|
| O artykule |
Autor:
Kronika Tygodnia - Adam Jaworski
Data:
17.11.2009, 10:00
Zmiany:
17.11.2009, 10:00
Czytane:
450x
Komentarzy:
3 [sprawdź] |
|
|
|
Filmowy przypadek Jakuba Z. |
|
Koledzy zdawali próbną maturę, a on
akurat był na planie filmu „Mała matura 1947”. Nieobecność ucznia w szkole
usprawiedliwił reżyser Janusz Majewski. Nie było większego problemu – przecież
Jakub maturę zdał już 62 lata temu!
Kakub Zwolak (18 l.), pochodzi z Krynic, jest uczniem klasy III c Liceum Społecznego w Zamościu, do filmu trafił przypadkiem. W lipcu gościł w Krakowie u siostry Karoliny, która studiuje tam italianistykę na Uniwersytecie Pedagogicznym. I wtedy właśnie skontaktowała się z nim ciocia, akurat mieszkająca w Warszawie. Dowiedziała się, że jest casting do filmu Janusza Majewskiego.
Zapraszamy na plan
Jakub zgłosił się więc do agencji „Outside”, która się tym zajmowała. Tam dowiedział się, że w zasadzie casting już się zakończył. Ale była i pomyślna wiadomość, a mianowicie taka, że następnego dnia w Krakowie będzie reżyser. Więc, jak doradzili w „Outside”, Jakub może osobiście porozmawiać z reżyserem. Postanowił wykorzystać nadarzającą się okazję. Spotkał się z Januszem Majewskim.
- Opowiedziałem trochę o sobie, o tym czym się zajmuję – wspomina Jakub Zwolak.
Powiedział więc o tym, że od kilku lat jest związany z amatorskim Teatrem Młodych w Zamościu, gdzie rzemiosła uczył się pod okiem Waldemara Zakrzewskiego. Mówił również i o tym, co dotychczas udało mu się osiągnąć. Tak więc zdobył Grand Prix na Festiwalu
Herbertowskim w Lublinie, zajął trzecie miejsce w Ogólnopolskim Konkursie
Recytatorskim „Sam na scenie” (edycja Teatrów Jednego Aktora) w Słupsku. Został
też zaproszony do udziału w Festiwalu Teatrów Niewielkich w Lublinie.
W Zamościu wystąpił podczas ostatniego Zamojskiego Lata Teatralnego. Zaprezentował tam monodramy „100:1” według „Antygony w Nowym Jorku” Janusza Głowackiego (z tym monodramem Jakub wystąpił w Słupsku) oraz „Na zielonym haYou” (podstawą jest sztuka Eugene Ionesco – „Nosorożec”).
Majewskiemu się spodobało. Zaprosił Jakuba Zwolaka na plan filmowy. Jakub nie dostał wprawdzie roli głównej, ale znalazł się w szczęśliwej „13” uczniów, którzy dostali angaże aktorskie.
Matura filmowa
Nie było to proste. Młodzi aktorzy musieli udowodnić, że potrafią radzić sobie na scenie i przed kamerą.
Pozostałych 12 filmowych uczniów gimnazjum Sobieskiego ma umowy takie, jak statyści.
Jakub ma też na koncie rolę filmową. Dzieło jest wprawdzie krótkie (zaledwie 5 minut), ale przebogate w treści. Również dydaktyczne. Tytuł filmu – „Barbara uczy barabara”. W rolach głównych: Jakub Zwolak i Olga Stefańska. Rzecz dzieje się w Zamościu, w pokoju hotelu „Renesans”. Młodzieniec zaprasza tam pewną damę nieciężkich obyczajów. Ta szybko dochodzi do wniosku, że ma do czynienia z nowicjuszem. Owszem, inkasuje zapłatę, ale kończy się tylko na rozmowie. Młodzieniec ma kompletny zamęt w głowie, sam już nie wie „jak to się robi”.
- Byłem zaskoczony, że ten film, etiudę, która powstała w ramach warsztatów Letniego Festiwalu Filmowego w Zamościu, zrobioną dla zabawy, każdy będzie mógł obejrzeć – ubolewa Jakub Zwolak. Film jest w zasobach spółki Multimedia.
Aktor – ten ma ciężkie
życie
W filmie Majewskiego Jakub Zwolak nazywa się Jakub Kołodziej. I jedynie tyle może powiedzieć o swojej roli. Do czasu premiery nie może też zdradzać zbyt wielu szczegółów dotyczących filmu.
Gdy był w Warszawie, na planie filmowym „Małej matury”,
jego koledzy w Zamościu akurat zdawali próbny egzamin maturalny z języka
polskiego. Jakub przyznaje, że było z tym trochę kłopotów, na szczęście
interweniował reżyser Janusz Majewski, który usprawiedliwił nieobecność.
Jakub Zwolak nie zamierza być aktorem, a przynajmniej nie ma zamiaru studiować na tym kierunku. Będzie zdawał egzamin do Państwowej Wyż- szej Szkoły Filmowej Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi. Chce studiować na wydziale Organizacji Produkcji Filmowej i Telewizyjnej.
- To nie znaczy, że rezygnuję, że nie chcę być aktorem. Mogę to robić nadal – wyjaśnia Jakub.
Skąd taki wybór?
- Nie lubię czekać, ciągle musi się coś dziać, stale
muszę coś robić. Studia na tym wydziale, a później taka właśnie praca bardzo mi
odpowiada – mówi Jakub Zwolak.
Na planie filmowym miał okazję przekonać się, jak wygląda praca aktora. Nie bardzo odpowiadało Jakubowi to, że trzeba spędzać kilka godzin zupełnie bezczynnie. Na charakteryzację, ustawienie świateł, scenografię itd. itp.
Wiktor Zborowski, człowiek z natury energiczny, źle to znosił.
- Jaka to sakramencka nuda. A mogłem przecież zostać żołnierzem – ubolewał.
Dar natury
Z owym męczącym wyczekiwaniem każdy radził sobie na swój sposób. Aktorzy opowiadali dowcipy. Na przykład, taki: Był gość, który bardzo kochał swoją dziewczynę o uroczym imieniu Wendy. Postanowił więc, że imię ukochanej każe sobie wytatuować..., no, wiadomo gdzie. Żeby dużo nie tłumaczyć – chodzi o organ, który tylko w pewnych okolicznościach zmienia rozmiar. Wtedy właśnie literki składające się na imię Wendy były widoczne. Bo tak normalnie, to dało się zauważyć tylko pierwszą i ostatnią.
Razu pewnego, rozkochany w Wendy bohater tej przypowiastki, będąc w publicznej toalecie załatwiał małą potrzebę fizjologiczną. Działo się to w sąsiedztwie zażywającego podobnej ulgi Afroamerykanina (swojsko, aczkolwiek niepoprawnie politycznie, zwanego Murzynem). Mimochodem zauważył (jak, to już inna sprawa), że Afroamerykanin też na swojej newralgicznej części ciała ma wytatuowane dwie literki: W i Y.
Dialog między panami wyglądał tak:
- Twoja dziewczyna też ma na imię Wendy!
- A niby dlaczego?
- Bo widzę te dwie literki, ja też mam takie.
- Nie, to nie od imienia.
- ???????
- Ja mam tam taki napis: WELCOME TO JAMAICA UNIVERSITY. HAVE A NICE DAY.
Wczuj się w rolę
Były też anegdoty o kolegach aktorach. Bardzo pouczające, przytaczane w celach jak najbardziej dydaktycznych. Oto jedna z nich. Dobry aktor, prawdziwy profesjonalista solidnie przygotowuje się do roli. Tak jest zawsze, czasami jednak z uwagi na trudności obiektywne, przedsięwzięcie nie kończy się pełnym sukcesem. Tak było z pewnym artystą, o którym aktorzy grający w „Małej maturze” opowiadali młodzieży, czyli między innymi Jakubowi Zwolakowi. Rzecz traktuje o aktorze, który miał zagrać Żyda. Poszedł więc z kolegą na żydowski cmentarz. W głębokim skupieniu spędzili tam 5, 10, 15 minut. Nic. Jakoś atmosfera kirkutu nie natchnęła aktora szczególną myślą, która wytyczyłaby kierunek przyszłej roli. Zdenerwowany artysta poszedł do knajpy. Ale i tam, przy wódce, nic, dosłownie żaden pomysł nie przychodził do głowy. Aktor nie zamierzał się jednak poddawać.
- Do synagogi – wydał komendę kompanowi.
Udali się do bożnicy. I znowu, tak jak na cmentarzu, nawet kilkunastominutowe wyczekiwanie nie przyniosło rezultatów. Pustka. Wyszli.
Kolega artysty cały czas był pełen podziwu dla poświęcenia, z jakim ten oddaje się sztuce. W końcu jednak postanowił zapytać, czy aby te męczarnie przyniosły jakiś skutek.
- I co? – zagadnął.
- Nic, ch… mi to dało.
.............................
„Mała matura 1974”
To film, w którym znalazły się wątki autobiograficzne reżysera Janusza Majewskiego. Jest on też autorem scenariusza. Film opowiada o 16-latku, urodzonym we Lwowie, który po wojnie uczy się w gimnazjum Sobieskiego w Krakowie i tam zdaje maturę. Premierę zaplanowano na maj 2010 roku, podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.
Janusz Majewski zaprosił do współpracy znanych aktorów, podobno to także jego zasługą jest, że do zawodu wrócił Marek Kondrat. Poza nim, w rolach głównych wystąpią: Artur Żmijewski, Wiktor Zborowski, Wojciech Pszoniak, Olgierd Łukaszewicz, Marian Opania, Sonia Bohosiewicz.
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|
Informacje opublikowane przez INTERNAUTÓW nie podlegają cenzurze. Właściciele i redakcja Roztocze Online (www.roztocze.net) nie odpowiadają za treść zamieszczonych materiałów, tekstów i komentarzy! Jeżeli zawartość nie jest sygnowana "Roztocze.net" lub "Roztocze Online" to głowna treść tej strony jest kopią znalezioną w sieci internet.
Kopie stron internetowych zamieszczane w serwisie roztocze.net są dokonywane za zgodą autorów lub właścicieli, serwis roztocze.net nie jest w żaden sposób związany z autorami takich strony i nie odpowiada za ich treść. |
| Komentarze |
[do góry] |
Autor:
ja
Tytuł:
|
Skąd:
Kiedy: 2009-11-21 01:23:03 |
|
Jakubowi Zwolakowi szczerze gratuluję. Natomiast nad dziennikarstwem Pana Adama Jawora szczerze trzeba ubolewać. Za Boga Ojca nie pojmuje w jakim celu umieścił Pan w swoim artykule dowcipy opowiadane na planie filmu. |
Autor:
ja jeszcze raz
Tytuł:
|
Skąd:
Kiedy: 2009-11-21 01:25:51 |
|
Miało byc Pana Adama Jaworskiego |
Autor:
jaworski
Tytuł:
dlaczego
|
Skąd:
Kiedy: 2009-11-27 13:08:00 |
jak się przedstawisz, to chętnie wyjaśnię :)
Adam Jaworski |
dodaj komentarz |
|