|
No, może nie całego. Natrafiono na trzy fragmenty ciosu i kończyny
oraz inne szczątki. Niebywałych rozmiarów kości wzbudziły zainteresowanie
robotników pracujących przy rozbudowie hotelu „Artis”. Tym niecodziennym
odkryciem zainteresowali archeologów
Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że są to
szczątki mamuta – zapewnił nas Artur Witkowski, archeolog z Zamościa.
W tym fachu pracuje ponad 25 lat, ale czegoś takiego jeszcze nie widział. Był jedną z pierwszych osób, które zostały powiadomione o tym znalezisku.
Wystającą z ziemi sporych rozmiarów kość zauważył w ubiegły wtorek (3 listopada) operator koparki. Wspólnie z innymi robotnikami jednej z zamojskich firm budowlanych pracował w miejscu, gdzie wkrótce stanie spa i kręgielnia. Kości leżały w ziemi na głębokości około 4 metrów. Znajdowały się tam trzy fragmenty mamuciego ciosu. Każdy miał u nasady ok. 16 cm średnicy, a po złożeniu liczył 1,5 metra. Była tam też kość, prawdopodobnie mamuciej kończyny, mierząca około pół metra. Z ziemi wykopano też kilka mniejszych kości. Wszystkie w dość dobrym stanie. No i zrobiły wrażenie. Znalezisku nie mogli się nadziwić pracownicy i właściciele hotelu.
- Są naprawdę ogromne. To niebywałe, że dotrwały do naszych czasów – kwituje Arkadiusz Kończyński z „Artisu”.
Skąd się tam wzięły szczątki mamuta i jak długo przeleżały w ziemi?
- Mają co najmniej kilkanaście tysięcy lat. Przypuszczalnie
zepchnął je tu lodowiec. Takie jest moje zdanie na ten temat. Na dokładniejsze
analizy będziemy musieli jeszcze poczekać – dorzuca Witkowski.
W zamojskim muzeum są już kości mamuta - fragmenty kości udowej, rzepki, szczęki, żuchwy, a nawet ząb. Jak mówi Andrzej Urbański, dyrektor tej placówki, większość trafiła tu w okresie przedwojennym. Wykopano je w Werbkowicach, Kawęczynie, Janowicach Dużych i Zamościu. Dziś można je oglądać obok innych eksponatów pochodzących z wykopalisk.
- Gdyby moja hipoteza potwierdziła się, mielibyśmy coś nowego – cieszy się Witkowski.
I dodaje...
-
Teren, gdzie dokonano odkrycia, wokół hotelu „Artis”, znajduje się poza
jakąkolwiek ochroną konserwatorską. Dlatego należy pochylić czoło przed ekipą
budowlaną oraz inwestorami, którzy niczego nie kryli, niczego nie zakopywali,
tylko powiadomili nas o tym. Dzięki temu będzie możliwe prowadzenie dalszych
badań – dodaje archeolog.
Piotr Ciuraszkiewicz,
właściciel firmy budowlanej, której powierzono rozbudowę hotelu, o odkryciu mówi
tak: Pracowaliśmy przy potężnym wykopie. Wywrotki wywoziły ogromne ilości ziemi.
Gdy robotnik zauważył kość, wstrzymaliśmy roboty. Dalej kopaliśmy łopatami.
Można było mieć wątpliwości co do mniejszych kości, do kogo należały te
szczątki. Cios był ewidentny. Należał do olbrzymiego zwierzęcia. To mógł być
tylko mamut.
Mamucie kości zostały zabezpieczone. Zajął się tym sam Witkowski. Zostaną oczyszczone, a później prawdopodobnie trafią do Muzeum Ziemi Polskiej Akademii Nauk. Tam bacznie przyjrzą się im specjaliści. Co z nimi dalej będzie się działo?
-
Zwykle jest tak, że wykopane na terenie miasta znaleziska trafiają do
zamojskiego muzeum – kończy Witkowski.
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|