|
Zamojscy radni PiS ubolewają, że w Zamościu jest zbyt mało zuchów i harcerzy. I proponują ... Jacek Dziura dałby nauczycielom prowadzącym drużyny specjalny dodatek, a Dariusz Zagdański zorganizowałby akcję promocyjną, coś w stylu „za mundurem panny sznurem”
Swoimi uwagami i propozycjami członkowie klubu Prawa i Sprawiedliwości RM podzielili się z innymi na ostatniej przedwakacyjnej sesji (28 czerwca). Nie był to pierwszy alarmujący głos w tej sprawie, bo o tym, że zuchów i harcerzy jest w mieście jak na lekarstwo, radni mówili już kilka miesięcy temu. Do tematu znów powrócili.
– Nie jest źle.
Jest tragicznie – przekonywał uczestników obrad radny Jacek Dziura. – W szkołach
mamy tylko 64 harcerzy i 56 zuchów. Do tego drużyny działają tylko w kilku
placówkach. Z tego co wiem, najwięcej jest ich w Szkole Podstawowej nr 2. Pora
to zmienić, bo harcerstwo z tak wieloletnią tradycją w Zamościu umiera.
Radny przekonywał zarówno kolegów i koleżanki z rady, jak i siedzących na sali prezydentów, iż trzeba znaleźć „złoty środek”, który pomoże organizacji, w zasadzie to jej lokalnej strukturze, stanąć na nogi.
– Może należałoby w jakiś sposób zachęcić dyrektorów szkół i nauczycieli do prowadzenia drużyn zuchowych i harcerskich, chociażby poprzez przyznawanie specjalnego dodatku do pensji – wskazywał drogę wyjścia dla tej sytuacji.
Z kolei Dariusz Zagdański, szef Klubu Radnych PiS miał jeszcze inną propozycję.
– Zróbmy akcję promocyjną zachęcającą dzieci i młodzież do wstępowania do harcerskiej organizacji. Nazwijmy ją, coś na wzór „za mundurem panny sznurem” – sugerował.
To nie zabawa, to służba
Janusza Nowosada, komendanta zamojskiego Hufca ZHP im. Dzieci Za-mojszczyzny nieco dziwi tak żarliwe zainteresowanie radnych kierowaną przez niego organizacją.
– Na harcerstwo nie można patrzeć jak na dekorację, że ktoś ubrany w mundurek ładnie wygląda stojąc pod pomnikiem. Jest to błędne myślenie. Tych młodych ludzi należy wychować, zaopiekować się nimi, wskazać pozytywne wzorce.
I dodaje: Harcerstwo nie jest organizacją masową. Tu nie chodzi o ilość, lecz o jakość. Nie można też powiedzieć, że brakuje chętnych. Sztuką jest stworzyć drużynę, a może to zrobić wyłącznie instruktor ZHP wychowawca. A nim nie zostaje się z piątku na sobotę. Wcześniej kandydaci muszą zaliczyć trwający około 300 godzin kurs. Najpierw podstawowy, 72 -godzinny, z ogólnych zasad obowiązujących w związku, zakładania i prowadzenia drużyny oraz dokumentowania działalności. Potem bardziej specjalistyczny, w zależności od grup wiekowych, które się będzie prowadzić. Inne jest szkolenie dla instruktorów gromad zuchowych, a jeszcze inne dla drużyn harcerskich, (są też drużyny starszoharcerskie i drużyny wędrownicze – przyp. red.). To, że nauczyciele niezbyt chętnie garną
się do tego typu zajęć, nie jest żadną tajemnicą. Bo jest to społecznikowska
praca, za którą nie dostają złamanego grosza.
W zamojskich szkołach podstawowych zuchów i harcerzy można spotkać w „dwójce”, „trójce”, „szóstce” i „dziesiątce”. W pozostałych placówkach nie prowadzi się drużyn.
– Nasz hufiec obejmuje swoim zasięgiem Zamość oraz powiat zamojski, i liczy ponad 440 członków. Oprócz szkolnych drużyn mamy też grupę harcerzy skupionych wokół klubu „Wiking”. Obecnie jest ich 72 – dodaje komendant Nowosad.
„Wiking” ma swoją siedzibę na Starym Mieście w Zamościu. Od wielu lat w jego pomieszczeniach prowadzone są zajęcia pozalekcyjne dla najmłodszych mieszkańców Hetmańskiego Grodu, potrzebujących pomocy i wsparcia. Z myślą o nich od wielu już lat harcerze organizują Mikołajki, Dzień Dziecka. Biorą też udział w różnych akcjach charytatywnych.
Co kto lubi
Uwagi radnych PiS-u dotyczące zamojskiego harcerstwa, urzędnicy Ratusza i pozostali radni wzięli sobie do serca. Będą o tym rozprawiać na komisji oświatowej RM, którą zaplanowano na 24 sierpnia. Komendant Janusz Nowosad dostał już zaproszenie. Jest jednak mało prawdopodobne, aby na tym spotkaniu zapadły jakieś istotne decyzje.
– ZHP rządzi
się własnymi prawami. Jako samorząd możemy co najwyżej wspierać jego inicjatywy.
I tak się dzieje. Na ile możemy, pomagamy związkowi w organizacji różnych
przedsięwzięć. Jedno jest pewne – nie będziemy organizować żadnych akcji
promocyjnych. To, czy ktoś chce wstąpić do ZHP, czy nie, to jego suwerenna
decyzja. Byłoby nie na miejscu nakłaniać do tego, czy to rodziców, czy dzieci –
podkreśla Karol Garbula, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Zamościu.
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|