|
Mieszkańcy gminy Miączyn pokazali, że jak się chce, to można.
Uratowali przed likwidacją szkoły w Niewirkowie, Zawalowie, Horyszowie. A na
koniec odśpiewali hymn
Tydzień temu pisaliśmy o poruszeniu
wśród mieszkańców Niewirkowa, Zawalowa i Horyszowa, jakie wywołały plany
zamknięcia szkół w tych wsiach. Z takim projektem wystąpił Józef Długosz, wójt
gminy Miączyn. Chociaż w ub.r. gmina zlikwidowała podstawówki w Żukowie,
Gdeszynie, Koniuchach i w Świdnikach, to wydatki na oświatę nadal demolują
gminny budżet. Samorząd musi do rządowej subwencji oświatowej dokładać co roku
ponad 2,5 mln zł. Nie ma pieniędzy na inwestycje. Ale rodzice i nauczyciele
zapowiedzieli, że do upadłego będą bronić szkół.
W środę, 8 lutego,
przed Urzędem Gminy, na jego korytarzach, a przede wszystkim w świetlicy było
pełno ludzi. Radnych, wójta i urzędników przywitały transparenty: „Nie damy
zamknąć szkoły”, „Horyszów przeciw likwidacji szkół”. Sala obrad była za
mała, nie było miejsc siedzących, mieszkańcy ponad 2 godziny musieli stać pod
ścianami i w drzwiach świetlicy, na korytarzach. Tylko stojący z przodu jeszcze
cokolwiek słyszeli i widzieli. Pozostali nie słyszeli nic, bo albo szwankowało
nagłośnienie, albo wójt i radni „zapominali”, że trzeba mówić do mikrofonu.
– Zaraz po bułki skoczę, bo radni śniadania chyba nie jedli, nie mają siły
głośno mówić. – Niech ktoś trzyma wójtowi mikrofon, bo mu ręce już mdleją –
pokrzykiwali rozsierdzeni uczestnicy sesji.
W sali obrad szybko zrobiło
się duszno i przy trzaskającym mrozie trzeba było otwierać okna, by wpuścić
trochę świeżego powietrza. – Nie spodziewaliśmy się tylu mieszkańców –
ubolewała Sylwia Żeromska-Siwczuk, przewodnicząca Rady Gminy Miączyn.
Skądinąd urocza pani przewodnicząca zupełnie nie wyczuła napięcia
społecznego, jakie w jej gminie wzbudziła planowana likwidacja szkół. –
Niech się pan zastanowi, panie wójcie, co pan robi?! – apelowała Teresa
Krawczuk, ponad 80-letnia mieszkanka Niewirkowa. – Pan chce pieniędzmi naszych
dzieci łatać dziury w gminnym budżecie!
Władza bez serca?
– Radni – wszystko w waszych rękach. Pamiętajcie, że wójt później
na was zrzuci całą odpowiedzialność. A jak nie umiecie rządzić i macie wszystko
zamykać, to podajcie się do dymisji. Niedługo wszystko zlikwidujecie, włącznie
ze strażami pożarnymi. Co w naszym Horyszowie mamy jeszcze oprócz szkoły?
Przystanek autobusowy? – mówili mieszkańcy. Odgrażali się, że jeśli szkoły
zostaną zlikwidowane, będą posyłać dzieci do placówek poza terenem gminy, że
założą własne gimnazjum. Zresztą już teraz kilkunastu rodziców posyła swoje
pociechy do szkół w innych miejscowościach, nawet poza gminą Miączyn (w tym
gronie są też radni!). – Jak władza nie ma serca dla nas, to i my dla władzy
nie mamy serca – mówili otwarcie rodzice.
Podkreślali, że młodzi ludzie
z ich wsi już uciekają. Kiedy zabraknie szkół, będzie jeszcze gorzej.
Rodzice obawiali się długiego oczekiwania na przystankach i zatłoczonych
autobusów szkolnych, w których najmłodsi uczniowie pojadą razem ze starszymi
kolegami. – Dziwimy się, że pan jako nauczyciel w ogóle podejmuje temat
likwidacji szkół. Czy pan, panie wójcie, wchodził kiedyś do takiego szkolnego
autobusu? A jakie warunki nauki będą w Miączynie, przecież tam już jest ciasno –
pytała jedna z matek.
Wielu mieszkańców mówiło, że popierało wójta w
wyborach, a teraz są bardzo zawiedzeni jego postawą. Oburzali się, że gminna
władza chce zamykać szkoły, a kupuje budynek w Miączynie i planuje w nim
otwierać dom kultury, jednostkę niedochodową, wymagającą olbrzymich nakładów
finansowych.
Jeszcze szkoła nie zginęła, póki my żyjemy!
– Tyle ludzi pójdzie na bruk, a gdzie etyka? (pracę miało stracić w
sumie ponad 20 osób – przyp. red.). Czy likwidacja 3 szkół uzdrowi finanse gminy
– przecież od lat są z nimi problemy? Co dała likwidacja 4 szkół w ubiegłym
roku? Jakie wielkie inwestycje zrobiła gmina dzięki tym oszczędnościom? –
mieszkańcy zasypywali wójta i radnych gradem pytań. Domagali się dokładnych
informacji, ile zyska budżet gminy na likwidacji 3 szkół.
Wójt Długosz
próbował przekonać mieszkańców do projektu reformy, przedstawiając konkretne
dane na temat oszczędności. Jak wyliczał wójt, w tym roku gminny budżet na
reformie nie zaoszczędziłby, bo zwalnianym nauczycielom i obsłudze trzeba by
wypłacić ok. 400 tys. zł odpraw i te środki są już w szkolnych budżetach.
Oszczędności pojawiłyby się w kolejnych latach. Gdyby szkół nie zamknięto, a
przekazano stowarzyszeniu, gmina zyskałaby rocznie 800 tys. – 1 mln zł. –
Takie rozwiązanie leży w interesie nauczycieli. Stracą na poborach, ale dzięki
stowarzyszeniu, które przejmie szkoły zachowają pracę – przekonywał wójt
Długosz. I tłumaczył zebranym, że zaoszczędzone kwoty można będzie przeznaczyć
na nowe inwestycje, na wkład własny w projekty dotowane z funduszy unijnych.
– W tej chwili jest możliwość pozyskania dotacji na budowę instalacji
solarnych do podgrzewania wody w domach – kusił wójt Długosz. Rodzice
odpowiadali, że stowarzyszenia poprowadzą szkoły przez rok, dwa, góra trzy lata
i upadną. Nie chcieli także, by ich dzieci uczyły się w 3 połączonych klasach.
Uzasadniali, że płacą podatki i chcą w szkołach nauczania na przyzwoitym
poziomie.
Radni przystąpili do głosowania uchwał o zamiarze likwidacji
szkół. Żadna nie została podjęta, zabrakło wymaganej większości głosów. Wśród
rodziców zapanowała euforia, bili brawo. Teresa Krawczuk z Niewirkowa
zaintonowała hymn państwowy. Wszyscy powstali, by razem śpiewać „Mazurka
Dąbrowskiego”. Wiele osób ukradkiem ocierało łzy wzruszenia.
Zamkną, nie zamkną? Uchwałę o zamiarze likwidacji
sześcioklasowej szkoły podstawowej w Tuczępach już podjęli radni gminy
Grabowiec. W szkole zatrudnionych jest 8 nauczycieli, w tym 4 na pełnych
etatach. Z szacunków gminy wynika, że w przyszłym roku szkolnym mogłoby się tam
uczyć 26 dzieci. Utrzymanie szkoły kosztuje ok. 390 tys. zł. – W przypadku
zamknięcia tej szkoły zyskalibyśmy ok. 350 tys. zł rocznie. Pieniądze te
przeznaczylibyśmy na utrzymanie szkół ponadgimnazjalnych – Zasadniczej Szkoły
Zawodowej i Liceum Ogólnokształcącego, które przejęliśmy od Starostwa
Powiatowego w Zamościu – mówi Tadeusz Goździejewski, wójt gminy Grabowiec.
Dodaje, że szkoły ponadgimnazjalne zostaną włączone do Zespołu Szkół w
Grabowcu, dzięki czemu uda się zaoszczędzić na kosztach administracji. Mimo to
utrzymanie placówek będzie kosztowało ok. 500-600 tys. zł rocznie. O
zamknięciu trzyklasowej szkoły filialnej w Latyczynie dyskutują radni gminy
Radecznica. Na oświatę gmina wydaje ponad 5,8 mln zł rocznie. – To ok. 45
proc. naszego budżetu – mówi Gabriel Gąbka, wójt gminy Radecznica.
Utrzymanie szkoły w Latyczynie kosztuje 221 tys. zł (194 tys. zł to
wynagrodzenia pracowników zatrudnionych w sumie na 2,7 etatu). W szkole uczy się
15 dzieci. Jeśli radni podejmą decyzję o likwidacji szkoły, dzieci z Latyczyna
będą uczęszczały do Szkoły Podstawowej w Radecznicy. Radni gminy Adamów
podjęli uchwałę o zamiarze likwidacji szkół filialnych w Bliżowie i Jacni oraz
szkoły podstawowej w Bondyrzu. Obie szkoły filialne mieszczą się w starych
drewnianych budynkach. W każdej z nich uczy się kilkanaścioro dzieci, w tym po
kilkoro 4-5-latków. Utrzymanie tych szkół kosztuje gminę ok. 240 tys. zł. Szkoła
w Bondyrzu mieści się w nowym budynku, ale w sześciu klasach jest tylko 32
uczniów. – Złożyłem wniosek do radnych, aby nie likwidować szkoły w
Bondyrzu, ale przekształcić ją z sześcioklasowej w trzyklasową. Jednak radni
wniosek odrzucili. Zaproponowaliśmy rodzicom, aby utworzyli stowarzyszenia,
które poprowadziłoby szkoły. Jednak nie byli tym zainteresowani – mówi Dariusz
Szykuła, wójt gminy Adamów.
Stowarzyszenie od września będzie prowadziło
dwie szkoły w gminie Skierbieszów. – Radni podjęli uchwałę o zamiarze
przekazania szkół w Dębowcu i Sulmicach Stowarzyszeniu Rozwoju Oświaty i Regionu
„Ziemia Skierbieszowska” – tłumaczy Jacek Smusz, dyrektor Gminnego Zespołu
Oświaty. 26 stycznia stowarzyszenie to założyli rodzice, nauczyciele, radni.
Wyliczono, że jeśli stowarzyszenie będzie prowadziło szkoły, koszt utrzymania
placówek zmniejszy się o ok. 400 tys. zł. Teraz gmina wydaje na ten cel ponad
1,14 mln zł.
Kurator nam może... Z planów
likwidacji szkół nie wycofują się w gminie Tomaszów Lubelski. Tam już we
wrześniu br. mają zostać zamknięte placówki w Typinie, Jezierni, Ulowie,
Justynówce, Przeorsku. W pierwszej z tych placówek jest 27 uczniów, w kolejnych:
40, 20, 27 i 25. Zastępca wójta Wiesław Kostrubiec wyjaśnia, że tylko w
sprawie planowanego zamknięcia szkoły w Ulowie gmina nie uzyskała jeszcze
pozytywnej opinii Kuratorium Oświaty. – Taka opinia nie jest dla nas
wiążąca, ale myślę że ją dostaniemy – mówi Wiesław Kostrubiec. Jak tłumaczy
Kostrubiec, kuratorium negatywnie zaopiniowało plan likwidacji szkoły w Ulowie,
ponieważ dysponowało niewłaściwymi danymi. Z tych wynikało, że z Ulowa do szkoły
w Pasiekach, do której będą musiały dojeżdżać dzieci jest 25 kilometrów. – W
rzeczywistości kilometrów jest 16 – tłumaczy Wiesław Kostrubiec. Jednak o
tym, czy szkoły zostaną zlikwidowane, ostatecznie zdecydują radni gminy Tomaszów
Lubelski. Sesję Rady Gminy wyznaczono na 17 lutego. W gminie Krynice sprawa
szkół jest już chyba przesądzona. Jak powiada Jadwiga Chwaleba, sekretarz w UG w
Krynicach. Tam szkołę w Hucie Dzierążyńskiej będzie od września prowadziło
Stowarzyszenie na rzecz Rozwoju Gminy Krynice. Takie rozwiązanie pozytywnie
zaopiniowało kuratorium oświaty.
Nic się nie zmieniło w gminie
Tarnawatka, gdzie radni wstępnie podjęli decyzję o likwidacji szkół w Niemirówku
oraz w Wieprzowie. Podobnie jest w gm. Susiec. Tam chcą likwidować szkoły w
Ciotuszy Starej, Kunkach, Grabowicy, Łuszczaczu i Paarach. Kuratorium pozytywnie
zaopiniowało tylko zamiary likwidacji placówek w Ciotuszy Starej oraz w Kunkach.
O losach szkół ostatecznie zdecydują radni. Będą nad tym deliberować w czasie
najbliższej sesji, a ta odbędzie się 22 lutego.
Razem raźniej
Władze Hrubieszowa w tym roku zamierzają połączyć dwa gimnazja i
dwie podstawówki oraz utworzyć Zespoły Szkół Miejskich nr 1 i 3. Reorganizacja
oświaty nie pociągnie za sobą zwolnień nauczycieli – zapewnia Czesław Podgórski,
sekretarz miasta Hrubieszowa.
Decyzje o połączeniu szkół miejscy radni
podejmą pod koniec lutego, podczas sesji. Podjęcie uchwały poprzedzi debata.
Sekretarz Czesław Podgórski zaznacza, że planowana reorganizacja szkół nie jest
podyktowana przede wszystkim koniecznością cięcia wydatków w oświacie. – Po
utworzeniu zespołów szkół oszczędności nie będą duże. Jakie dokładnie? Jeszcze
tego nie wiemy. Zdecydowanie ważniejszym powodem planowanej reorganizacji jest
usprawnienie zarządzania szkołami. Zamiast dwóch jednostek budżetowych będzie
jedna. Jeden gospodarz obiektu zastąpi dwóch, tak jak jeden pracodawca – dwóch –
tłumaczy Czesław Podgórski. – Dyrektor zespołu szkół będzie mógł łatwiej
uzupełnić brakujące etaty nauczycielskie w podstawówce i gimnazjum. Sam będzie o
tym decydował. Do tej pory dyrektorzy gimnazjów i podstawówek – mieszczących się
w jednym budynku – nie zawsze mogli się porozumieć.
Planowane połączenie
dwóch gimnazjów i dwóch szkół podstawowych w dwa zespoły pozytywnie zaopiniowały
Rady Pedagogiczne czterech placówek. Ostateczna decyzja o połączeniu szkół
będzie należała do miejskich radnych Hrubieszowa. W czerwcu ubiegłego roku, gdy
głosowano nad połączeniem Szkoły Podstawowej nr 2 im. Wojsk Ochrony Pogranicza z
Gimnazjum nr 2 im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego, dwóch radnych spośród
trzynastu wstrzymało się od głosu. Od września minionego roku obydwie szkoły
funkcjonują jako Zespół Szkół Miejskich nr 2 w Hrubieszowie. – Minęło prawie
pół roku. Nie słychać krytycznych uwag o funkcjonowaniu tego zespołu szkół. W
przeszłości, zanim doszło do połączenia, głosy niezadowolonych rodziców
pojawiały się dość często – przekonuje jeden z pracowników Urzędu Miasta w
Hrubieszowie. Władze Hrubieszowa zapewniają nauczycieli, że nie grożą im
zwolnienia z pracy. Przy tworzeniu Zespołu Szkół Miejskich nr 2 w Hrubieszowie
zwolniona została tylko jedna z sekretarek.
Gmina Werbkowice zamierza
zlikwidować szkoły w Malicach i Hostynnem. W 2010 r. gmina Werbkowice dołożyła
do utrzymania szkoły w Hostynnem ponad 357 tys. zł. To prawie drugie tyle, ile
wyniosła subwencja oświatowa. W 2010 r. utrzymanie szkoły w Malicach kosztowało
ponad 644 tys. zł, w tym 336 tys. zł z własnego budżetu dołożył gminny samorząd.
Projekty uchwał o zamiarze likwidacji dwóch podstawówek w gm. Werbkowice
pozytywnie zaopiniowała Komisja Oświaty, działająca przy Radzie Gminy. –
Czekamy na opinie nauczycielskich związków zawodowych i stanowiska Rad
Pedagogicznych tych szkół. Jeżeli nie będzie sprzeciwu, a radni gminy poprą
projekt, obydwie szkoły zostaną zlikwidowane – wyjaśnia Monika Podolak, dyrektor
Samorządowej Jednostki Oświaty w Werbkowicach. Jeżeli radni opowiedzą się za
likwidacją podstawówek w Malicach i Hostynnem, pracę za kilka miesięcy straci
ponad 20 nauczycieli. Mieliby szansę utrzymać zatrudnienie, gdyby po likwidacji
szkół ich prowadzeniem zajęły się stowarzyszenia.
Gmina Mircze nie
zamierza likwidować szkół, ale po raz drugi w ciągu roku próbuje połączyć Szkołę
Podstawową im. Bolesława Prusa w Mirczu z tamtejszym Gimnazjum im. Kardynała
Stefana Wyszyńskiego w Samorządowy Zespół Szkół. Przed rokiem nie udało się, bo
Rady Pedagogiczne obydwu placówek były przeciw. Kuratorium oświaty także wydało
negatywną opinię. – W tym roku nie powinno być takich problemów, jak przed
rokiem. Pod koniec stycznia wszyscy radni gminy, obecni na sesji, poparli
uchwałę o zamiarze połączenia szkół. Wkrótce powinniśmy otrzymać opinie Rad
Pedagogicznych i lubelskiego kuratora oświaty. Jestem przekonany, że tym razem
będą one pozytywne – uważa Lech Szopiński, wójt gminy Mircze.
R E K L A M A
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|