newsroom    
Startuj Ulubione Kontakt
Region - Gospodarka i polityka - Kultura i rozrywka - Życie społeczne - Sport - Edukacja - Komunikaty ROL
R E K L A M A
 Szukaj:
Google   
  , imieniny: Weronika, Sławomir, Brunon strona główna/newsroom  
 O artykule
Autor: Roztocze Online - Sylwia Kardasz
Data: 7.02.2012, 7:00
Zmiany: 7.02.2012, 7:00
Czytane: 388x
Komentarzy: 0 [sprawdź]
  
Łuny nad jeziorami [35/0]

[przeczytane: 35x/komentarzy: 0]
Archiwum: 804   Archiwum>>
Co się dzieje na Forum?
Zapisz się!
Elektroniczy biuletyn ROL
co tydzień w twojej poczcie email.
Róża  

Róża
recenzja autorstwa Sylwii Kardasz

Głośny, długo oczekiwany film „Róża” Wojciecha Smarzowskiego – nagrodzony Grand Prix na Międzynarodowym Warszawskim Festiwalu Filmowym – właśnie wszedł na ekrany polskich kin. Wstrząsający, głęboko zapadający w pamięć film o gwałcie, także dosłownym - odsłania mniej znane karty historii Polski. Jest rok 1945, II wojna światowa dobiegła końca. Polski żołnierz, Tadeusz (Marcin Dorociński), były akowiec, uczestnik powstania warszawskiego, ucieka przed sowiecką „sprawiedliwością”. Schronienie znajduje w domu Mazurki, Róży Kwiatkowskiej (Agata Kulesza) i jej ukrywanej córki. Kobiety, podobnie jak on są wyrzutkami, nieakceptowane ani przez Polaków, ani przez Rosjan, nazywane Niemkami, są prześladowane, grabione. Róża wielokrotnie doświadcza hańby gwałtu i przemocy ze strony bandytów. Komunistyczna władza zaczyna nagonkę, osiedlając w gospodarstwie Róży repatriantów ze Wschodu. Tadeusz staje w obronie kobiety, świadomy, że sam będzie musiał za to zapłacić. Mazury lat 40. to ponure miejsce. Ziemie, intensywnie germanizowane w latach poprzednich zbierają właśnie gorzkie owoce. Za sprawą paradoksu dziejowego bowiem, Mazurzy w roku 1920, postawieni przed wyborem w plebiscycie, w większości wybrali Niemcy, które dawały im wówczas większe poczucie bezpieczeństwa, niż na nowo kształtująca się Polska. W okresie międzywojennym, pod naporem hitleryzmu i w świadomości zagrożenia, zaczęli jednak żywiej kultywować polskość. Ale po wojnie, dla Polaków i Rosjan, nie było już rozróżnienia na Mazurów i Niemców, byli tylko wrogowie klasowi. Skończyło się masowymi wysiedleniami. I nie tylko. Z niespotykaną bezwzględnością ukazano w filmie bestialstwo radzieckich żołnierzy, używających sobie na "Giermańcach". Tylko czym różnią się tu gwałty rosyjskie od gwałtów niemieckich? Czym różnią się piwnice polskiego UB od katowni gestapo? Towarzysz broni Tadeusza, z innej opcji politycznej, tak samo jak on walczący z Hitlerem, po wojnie staje się jego katem. Gwałt nie zna granic, pobudzony przez wojnę zalewa oprawców i ofiary jak fala. "Róża" pozbawiona jest bogoojczyźnianej martyrologii, pokazuje Polskę podłą, spsiałą, nienawistną, okrutną. Jeden okupant zastąpił tylko drugiego. Zło nie ma tu ani munduru ani narodowości, czyha ze wszystkich stron. Historia Mazurów ma wymiar ogólniejszy: jest to dramat zgwałconej, nieuszanowanej tożsamości. Reżyser nie unika mocnych, gwałtownych scen, naturalistycznie pokazuje okrucieństwo powojennego świata. Ale najważniejsza w historii Róży i Tadeusza jest miłość – przypadkowa, lecz czysta, bezgraniczna. Rozpaczliwa, z góry skazana na klęskę, a jednak tym bardziej prawdziwa i przejmująca, im mocniej zderzona jest z brutalną rzeczywistością - miłość dwojga ludzi, dla których w nowym świecie nie ma miejsca. Ani przez chwilę jednak nie nabiera tu melodramatycznego wyrazu. To, co oboje widzieli i przeżyli, odebrało im formy czułości, ale nie odebrało zdolności kochania. Uczucia pozostają niewyrażone, ale to właśnie nadaje historii miłosnej ukrytą moc. Podobnie dzieje się z nagromadzonym ponad normę złem. Film ocieka krwią, niewymownym cierpieniem, szaleństwem historii, układającymi się w - wydawałoby się - nieskończony łańcuch gwałtu. Ale za tymi obrazami nie czai się resentyment, nie ma w nich nienawiści, nie wywołują poczucia poniżenia. To zło, atakujące wciąż bohaterów, wydaje się być puste. Dlatego można je znieść. Ten pozornie prosty film, opowiedziany linearnie, ubogi w słowa, ma w sobie tajemnicę. Układa się w jakąś przypowieść, w której ludzie zamienili się w bestie i znikąd nie było ratunku. Ukrytą jej puentę wypowiada ewangelicki pastor z Mazur: "Żyjemy w niemym proteście. Uważamy, że kara, jaka nas spotyka, jest ponad miarę okrutna. Ale nie nam o tym sądzić". Obraz porusza do szpiku kości, bo „ Róża” to przeżycie intensywne i brutalne, ale jest filmem doskonałym, z mistrzowską obsadą, może jedynie zakończenie nazbyt idealistyczne… Całość domyka zaś fantastyczna, ascetyczna muzyka jazzmana Mikołaja Trzaski. Polecam.

 



R E K L A M A




Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
Informacje opublikowane przez INTERNAUTÓW nie podlegają cenzurze. Właściciele i redakcja Roztocze Online (www.roztocze.net) nie odpowiadają za treść zamieszczonych materiałów, tekstów i komentarzy! Jeżeli zawartość nie jest sygnowana "Roztocze.net" lub "Roztocze Online" to głowna treść tej strony jest kopią znalezioną w sieci internet.
Kopie stron internetowych zamieszczane w serwisie roztocze.net są dokonywane za zgodą autorów lub właścicieli, serwis roztocze.net nie jest w żaden sposób związany z autorami takich strony i nie odpowiada za ich treść.
Komentarze [do góry]
dodaj komentarz
[Kontakt] [Reklama] [© Roztocze Online - roztocze.net - P.Rogalski & R.Moteka]