|
Takie mają być od 2 listopada 2009 skojarzenia Polaków z Lubelszczyzną. Chce tego Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego, o czym uroczyście oznajmił na specjalnej konferencji. Z udziałem dziennikarzy wszystkich lubelskich mediów. Tylko dlaczego, o tak ważnym wydarzeniu, praktycznie ani widu, ani słychu? Wyjątkiem jest krótka wzmianka w jednej z gazet. Za to na jej forum internetowym zawrzało... Powraca więc pytanie o niezależność środków przekazu.
Marszałek województwa, Krzysztof Grabczuk i dyrektor Departamentu Promocji i Turystyki UM Piotr Franaszek zaprezentowali obrazy promujące nasz region pod wspólnym hasłem „Wyłącz napięcie, włącz zasilanie”.
Wcześniej, przed siedzibą urzędu, marszałek odsłonił bilbord obwoźny przedstawiający z jednej strony lewitującego mężczyznę, z drugiej, ...kobietę w wannie.
Czy to kobieta? Zdania panów są podzielone, gdyż atuty jej kobiecości zostały wyraźnie okrojone. A może to pierwszy krok urzędników do zredukowania napięcia?
Trzecia kreacja to …golfista, który zdaje się wypatrywać pola golfowego. Jak informuje bowiem Andrzej Dudzik, wiceprezes Pierwszego Lubelskiego Klubu Golfowego, w całym regionie mamy jedno takie pole. I to małe – 9-cio dołkowe.
Te barwne sceny mają reklamować Lubelszczyznę od 1 do 30 listopada br. poprzez bilbordy (245) w największych miastach Polski, mini-bordy na Lubelszczyźnie oraz plakaty zawieszone w pociągach. Internet wyemituje te reklamy w portalach: onet.pl, o2.pl, wp.pl oraz tvn24.pl.
- Ruszamy z kampanią promocyjną regionu, który mimo swego uroku, czystego powietrza oraz naprawdę wielu możliwości, jest niedoceniany jako miejsce doskonałe do poznania i wypoczynku. Tym bardziej, że poprzednie akcje promocyjne przyniosły wyraźny skutek.– powiedział marszałek.
- Atrakcyjne hasło i energetyczna kreacja graficzna niosą przesłanie, że gdy ktoś chce uciec od wielkomiejskiego zgiełku, pośpiechu, stresu i wypocząć w innym środowisku, powinien wybrać Lubelskie, gdzie czas płynie wolniej a ludzie smakują życie.– przekonywał dyrektor.
Na pytania dziennikarzy odpowiadał również Piotr Pakuła z warszawskiej agencji reklamowej DSK, która wykonała tę pracę.
Za ile? 860 tys. zł, z czego 85% pochodzi ze środków unijnych. Dlaczego początek akcji nie na wiosnę, a teraz w listopadzie? Zdecydowały o tym dostępność funduszy unijnych oraz mniejsza konkurencja i ceny na rynku reklamy w tym okresie – stwierdził.
– Nasze bilbordy w tę szarą, jesienną pogodę będą nawet lepiej widoczne i dobrze odbierane – rozbrajająco dopowiedział dyrektor.
Zdaniem Urzędu Marszałkowskiego, przez miesiąc tym sposobem kampania dotrze do 600 tys. osób. Tyle tylko, że w czasie pomiędzy Zaduszkami a Andrzejkami, gdy plany Polaków oscylują wokół Bożego Narodzenia.
Nowa kampania ma się kojarzyć z
pozytywną energią jaka płynie z Lubelszczyzny do każdego, kto tutaj zawita.
Jednak dla przeciętnego odbiorcy przekaz tej reklamy może być zbyt mało
czytelny. Bilbordy imponują przestrzenią i poczuciem wolności, nawet inspirują,
lecz nie informują co składa się na treść owej pozytywnej energii. Przywołują
turystów trochę w ciemno lub na zasadzie „ahoj, przygodo”.



Przedstawione postaci zdają się symbolizować spokój i harmonię czerpane z natury Lubelszczyzny. W jaki sposób tę nirwanę osiągnęli szczęśliwi ludzie z bilbordów? Odbiorcy w całej Polsce mogą się tylko co domyślać. Najlepiej, gdy przyjadą i sami sprawdzą ten klimat bajki anonsowany nową reklamą. Tylko jak to zrobią? Na pewno nie samolotem, a i PKP z wielkim trudem (po ostatnich odwołaniach pociągów na Roztocze!). Gdy uda się im bezawaryjnie dotrzeć do celu, po dziurawych i ciasnych drogach regionu, założenie „przyciągnąć klienta” będzie sukcesem. I co dalej? Napięcie im spadnie, lecz kto i gdzie turystów tutaj „zasili” – tj. nakarmi, przenocuje, nawet poinformuje – pozostaje do końca intrygującym pytaniem. Trochę jak w dreszczowcu, turystycznym.
Znane badania marketingowe wyraźnie mówią, że siłą Lubelszczyzny – obok nieskazitelnej przyrody – jest ekologia i dziedzictwo kulturowe. Na kulturze zresztą Lublin buduje swe nadzieje na tytuł „Europejskiej Stolicy Kultury 2016” oraz zyskuje punkty w rankingach atrakcyjności. Szkoda, że w obecnej, mocno filozofującej prezentacji „walorów” Lubelskiego zupełnie tego nie widać. Choć przyświeca jej całkiem udane hasło.
Założenia dotychczasowych kampanii nie dają też odpowiedzi, jak przezwyciężyć kompleksy i bariery mentalne powszechne wśród mieszkańców Lublina i regionu, którzy w większości widzą tutaj piętno Polski B a nawet C. Nadal nie potrafimy widzieć i doceniać atutów Lubelskiego.
Dyrektor Franaszek podkreślił, że aktualnej kampanii nie należy wiązać z akcją promocyjną województwa „Lubelskie Ekopolis” (ogłoszoną wiosną tego roku), która była tylko wizją ekologiczną Lubelszczyzny. …Ponieważ, ekologię mają już w swojej reklamie województwa północne.
- Raz „Ekopolis”, potem „Marka
Lubelskie”, później „Napędzamy Lubelskie”, teraz „Włącz zasilanie”. Można się w
tym pogubić. – skomentował jeden z dziennikarzy po spotkaniu.
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|