|
Gmina Sitno nie musi płacić Agencji Nieruchomości Rolnych ponad 39
tys. zł za dwie działki.– Mało komu udaje się wygrać z agencją, a nam się udało
– nie kryje satysfakcji Marian Bernat, sekretarz gminy Sitno
Spór dotyczył dwóch niewielkich działek w Jarosławcu, które w grudniu 2001 r. Agencja Nieruchomości Rolnej w Warszawie przekazała bezpłatnie gminie na cele związane z budową infrastruktury komunalnej. Zgodnie z umową, na pierwszej działce gmina miała wybudować czyszczalnię ścieków, na drugiej boisko sportowe.
- Plany
zweryfikowała rzeczywistość. Okazało się, że nie ma potrzeby lokalizowania tam
tych inwestycji – wyjaśnia Marian Bernat.
Działki więc nie zostały zagospodarowane zgodnie z ich przeznaczeniem wynikającym z umowy przekazania. W marcu 2006 r. Rada Gminy w Sitnie postanowiła zwrócić agencji pierwszą działkę. Rok później drugą.
Problem w
tym, że ANR odmówiła ich przyjęcia do zasobów skarbu państwa. Poinformowała
gminę, że nie pozwalają na to przepisy prawa. W zamian zażądała zapłaty.
Powołała się na przepisy ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi skarbu
państwa. Pozwalają one domagać się agencji od danej gminy zwrotu aktualnej
wartości pieniężnej przekazanych bezpłatnie nieruchomości, o ile nie zostały one
wykorzystane zgodnie z umową. Agencja wartość obu działek oszacowała na ponad 37
tys. zł. W styczniu 2008 r. zapłaty takiej kwoty zażądała od gminy. Samorząd
płacić nie chciał. Obie strony spotkały się więc w sądzie. Tam ANR zwiększyła
roszczenie do ponad 39 tys. zł, bo doliczyła odsetki za zwłokę.
Sąd Rejonowy w Zamościu stwierdził, że działki przez 8 lat od
momentu ich przejęcia przez gminę, nie zostały wykorzystane zgodnie z umową,
dlatego gmina powinna za nie zapłacić.
Agencja jednak
pieniędzy nie dostanie, bo nie udowodniła aktualnej wartości nieruchomości
podczas procesu sądowego. Nie wnioskowała o powołanie opinii biegłego.
Powoływała się jedynie na operaty szacunkowe z wyceną działek, Operaty te sąd
uznał za dowód z dokumentu prywatnego, zostały bowiem zakwestionowane przez
gminę i nie mogły być podstawą rozstrzygnięcia procesu. (w postępowaniu cywilnym
dokumenty prywatne, czyli dołączane przez stronę procesu stanowią dowód w
sprawie tylko wtedy, gdy druga strona ich nie kwestionuje).
Sąd podkreślił, że z urzędu nie mógł powołać biegłego, bo w procesie cywilnym zasadą jest, że inicjatywa dowodowa należy do stron procesu.
- W tych okolicznościach wobec nieudowodnienia przez Agencję Nieruchomości Rolnych aktualnej wartości nieruchomości powództwo zostało oddalone – stwierdził sąd. Wyrok potwierdził sąd odwoławczy.
- Takiej biednej gminie jak nasza pieniądze się przydadzą, a
budżet państwa nie zbiednieje. Zaoszczędziliśmy pieniądze, mamy dwie działki –
komentuje sekretarz gminy Sitno.
W grudniu przyszłego
roku, kiedy minie 10 lat od przekazania nieruchomości, gmina zastanowi się, co
dalej robić z działkami. Nie wyklucza, że z rolnych przekształci je w budowlane.
Dzięki temu działki zyskają na wartości.
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|