by krzak konopi się zmarnował

Fot. KWP w Lublinie

R E K L A M A    B O A R D

R E K L A M A    B O X  I
R E K L A M A    B O X  II

Za posiadanie suszu marihuany odpowie 38-latni mieszkaniec gm. Józefów. Kryminalni z biłgorajskiej komendy w jego miejscu zamieszkania znaleźli narkotyki. Może sama ilość posiadanych substancji nie była zbyt imponująca, ale ciekawe było tłumaczenie się z posiadania jej właściciela.


Wczoraj kryminalni z biłgorajskiej jednostki „odwiedzili” mieszkańca gm. Józefów. Mieli informację, że w jego  miejscu zamieszkania mogą znajdować się narkotyki.  Efekty przeszukań nie były może zbyt imponujące, bo znaleźli jedynie ususzony krzak konopi.  Na pytanie kryminalnych, właściciel oświadczył, że roślinę znalazł spacerując po józefowskich lasach.  Nie chcąc by się krzak „zmarnował” wyrwał go z ziemi i zabrał do domu.  Następnie z rośliny pozyskał susz.

Teraz mężczyznę mogą czekać konsekwencje karne z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

Autor: Daniel Czubara
Ty już wiesz. Teraz podziel się tym na Facebooku ze znajomymi.
Jak cenna jest ta informacja dla Ciebie? Powiedz nam o tym - kliknij na gwiazdki.
Liczba ocen: 1 . Dziękujemy! Postaramy się być jeszcze lepsi.

Tagi, hashtagi i słowa klucze: ,
R E K L A M A    B A N N E R   I
Komentarze publikowane poniżej, są elementem bezpłatnej usługi świadczonej na rzecz użytkowników serwisu. Redakcja roztocze.net nie ponosi odpowiedzialności za treść i stylistykę komentarzy. Naruszenia prawa należy zgłaszać na adres redakcji dostępny na stronie KONTAKT
KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
  • "TORRES20400" dnia 19 stycznia 2017 o godzinie 12:30:55 napisał:
    @"z_boku"; Może kolejny odcinek z Grdulem i Flipperem?
    0
    0
  • R E K L A M A
  • "z_boku" dnia 19 stycznia 2017 o godzinie 12:53:27 napisał:
    @"TORRES24000" Normalnie nie wytrzymałeś ;) Dobra, zapuszczamy kolejny odcinek ;) Poprzedni został zamieszczony tutaj http://roztocze.net/suszyl-konopie-na-strychu/ -Widzicie, to było tak – mówił Flipper. -Zgodnie z tym co ustaliliśmy wczoraj rozpocząłem przeszukiwanie terenu który został mi przydzielony. Rozpocząłem od Chyżej i posuwałem się w kierunku Zamczyska aby potem przez okolice zalewu, dworca kolejowego dostać się na Karolówkę skąd udałem się w kierunku Janowic. Wszędzie nie znalazłem nic co by się łączyło z naszą sprawą. Dopiero kiedy dotarłem tutaj, do tego skrzyżowania zobaczyłem ich- tu wskazał ręką w kierunku dresików siedzących na łóżku. - Było już dobrze po północy, dochodziła 1:45 a oni stali na chodniku pod murem ZOO. Tam sobie urządzili imprezkę. Niby nic w tym złego, zachowywali się cicho, pili piwko, palili papierosy. Kiedy podszedłem... -”Podeszłem” – poprawił go uprzejmie Grdul który do tej pory milczał, -Niech będzie, że „podeszłem”- starszy posterunkowy kiwną głową. - No to do nich „podeszłem” poprosić o ogień, akurat moja zapalniczka odmówiła współpracy i patrzę a jeden z nich ma pod bluzą od dresu to – tu wskazał na mundur podinspektora policji leżący na wolnym łóżku. Ja byłem ubrany tak jak teraz, po cywilnemu znaczy się. Kiedy zainteresowałem się skąd to mają, nie chcieli już ze mną dłużej rozmawiać. Wtedy najpierw delikatnie a później bardziej stanowczo poprosiłem ich aby mi to oddali, no i tak od słowa do słowa doszło do szarpaniny. Ten z prawej mnie popchnął i chciał uderzyć, no wiecie musiałem zareagować i się bronić. Kwasipies uśmiechnął się i powiedział – Rozumiem, musiałeś się bronić i pokonałeś dwóch, na oko znacznie silniejszych od ciebie przeciwników. Co ja mogę powiedzieć, brawo! - Nie dwóch, ich tam było pięciu. Obskoczyli mnie z każdej strony, tak że musiałem się nieźle nagimnastykować, do tego jeszcze jak mi zostało tych dwóch ostatnich, to się recepcjonista przypałętał. Chciał im pomóc i wyskoczył na mnie z trzonkiem od łopaty. Co było robić? Tych tutaj „uśpiłem” i musiałem zająć się recepcjonistą. Jak już mu wytłumaczyłem co się dzieje to dał mi klucze do tego domku, zapłaciłem mu za dwie doby, a on powiedział mi gdzie stoi wózek, „dwukółka”, no żeby ich tutaj przetransportować. Niestety kiedy wróciłem na miejsce zdarzenia reszta już zdążyła się ulotnić. Skrępowałem ich, zostawiłem tutaj i „poszłem” do recepcjonisty zobaczyć jak się czuje, bo też lekko w tym całym zamieszaniu oberwał. Na początku patrzył na mnie trochę krzywo i burczał ale po chwili zapytał czy nie mam papierosów bo jemu się skończyły. Moje też się skończyły, więc przeszukałem ich czy nie mają jakichś przy sobie. Mieli, co prawda było to jakieś strasznie śmierdzące świństwo, ledwo dało się palić. Waliło jakby ktoś wypalał chwasty na jesień w ogrodzie. Spaliliśmy jednak po jednym i jakoś tak się nam weselej zrobiło, później spaliliśmy po drugim i polubiliśmy się z Mietkiem. Około piątej nad ranem on poszedł spać a ja zrobiłem jeszcze obchód terenu, jednak nic ciekawego już nie znalazłem. Wróciłem tutaj, dałem chłopakom pić i położyłem się żeby choć trochę pospać. Udało mi się złapać całe dwie godziny snu. Dalej próbowałem z nimi rozmawiać dowiedzieć się skąd to mają. Nie chcieli nic mówić ale gdzieś około południa dogadaliśmy się, później zadzwoniłem do was, no a dalej to już wiecie. Kwasipies pokiwał głową i powoli odwrócił się w kierunku zatrzymanych, ci pod wpływem jego wzroku jeszcze bardziej się skurczyli i przywarli do siebie. -No dobrze chłopaki, jak słyszałem mieliście ciężką noc i raczej nie chcecie żeby się powtórzyła, a może jestem w błędzie? - dresy pokręciły okrągłymi naroślami na karkach -Umowa – kontynuował komisarz – obowiązuje, my dotrzymamy słowa, nie jesteśmy sadystami i nie będziemy niepotrzebnie trzymać was w zamknięciu, dostaliście nawet „żreć”. Teraz piłka jest po waszej stronie, odpowiecie na nasze pytania i idziecie w swoim kierunku. Więc? Znowu odezwał się ten z podbitym okiem – Jakeśmy obiecali to wszystko powiemy, pytajcie. -Dlaczego ostatniej nocy zaatakowaliście samotnego przechodnia – rozpoczął Kwasipies. -Panie my go tylko chcieli pogonić coby nie przeszkadzał, ale on się o jakiś łach, eeeee, to znaczy się mundur przyczepił. -Pogonić? Podobno było was pięciu, a on jeden? -No tak, ale zanim coś żeśmy mogli zrobić to on już nas bił. Oj on nie bił, on nas napda\'6bfł! Nawet w telewizji albo na gali MMA to takie coś nie często zobaczy! Ja tam mało pamiętam bo na początku jakoś mną zakręcił i uderzyłem głową w murek, a jakem się już podnosił to wszystkie inne leżały, tylko my dwaj stali. No to on znowu na nas skoczył i tylko pamiętam, że mi się tak jasno zrobiło, no a potem to już tu żeśmy się obudzili. - Ten ze złamanym nosem milczał, łypiąc spode łba przekrwionymi oczami. -Bójka nas nie interesuje- odezwał się Flipper- chcemy wiedzieć w jaki sposób dostał się w wasze łapy ten mundur. Umowa jest aktualna, mówicie skąd to macie i idziecie do domu, zapomnieliście? Ten ze złamanym nosem szturchnął tego z podbitym okiem i zaczął coś bełkotać, smarkać i siorbać. Ten drugi posłuchawszy chwilę co jego kolega ma do powiedzenia, odezwał się jakby grzeczniej. – Ten mundur, to my znaleźli dwa dni temu. Znaczy się, to było tak. Siedzieli my nad rzeką, piliśmy piwo, palili i rozmawiali, była noc, może już druga po północy? Patrzymy a z Królowej Jadwigi wylazł jakiś taki dziwny. No facet, ale szedł niby na czworaka, ale lewą nogę trzymał w górze. Przelazł przez most i polazł chodnikiem między rzeką a płotem ZOO. Poszliśmy za nim, ale to jakiś świr musiał być. Jak żeśmy go zobaczyli to stał przy murku i patrzył na nas jakoś tak dziwnie. Ubrany był w jakieś takie łachy, niby mundur, ale nie nasz. Góra to coś jak w Czterech Pancernych, takie to tam Niemcy nosili, a spodnie i płaszcz to takie same co u dziadka w jakimś albumie widziałem. Tam takie zdjęcie było, stał taki jeden i miał takie same spodnie. Podpisane zdjęcie było: Feliks Edmundowicz Dzierżyński. No to my jak zobaczyliśmy tego faceta co stał na murku tośmy woleli się cofnąć, ale potem jak jego już nie było to my poszli tam jeszcze raz i znaleźliśmy ten łach, znaczy się ten mundur. Spodnie i koszula od tego jeszcze są, ale mam o w domu. Matka uprała i powiesiła na balkonie coby wyschły. Tam jeszcze jakieś dokumenty były, na jakiegoś menela czy coś tak jakby… Użyte nazwiska i imiona są fikcyjne, zaś jakiekolwiek podobieństwo do osób i zdarzeń jest przypadkowe i niezamierzone.
    1
    0
  • "@z boku" dnia 20 stycznia 2017 o godzinie 7:32:45 napisał:
    mega
    0
    0
  • "z_boku" dnia 20 stycznia 2017 o godzinie 9:15:38 napisał:
    Jak się zrobi cieplej i ruszy wegetacja może być więcej okazji do spotkań z Grdulem i Flipperem ;)
    0
    0
  • "@..." dnia 20 stycznia 2017 o godzinie 10:15:41 napisał:
    A wątek miłosny? W opowiadaniu?
    0
    0
  • "z_boku" dnia 20 stycznia 2017 o godzinie 10:22:07 napisał:
    Może mam kogoś jeszcze ożenić?
    0
    0
  • "@..." dnia 20 stycznia 2017 o godzinie 10:34:55 napisał:
    Od razu ożenić..., a przyjaźń?
    0
    0
  • "z_boku" dnia 20 stycznia 2017 o godzinie 10:38:33 napisał:
    Za późno, Grdul ma przechlapane...
    0
    0
  • "@..." dnia 20 stycznia 2017 o godzinie 10:41:28 napisał:
    Trudno. W sumie, Do tego trzeba mieć łeb jak sklep. Przeżyjemy...
    0
    0
  • "z_boku" dnia 20 stycznia 2017 o godzinie 10:53:17 napisał:
    Kwasipies, Grdul i przede wszystkim Flipper drgnęli na dźwięk tych słów. Nie było złudzeń, z mowy zatrzymanego wynikało, że wpadli na trop który może im pomóc rozwikłać zagadkę i dać odpowiedź na pytanie, co się stało z podinspektorem Menellim. Komisarz działał w sposób zorganizowany. Szybko odprawiono tego ze złamanym nosem. Na odchodne udzielono mu kilku rad dotyczących stanu jego zdrowia, ze szczególnym uwzględnieniem nóg, oraz miejsca z którego wyrastają. Piętnaście minut później, trzej stróże prawa odprowadzili spacerkiem tego z podbitym okiem do mieszkania przy Ciepłej. Zabrali stamtąd dowód osobisty, prawo jazdy i legitymację służbową, wszystko na nazwisko Leszek Menelli, oraz wyprane i pachnące czystością spodnie i koszulę. Także te rzeczy bez wątpienia należały do zaginionego podinspektora. Pożegnawszy się uprzejmie z nowo poznanym znajomym, nasi trzej stróżowie prawa musieli zająć się obowiązkami służbowymi. No może nie do końca dotyczyło to Grdula i Flippera którzy dostali „wolne do końca dnia”, ale już Kwasipies musiał udać się do KMP celem ogarnięcia chaosu, który jak przypuszczał pod jego nieobecność, zaczynał ogarniać Wydział Profilaktyki i Ochrony. Zarówno Flipper jak i Grdul czuli przez skórę, że nie będzie im dane wywczasować się tego popołudnia i przeczucie okazało się prawdziwe. Obaj starali się „złapać” choć trochę snu. Leżeli w swoich mieszkaniach, a baterie ich telefonów z logo fińskiego producenta i z nalepkami „made in Hungary” leżały podłączone do ładowarek. Była mniej więcej godzina 18 kiedy się zaczęło. Najpierw rozdzwonił się telefon Flippera, a po minucie ten należący do sierżanta także przypomniał otoczeniu, że został wyposażony w mocny głośnik. Dzwonił nie kto inny a Komisarz. Przełożony przekazał im nieco lakoniczną, ale jednobrzmiącą wiadomość - „spotykamy się za dwadzieścia ósma w Kojerze na Spadku”. Cóż było robić? Czasami tak się dzieje, że w dwóch punktach tego samego miasta, dwóch różnych ludzi, w tym samym momencie otwiera oczy i wykonuje taką samą sekwencję czynności, tak stało się i tym razem. Obaj jednocześnie wstali, udali się do swoich łazienek, gdzie zadbali o higienę. Następnie obaj zjedli po kila kanapek które popili czarną kawą. Kanapki jakie przyszło im spożywać różniły się od siebie w sposób znaczący. Starszy posterunkowy Flipper jako kawaler i człowiek wolny był przyzwyczajony do dbania o siebie we własnym zakresie. Zanim zasiadł do stołu wyjął z chlebaka kilka świeżych bułeczek zakupionych w drodze do domu, z lodówki wyjął nieotwarty szynkowar, w którym przygotował kilka dni temu swój specjał, domową konserwę z chudej karkóweczki. Na stole wylądowały kolejno: deska do krojenia, nóż, talerzyk, ekspres ze świeżo zaparzoną kawą, salaterka z surówkami, kilka listków cykorii, oryginalnie francuska i piekielnie ostra musztarda Dijon oraz wiele innych smakowitych dodatków. Flipper zapalił kilka świeczek w stojącym na stole srebrnym lichtarzu, włączył telewizor aby posłuchać co się dzieje na świecie i tak przygotowany zajął się komponowaniem i jedzeniem kanapek z pyszną karkóweczką z odrobiną galaretki w roli głównej. Jadł powoli, delektował się smakiem i aromatem delikatnego mięsa doskonale komponującego się z masełkiem osełkowym i świeżymi, chrupiącymi jeszcze bułeczkami. Tymczasem starszy sierżant Grdul znajdował się w zgoła innym położeniu. Po gruntownym przeszukaniu kuchni stwierdził, że jakoś znowu z żoną nie zadbali o uzupełnienie stanu wiktuałów, jakie powinny znajdować się w kuchni każdej szanującej się rodziny. Jego żona Gdulberna Grdul oprócz pracy w rejestracji przychodni dorabiała jeszcze na pół etatu w szkole językowej i nie miała czasu aby wyjść razem po zakupy, a Grdul kompletnie się na tym nie znał. Po dłuższych poszukiwaniach, spośród rzeczy nadających się do szybkiego spożycia znalazł jedynie kila chińskich zupek, połówkę pokrojonego ale czerstwego już chleba, pudełko z margaryną i zapomnianą, stojącą w koncie na najniższej półce lodówki puszkę paprykarza. Humor mu się poprawił kiedy w szafce odnalazł butelkę keczupu i słoik majonezu. Zrobił sobie kanapkę z czerstwego chleba, margaryny i paprykarza, a dla poprawienia smaku polał to wszystko keczupem. Kiedy jadł czwartą kanapkę naszła go myśl kto, kiedy i dlaczego nazwał to coś „paprykarzem” i dlaczego „szczecińskim”? Zamyślił się, ale na jego czole nie pojawiła się żadna, nawet najmniejsza zmarszczka i nadal wyglądało ono jak pośladek dobrze odżywionego niemowlaka. Po czwartej kanapce dostał czkawki, wypił więc kubek kawy i stwierdził, że doskonałym uzupełnieniem posiłku będzie zupka chińska. Kiedy już zjadł przedziwną w smaku mieszaninę wody makaronu i zawartości dwóch plastikowych torebek naszła go myśl, że chyba coś jest nie tak. Wyszedł na balkon aby zapalić papierosa i zabić smak spożytych wynalazków i wtedy doznał olśnienia. Plasnął się otwartą dłonią w swoje gładkie czoło, a odgłos jaki się przy tym wydobył spłoszył gołębie siedzące na dachu pobliskiego pawilonu. Co za skończony idiota ze mnie – myślał – po co ja to żarłem? Muszę zabrać ze sobą kilka tabletek stoperanu i coś na wątrobę. Mogłem – kontynuował – „jak biały człowiek” zamówić pizzę lub ostatecznie kebab, zawsze to jakoś smakuje, ale nieeee, będę się żywić tym co znajdę w lodówce. Przypomniał sobie kota swojej siostry i szufladę pełną różnych saszetek z karmą jaką siostra dla swojego pupila kupuje i zaczął tłustemu futrzakowi zwyczajnie zazdrościć. Kiedy tak rozpamiętywał jakie to smaki mają te wszystkie rodzaje karmy dla kotów które niejednokrotnie oglądał u siostry poczuł się samotny i opuszczony, prawie chciało mu się płakać. Pomyślał że musi odbyć z Grdulberną poważną rozmowę i wtedy właśnie zadzwonił domofon. Odruchowo nacisnął przycisk a po minucie w otwartych drzwiach stał zadowolony i szeroko uśmiechnięty starszy posterunkowy Flipper. - Przechodziłem i zobaczyłem że pali się światło więc wpadłem po ciebie, robi się późno, mamy raptem 20 minut, nie będziemy chyba iść „z buta”? Zakładaj buty i kurtkę a ja dzwonię po taksówkę. Grdul posłusznie wykonał polecenie. Dopiero kiedy zeszli po schodach zdał sobie sprawę że to on jest tu wyższy stopniem i raczej jego poleceń trzeba słuchać, no i skąd do cholery Flipper wiedział gdzie on mieszka? Nie było czasu na roztrząsanie wątpliwości właśnie podjechała taksówka, była 19:30... Użyte nazwiska i imiona są fikcyjne, zaś jakiekolwiek podobieństwo do osób i zdarzeń jest przypadkowe i niezamierzone.
    0
    0
  • R E K L A M A
  • "@..." dnia 20 stycznia 2017 o godzinie 10:58:29 napisał:
    :)
    0
    0
  • "z_boku" dnia 20 stycznia 2017 o godzinie 11:08:33 napisał:
    Coś mi się zdaje, że trzeba będzie Gdulbernę Grdul ucywilizować troszkę, bo nam się starszy sierżant wykończy :)
    0
    0
  • "TORRES20400" dnia 20 stycznia 2017 o godzinie 11:17:25 napisał:
    @"z_boku"; przypomniałem sobie poprzednie "odcinki", i to chyba mała niekonsekwencja - Grdul i Flipper MUSZĄ wiedzieć, gdzie "jeden z drugim nawzajem" mieszkają. ..." no i skąd do cholery Flipper wiedział gdzie on mieszka?"
    0
    0
  • "z_boku" dnia 20 stycznia 2017 o godzinie 11:32:27 napisał:
    Torres, to że byli kiedyś u Flippera nie oznacza że utrzymują kontakty towarzyskie. Oni tam pracowali, może nie w sposób standardowy, ale jednak. Do tego Grdul jest w pewnym sensie przełożonym Flippera i raczej stara się zachować pewien dystans...
    0
    0
  • "@..." dnia 20 stycznia 2017 o godzinie 11:46:15 napisał:
    Ucywilizować z takim imieniem? Próbuj. Swoją drogą, skoro do tej pory nie wychował, to czarno to widzę.
    0
    0
  • "z_boku" dnia 20 stycznia 2017 o godzinie 11:50:55 napisał:
    Ot widzisz. Porucznik Columbo podobno miał żonę, wspominał o niej dość często ale nigdy nie pojawiła się na ekranie :)
    0
    0
  • "TORRES20400" dnia 20 stycznia 2017 o godzinie 11:54:09 napisał:
    @"z_boku"; nie chodzi o kontakty towarzyskie, tylko "no i skąd do cholery Flipper wiedział gdzie on mieszka?" Pomroczność jasna jednego z bohaterów? Nie przyjmuj tego jako czepialstwa. Licz się z tym, że "wierni czytelnicy" potrafią być też krytyczni ;-)
    0
    0
  • "@..." dnia 20 stycznia 2017 o godzinie 11:54:55 napisał:
    Ale ciepło wspominał. Nasz bohater nie jest specjalnie zadowolony ze swojej sytuacji. Trzeba mu pomóc. Przywrócić porządek w gospodarstwie domowym:)
    0
    0
  • "z_boku" dnia 20 stycznia 2017 o godzinie 12:02:00 napisał:
    @"Torres20400" Sprawa wygląda tak. Grdul był u Flippera jeden jedyny raz i wtedy dowiedział się gdzie Flipper mieszka, ale Flipper nigdy wcześniej nie był u Grdula. Ten ostatni mógł przypuszczać, że Flipper nie zna jego adresu. Piszę to w tajemnicy, akurat ja wiem doskonale jakie myśli i procesy chemiczne zachodzą w czaszkach naszych policjantów ;) @"@..." Ostrzegałem. No nic postaramy się jakoś Grdulowi pomóc;)
    0
    0
  • "TORRES20400" dnia 20 stycznia 2017 o godzinie 12:10:26 napisał:
    @"z_boku"; Dobrze wiemy, że "rasowy" policjant, jest jak "posokowiec bawarski". Grdul i Flipper tacy są. Fajne w twojej opowieści jest to, że trzymasz się lokalnych realiów. Wg mnie, tu mały zgrzyt nastąpił.
    0
    0
  • R E K L A M A
  • "@..." dnia 20 stycznia 2017 o godzinie 12:13:43 napisał:
    Zgadza się, ostrzegałeś.
    0
    0
  • "@TORRES20400" dnia 20 stycznia 2017 o godzinie 12:15:42 napisał:
    Co Ty się czepiłeś kto gdzie mieszka. Trzeba mieć bujną wyobraźnię.
    0
    0
  • "TORRES20400" dnia 20 stycznia 2017 o godzinie 12:23:01 napisał:
    Nie to że się czepiam. Jako wierny czytelnik, dostrzegam, że Szanowny Autor przykłada dużą wagę, do np. szczegółów topograficznych Naszego Miasta. Dzięki temu wychodzi coś w rodzaju "reality fiction". Jak coś jest nie tak, kładzie to całą konwencję. I tyle. Szanowny Autor zrobi sobie z tymi moimi uwagami, co tam tylko chce ;-) I tak dalej będę czytał ;-)
    0
    0
  • "z_boku" dnia 20 stycznia 2017 o godzinie 12:31:28 napisał:
    @"Torres20400" Zgrzyt? Jak chcesz go znaleźć to znajdziesz. Nawet u Bułhakowa można znaleźć nieścisłość w Mistrzu i Małgorzacie. Co do naszych bohaterów to wróć do początku opowieści, dzieli ich różnica pokoleń. Grdul to dojrzały facet, rutyniarz któremu nie chce się wychylać, bo tak jak jest test wygodnie. Flipper to młodziak, bez większego doświadczenia ale z lepszym "łbem". On jeszcze nie jest pewien czy chce robić to co robi. Gdyby odkrył czym tak naprawdę chce się zajmować to rzuci robotę w KMP i zajmie się tym nowo odkrytym kierunkiem. Grdul planuje już jak tu spokojnie doczekać emerytury, a Flipperowi pachnie wielki świat. To że pracują razem nie znaczy że są ze sobą zżyci. Oni dopiero się ze sobą "zwąchali" kiedy pojawił się temat suszu tajemniczej substancji o zielonkawym zabarwieniu ;)
    0
    0
  • "TORRES20400" dnia 20 stycznia 2017 o godzinie 12:45:16 napisał:
    @"z_boku"; Rozumiem, że czasami rozmowy z czytelnikami mogą być pomocne. Ale tu walnąłeś za dużo "spoilerów". Niewiarygodnym jest to, że dwóch facetów (niezależnie od różnicy wieku), którzy intensywnie pracują razem, tym bardziej w Policji, nie zna wzajemnie swoich podstawowych danych osobowych. W tej instytucji, to takie "podskórne" informacje. Kończymy chyba wątek. Pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejne odcinki. P. S. Ostatnia uwaga. Gdybyś mógł dodawać numer/liczbę porządkową kolejnym odcinkom? Łatwo coś przeoczyć.
    0
    0
  • "Anonim" dnia 20 stycznia 2017 o godzinie 12:50:22 napisał:
    nie bierzcie tego świństwa
    0
    0
  • "TORRES20400" dnia 20 stycznia 2017 o godzinie 13:14:20 napisał:
    Ja tam Gazety Wyborczej i Naszego Dziennika od długiego czasu nie biorę. Jestem czysty od ładnych paru lat.
    0
    0
  • "z_boku" dnia 20 stycznia 2017 o godzinie 13:25:30 napisał:
    ;)
    0
    0
  • "@..." dnia 21 stycznia 2017 o godzinie 23:56:43 napisał:
    bo podróżuje od punktu A do punktu G,
    0
    0
  • "z_boku" dnia 22 stycznia 2017 o godzinie 10:58:48 napisał:
    Raczej od punktu T przez H do punktu C.
    0
    0
  • R E K L A M A
  • "@..." dnia 22 stycznia 2017 o godzinie 13:59:18 napisał:
    Podróże kształcą. Zawsze wybieramy dla siebie to co najlepsze. Tu nie było nic obraźliwego.
    0
    0
  • "z_boku" dnia 22 stycznia 2017 o godzinie 14:36:20 napisał:
    Podróże w poszukiwaniu punktu G? Uwielbiam!
    0
    0
  • "@..." dnia 22 stycznia 2017 o godzinie 15:40:39 napisał:
    :):)
    0
    0
  • "z_boku" dnia 23 stycznia 2017 o godzinie 10:00:23 napisał:
    Tak się zastanawiam dlaczego ten artykuł nie znajduje się pomiędzy najczęściej komentowanymi w okresie ostatnich 15 dni?
    0
    0
  • "TORRES20400" dnia 23 stycznia 2017 o godzinie 12:44:35 napisał:
    Może komentarze są "mało interesujące czytelników". I mało się w reklamie "focusują na targecie"? ;-)
    0
    0
  • "z_boku" dnia 23 stycznia 2017 o godzinie 14:11:14 napisał:
    Może to my w sposób samolubny robimy sobie bekę i mamy dobrą zabawę?
    0
    0
  • "TORRES20400" dnia 23 stycznia 2017 o godzinie 14:24:07 napisał:
    Możesz mieć rację. Tu taki z jednej strony "poważny portal internetowy", a z drugiej strony "niepoważni użytkownicy". Co to się krotochwilami i facecjami zajmują, zamiast zabrać się do jakiejś poważnej roboty...
    0
    0


UWAGA!! Komentarze zawierajace więcej niż 1 link(adres strony) są blokowane automatycznie przez system antyspamowy. Publikacja ich wymaga interwencji administratora. Aby opublikować więcej niż jeden link zalecamy publikację ich w kolejnych komentarzach.

Zapoznałem się z regulaminem usługi dostępnym na stronie(www.roztocze.net/regulamin-kometarze/) i akceptuję jego postanowienia.

Anty-spam:

TORRES20400
Takie tam małe słówko, w tę czy tamt...
Zamość
Przez Zamość nie przebiega droga E17, ...
TORRES20400
Ale co niby mają poprawić?...
Zegarmistrz
W tekście jest dużo nieścisłości. P...
Zegarmistrz
Nawet tutaj Zawiślak musiał przemówi...
TORRES20400
Oczywiście, poza p. Oliwią....
TORRES20400
O co tu się czepiać? P. Oliwia przepis...
por.zUbek
"xyz" ma rację! Fejsbuk jako źródło ...
Komentarze publikowane powyżej, są elementem bezpłatnej usługi świadczonej na rzecz użytkowników serwisu. Redakcja roztocze.net nie ponosi odpowiedzialności za treść i stylistykę komentarzy. Naruszenia prawa należy zgłaszać na adres redakcji dostępny na stronie KONTAKT
R E K L A M A B A N N E R III
Copyright © 2017 Fundacja im. Bernardo Morando. Wszelkie Prawa Zastrzeżone
ARCHIWUM lata 2000-2010 ROCZNIKI 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017