|
Jak uporać się z problemem porzuconych przez właścicieli aut, często
pozbawionych tablic rejestracyjnych, mocno zużytych? W Szczecinie wymyślono
akcję „Widzisz wrak, daj znak”. W Zamościu choć bez rozgłosu, urzędnicy i
strażnicy robią co mogą, aby uprzątnąć zawalidrogi
Jeszcze
kilkanaście lat temu samochód był towarem luksusowym, a teraz? Jak się
zestarzeje, staje się dla właściciela kłopotliwy. Aut, którymi ich posiadacze
dawno przestali się interesować, nie brakuje. Stoją w różnych rejonach miasta,
na parkingach, uliczkach. Zwykłe zawalidrogi, stojące miesiącami, często
uszkodzone – mówi Wiesław Gramatyka, komendant Straży Miejskiej w Zamościu.
Właściciel zniknął Strażnicy miejscy, którzy
próbują namierzyć właścicieli porzuconych pojazdów, często napotykają
utrudnienia. To przede wszystkim brak tablic rejestracyjnych, albo zatarte
numery, uniemożliwiające ustalenia personaliów właściciela w Centralnym
Rejestrze Pojazdów. Bywają też inne przypadki. – Od tygodni próbujemy się
skontaktować z pewnym panem z Białegostoku, który na parkingu przy Urzędzie
Skarbowym w Zamościu jeszcze w sierpniu pozostawił forda i nie kwapi się z jego
odbiorem. Wysłaliśmy kilka monitów, ale nie było żadnej reakcji. Strażnicy
miejscy z Białegostoku, których poprosiliśmy o pomoc twierdzą, że mieszkanie
tego pana jest zamknięte na cztery spusty, a on sam przepadł bez śladu –
opowiada komendant.
Bezskuteczne okazały się też poszukiwania
właściciela audi. Auto od wielu tygodni stało na parkingu przy ulicy Dzieci
Zamojszczyzny (nieopodal siedziby Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego). Ktoś
powybijał w nim szyby, zerwał lusterka. – Podjęliśmy decyzję o odholowaniu
samochodu na parking strzeżony. Być może właściciel zgłosi się po niego. Jeśli w
ciągu pół roku tego nie zrobi, taki pojazd uznaje się za porzucony. Zgodnie z
przepisami o ruchu drogowym, będzie mógł przejść na własność miasta – tłumaczy
Wiesław Gramatyka.
Suzuki na złom W grudniu
ubiegłego roku miasto zostało właścicielem suzuki maruti. Leciwe, do tego mocno
pokiereszowane auto, kilka miesięcy wcześniej zostało usunięte z drogi na
osiedlu „Słoneczny Stok” i odholowane na parking. A ponieważ właściciel nie
zamierzał go odebrać, zajęli się nim magistraccy urzędnicy oraz radni, którzy
musieli podjąć stosowną uchwałę. Na tym się nie skończyło. – Potrzebna była
ocena rzeczoznawcy. Gdyby stwierdził, że pojazd nadaje się do użytku, moglibyśmy
go sprzedać. W tym przypadku było inaczej. Oględziny wykazały, że z samochodu
już nic nie będzie. Oddamy więc go do utylizacji, czyli profesjonalnego
demontażu – wyjaśnia Roman Kozak, dyrektor Wydziału Gospodarki Mieszkaniowej,
Ochrony Środowiska i Infrastruktury Komunalnej Urzędu Miasta w Zamościu.
Miasto nie poniesie żadnych kosztów z tym związanych. Zapłaci Narodowy
Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. 3 tys. zł – tyle dostają od
funduszu samorządy za usunięcie z miejsca publicznego wraka auta i oddanie go do
recyklingu. W ubiegłym roku za zrobienie porządku z czterema zawalidrogami Urząd
Miasta w Zamościu otrzymał z NFOŚ 12 tys. zł.
Strefy potrzebne
od zaraz Z roku na rok miejscy strażnicy otrzymują coraz więcej
zgłoszeń od mieszkańców o porzuconych samochodach, stojących przy drogach, bądź
zajmujących miejsca na parkingach. Niekiedy dzwonią przewodniczący zarządów
osiedli. – Nie we wszystkich przypadkach możemy interweniować. Przepisy
dotyczące usuwania pojazdów, w tym tzw. wraków mają zastosowanie do dróg
publicznych i tzw. stref ruchu. Jeśli zarządcy terenu, spółdzielnie
mieszkaniowe, czy wspólnoty nie wyznaczą tych stref, nic nie możemy zrobić –
nadmienia Gramatyka.
R E K L A M A
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|