|
16 lutego przypada tłusty czwartek. To święto miłośników pączków i
faworków. W Zamościu zdecydowanie będą królować te pierwsze –lukrowane z
nadzieniem o smaku różanym
Tomasz z Płoskiego uwielbia pączki,
ale zajada się nimi głównie w tłusty czwartek. – Na co dzień jadam je
sporadycznie. Nie wiem dlaczego. Może po prostu o nich nie myślę i kupuję raczej
konkretne produkty: kiełbasę, kabanosy, cebularze. Jednak w tłusty czwartek jest
inaczej. Tego dnia zjadam nawet 8 pączków. Pierwsze dwa lub trzy kupuję już
rano, na drugie śniadanie. Jednym lub dwoma pączkami w ciągu dnia ktoś mnie
poczęstuje. Po pracy znowu kupuję pączki, dla rodziny. I dla siebie, ma się
rozumieć. Więc wieczorem znowu jem pączki – tłumaczy pan Tomasz.
Ewelina
z Zamościa nie wyobraża sobie tłustego czwartku bez pączków. – Wiem, że są
bardzo tuczące, ale ja na szczęście nie tyję, na razie... Uwielbiam lukrowane.
No i oczywiście z dżemem, bo z czekoladą czy budyniem jakoś nie przypadły mi do
gustu. Zwykle kupuję jednego pączka dziennie, ale w tłusty czwartek potrafię
zjeść kilka. Faworki też lubię, ale nie mam zwyczaju jadania ich w tłusty
czwartek. Podobno są bardziej tuczące niż pączki – opowiada Ewelina.
Jeden pączek (waży ok. 70 gramów) to ok. 300-350 kcal. Aby je spalić,
trzeba przez ok. 30 minut intensywnie ćwiczyć (np. biegać, jeździć na rowerze).
Można też przez ok. 75 min myć okna, albo przez ok. 2 godziny froterować
podłogę.
100 gramów faworków zawiera ok. 500 kcal, więc na ich spalenie
potrzeba więcej wysiłku. Ale np. Sebastian z Zamościa kalorii nie liczy. –
Uwielbiam faworki, zwłaszcza, kiedy smaży je moja dziewczyna, Gosia. W ubiegłym
roku, w tłusty czwartek zajadałem się nimi u niej w domu. W tym roku też pewnie
tak będzie – cieszy się Sebastian.
Bogdan Skrzypczuk, właściciel
zamojskiej piekarni i ciastkarni „Smakołyk” mówi, że większość osób kupuje
pączki, ale faworki jakoś się nie przyjęły. – W tłusty czwartek klienci chcą
tylko pączki. I to najlepiej te lukrowane, z nadzieniem o smaku różanym.
Posypujemy je wiórkami, dodajemy skórkę pomarańczy, sprzedajemy też pączki
polane czekoladą, posypane cukrem pudrem – wyjaśnia Bogdan Skrzypczuk.
W
„ Smakołyku” akcja „Tłusty Czwartek” zaczyna się już w środę. W końcu na
następny dzień trzeba przygotować kilka tysięcy pączków. Przyjęło się, że
jeśli ktoś w tłusty czwartek nie zje pączka, nie będzie się mu wiodło.
Skąd pączki? „Kreple” – początkowo tak pączki nazywano. A to
dlatego, że „przyszły” do nas z Niemiec (Krapfen – pączek). Polacy szybko w nich
zasmakowali, przechrzcili i jak pisał Mikołaj Rey, zajadali się nimi do woli.
Pączki kojarzą się z tłustym czwartkiem, czyli ostatnim czwartkiem przed
Wielkim Postem. Zanim ten nadejdzie można, a nawet trzeba sobie pofolgować w
jedzeniu, nie zważając na kalorie. Tych się bowiem w Wielkim Poście pozbędziemy
(przynajmniej takie są założenia).
R E K L A M A
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|