|
Było źle, a jest jeszcze gorzej. Tak o współpracy z Urzędem Miasta w
Zamościu mówią przewodniczący niektórych osiedli. Na dowód tego, sięgają po
statystki dotyczące realizacji wniosków zgłoszonych przez nich w ubiegłym
roku
Ate są porażające. Na 277 postulatów realizacji doczekało się tylko 93. (wykonanie na poziomie 33 proc.) Kolejne 60 spraw magistrat obiecał w niedługim czasie załatwić.
- Co tu dużo mówić, mieszkańcy zgłaszają nam
wnioski, my przekazujemy je do Ratusza i na tym się kończy. Nikt nic z tym dalej
nie robi. Nikt nie bierze ich pod uwagę – skarży się Wiesława Dubienka,
przewodnicząca zarządu osiedla Planty.
Jesienią ubiegłego roku w biurze Rady Miasta złożyła pismo, w którym zgodnie z wolą mieszkańców, postulowała o wymianę nawierzchni chodnika, na odcinku od pawilonu handlowego (naprzeciwko „starego” cmentarza) do skrzyżowania ulic Peowiaków i Przemysłowej. Drugi wniosek dotyczył utworzenia na terenie osiedla dodatkowych miejsc parkingowych.
- Minęło już kilka miesięcy, a ja
nie doczekałam się nawet odpowiedzi – wyznaje przewodnicząca – Miejsc
postojowych na naszym osiedlu jest zdecydowanie za mało. Przybywa samochodów,
zrobiło się za ciasno. To naprawdę duży problem.
Pani Wiesława poszła dalej. Zaproponowała, aby powołać specjalną komisję, w skład której oprócz członków zarządu osiedla, wejdą miejscy urzędnicy. Komisja ta dokonałaby oględzin osiedla i ewentualnie wyznaczyła tereny po parking. ( Zdaniem szefowej osiedla są takie miejsca.) Ale i ta inicjatywą spełzła na niczym.
- Tym tematem także nikt się nie zainteresował – dodaje Wiesława Dubienka.
Obiecanki, cacanki
I tak żaden z wniosków zgłoszonych w 2009 roku przez zarząd osiedla Planty nie został zrealizowany. Mało tego. Miasto nie wywiązało się nawet z danych wcześniej obietnic.
- Nasze place zabaw
miały być doposażone w nowe urządzenia, huśtawki, zjeżdżalnie.... Otrzymaliśmy
takie zapewnienie, a póki co nic nie zostało zrobione. I tak jest o wielu lat.
Naszych postulatów nikt nie realizuje – denerwuje się szefowa os. Planty
-Zupełnie inaczej wygląda współpraca z zarządem osiedla im. W. Łukasińskiego,
które administruje częścią położonych na naszym osiedlu budynków. Wnioski od
razu są rozpatrywane i w miarę możliwości załatwiane.
Jest coś jeszcze, co w ocenie przewodniczącej nie powinno mieć miejsca. To ogromne dysproporcje w podziale środków budżetowych na poszczególne osiedla.
- Jednym miasto daje dużo, drugim mało. To niesprawiedliwie – zaznacza. Jakiś czas temu Wiesława Dubienka wystąpiła
do Ratusza z wnioskiem o przygotowanie zestawienia obejmującego roczne wydatki
na poszczególne osiedla. I tak na ostatniej sesji (25 stycznia) taki raport
trafił do o rąk radnych. Radni dostali także materiał z realizacji zgłoszonych
przez przewodniczących wniosków i ich opinie.
„Tak jak pisaliśmy w sprawozdaniu rok temu, większość naszych postulatów jest zbywana. Na większość naszych pism nie mamy żadnej odpowiedzi, albo odpowiedzi, które otrzymujemy merytorycznie nie ustosunkowują się do problemu” – to stanowisko zarządu osiedla Stare Miasto.
Inni też narzekają
O tym, że sprawy mieszkańców, niekiedy te drobne, dotyczące chodników, odwodnienia, utrzymania terenów zielonych, likwidacji dzikich wysypisk śmieci, są przez urzędników pomijane wielokrotnie wspominała na sesjach radna, zarazem szefowa zarządu osiedla Powiatowa – Wanda Sędłak. Znana jest z tego, że jeśli nie drzwiami, to oknem wejdzie, aby załatwić daną sprawę. Ale i ona wielokrotnie napotykała opór, a jej zabiegi kończyły się porażką.
Ze współpracy z magistratem nie jest też zadowolony Stefan Kowalik, szef osiedla Orzeszkowej i Reymonta. Co ma na ten temat do powiedzenia? - Adresaci wniosków z zebrań osiedlowych powinni szukać
sposobów realizacji problemów zgłaszanych na zebraniach mieszkańców, a nie
marnować papieru na powtarzające się do lat odpowiedzi wyjaśniające.
Karol Garbula, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Zamościu tłumaczy, że postulaty mieszkańców załatwiane są sukcesywnie w miarę posiadanych środków w budżecie.
- Chyba najwięcej uwag dotyczy
budowy i remontów dróg. W tym temacie nie mamy dowolności. Musimy się trzymać
zatwierdzonego przez Radę Miasta trzyletniego planu. Obejmuje on lata 2009-2011
– tłumaczy rzecznik - Nie można też powiedzieć, że na osiedlach nic się nie
robi. Prowadzone są inwestycje, których celem jest poprawa estetyki i wygody
życia mieszkańców. To naturalne, że każdy chciałby, aby jego sprawa była
załatwiona jako pierwsza. Tak się niestety nie da, bo miasto ma ograniczone
możliwości finansowe.
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|