newsroom    
Startuj Ulubione Kontakt
Region - Gospodarka i polityka - Kultura i rozrywka - Życie społeczne - Sport - Edukacja - Komunikaty ROL
R E K L A M A
 Szukaj:
Google   
  , imieniny: Tymoteusz, Wiktor, Kryspin strona główna/newsroom  
 O artykule
Autor: Kronika Tygodnia - Marzena Maciąg
Data: 21.02.2012, 9:00
Zmiany: 21.02.2012, 9:00
Czytane: 135x
Komentarzy: 0 [sprawdź]

   Życie społeczne
Archiwum: 3283   Archiwum>>
Co się dzieje na Forum?
Zapisz się!
Elektroniczy biuletyn ROL
co tydzień w twojej poczcie email.
Tylko jeden taki jest  

Podobno nie ma ludzi niezastąpionych. My takiego znamy. To Piotr Łachno, kierownik schroniska dla bezdomnych psów. Nie powinien korzystać z urlopów ani chorować, bo wtedy w Zamościu nie ma nikogo, kto mógłby się zająć wyłapywaniem bezdomnych zwierzaków

Od 1 stycznia każdy obywatel ma obowiązek powiadamiania najbliższego schroniska, straży gminnej lub policji o porzuconych psach lub kotach (jeśli oczywiście będzie przestrzegał zapisów znowelizowanej niedawno Ustawy o Ochronie Zwierząt).
Pani Anna z Zamościa jest praworządną obywatelką, ale przede wszystkim ma dobre serce. 11 lutego ok. godz. 16 zauważyła błąkającą się po ul. Sikorskiego suczkę wilczura.
– Była sama, wyraźnie zagubiona, skomlała. Próbowałam się skontaktować z kierownikiem schroniska, ale telefon nie odpowiadał. Zadzwoniłam na policję. Dyżurny przyjął zgłoszenie. Potraktował sprawę poważnie. Rzetelnie zebrał informacje, odczułam, że wie, co robi – opowiada Anna.

Jako że było bardzo zimno (ok. – 20 st. C), a suka wyglądała na przemarzniętą, kobieta i jej mąż postanowili psinę złapać i zabrać do domu. Założyli jej obrożę ze smyczą i zaprowadzili do swojego mieszkania. Swojego psa zamknęli w pokoju, znajdzie zrobili legowisko w przedpokoju. Czekali na wiadomość od oficera dyżurnego.
– Wkrótce zadzwonił. Poinformował nas, że nie ma kto przyjechać po suczkę, bo nie ma pana, który zajmuje się odławianiem psów. Schronisko nie posiada żadnego pojazdu. Nikt nie może przyjechać po zwierzę. Zapytał, czy na razie nie moglibyśmy się nią zająć. Zdecydowaliśmy się sami zawieźć ją do schroniska. Baliśmy się, jak zniesie podróż, ale była spokojna – opowiada kobieta.

Na pewno ktoś przyjedzie
Zgodnie z Ustawą o Ochronie Zwierząt, rady gmin mają obowiązek co roku uchwalać program opieki nad bezdomnymi zwierzętami, a co za tym idzie, rozwiązać też problem odławiania takich zwierząt. W Zamościu wspomnianego programu jeszcze nie ma, ale jak zapewnia Roman Kozak, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska w UM , będzie gotowy do końca marca.

Nie znaczy to, że miasto Zamość ze swoich obowiązków się nie wywiązuje. Zadania dotyczące zapewnienia opieki bezdomnym zwierzętom powierzyło Ogrodowi Zoologicznemu w Zamościu, który nadzoruje Schronisko dla Bezdomnych Psów.
– Jeśli ktoś zauważy błąkającego się psa, powinien powiadomić o tym Straż Miejską bądź policję. Te służby będą widziały, co z tym zwierzęciem zrobić. Można też bezpośrednio skontaktować się ze schroniskiem. Wtedy przyjedzie odpowiednia osoba, odłowi i zabierze psa. Może nie przyjedzie natychmiast, bo to nie jest pogotowie, ale w ciągu godziny, czy jakiegoś niedługiego czasu na pewno ktoś przyjedzie – przekonuje dyrektor Roman Kozak.

Człowiek niezastąpiony
Odławianiem zwierząt i usuwaniem padliny na terenie Zamościa zajmuje się tylko jeden człowiek – Piotr Łachno, kierownik schroniska. Wykorzystuje do tych celów własny samochód. Często pracuje po godzinach i w weekendy. Otrzymuje za to dodatek do pensji – 450 zł.
– Nie znam drugiej osoby, która zgodziłaby się pracować za taką stawkę. Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby miasto wyłapywanie bezdomnych psów i usuwanie padliny zleciło kilku różnym firmom. Tylko że kosztowałoby to znacznie drożej. Za złapanie psa trzeba byłoby zapłacić ok. 100 - 120 zł – tłumaczy Grzegorz Garbuz, dyrektor Ogrodu Zoologicznego w Zamościu.

Ale kto będzie wyłapywał psy, jeśli Piotr Łachno np. zachoruje, albo wybierze się na urlop?
– Żadne schronisko nie zajmuje się odławianiem bezdomnych psów przez 24 godziny na dobę. Nie ma takiej konieczności. Bezdomne psy przywykły do tego, że muszą sobie radzić w trudnych warunkach. Natychmiastowej interwencji trzeba w sytuacji, gdy np. psa potrąci samochód. Ale wtedy zajmie się nim lekarz weterynarii, z którym mamy podpisaną umowę – wyjaśnia Grzegorz Garbuz.
Inaczej widzi to Marta Pfeifer, zamojska radna i działaczka na rzecz ochrony zwierząt.
– Artykuł 6 ustawy o ochronie zwierząt zabrania wystawiania zwierząt domowych i gospodarskich na działanie warunków atmosferycznych, szkodliwych dla ich życia lub zdrowia. Jak można zza biurka stwierdzić, że jakieś zwierzę jest bezdomne i przystosowane do trudnych warunków, skąd można wiedzieć, czy nie jest ono ofiarą wypadku. To, że nie jest pokrwawione, nie znaczy, że nie ma obrażeń wewnętrznych. Nie powinno być tak, że odławianiem zwierząt zajmuje się tylko jeden człowiek. Każdy ma prawo do urlopu i bycia z rodziną – mówi Marta Pfeifer.

 



R E K L A M A






Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia

Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
Informacje opublikowane przez INTERNAUTÓW nie podlegają cenzurze. Właściciele i redakcja Roztocze Online (www.roztocze.net) nie odpowiadają za treść zamieszczonych materiałów, tekstów i komentarzy! Jeżeli zawartość nie jest sygnowana "Roztocze.net" lub "Roztocze Online" to głowna treść tej strony jest kopią znalezioną w sieci internet.
Kopie stron internetowych zamieszczane w serwisie roztocze.net są dokonywane za zgodą autorów lub właścicieli, serwis roztocze.net nie jest w żaden sposób związany z autorami takich strony i nie odpowiada za ich treść.
Komentarze [do góry]
dodaj komentarz
[Kontakt] [Reklama] [© Roztocze Online - roztocze.net - P.Rogalski & R.Moteka]