|
| O artykule |
Autor:
Roztocze Online - Wojciech Kowalczyk
Data:
22.09.2009, 9:01
Zmiany:
23.09.2009, 9:52
Czytane:
758x
Komentarzy:
27 [sprawdź] |
|
|
|
Felieton W. Kowalczyka o książce Anny Jawor |
|
|
ŚMIESZY, TUMANI, PRZESTRASZA...
Felieton Wojciecha Kowlaczyka
Na kulturze, tak jak na sporcie i zdrowiu znają się wszyscy. Taka przynajmniej panuje opinia w narodzie. To bycie na „ty” z kulturą, znajomością tematu i wypisywaniem recept w celu jej uzdrowienia mamy we krwi, tak samo, jak jedynie słuszne ustalanie składu reprezentacji w piłce nożnej.
Słynne już i obiegowe zarazem powiedzenie „troszku kultury” dobitnie zaświadcza o tym, że trafiła ona pod strzechy, jeżeli jeszcze gdzieś takowe istnieją.
Co prawda często mylimy pojęcia, uważając, że kultura ma coś wspólnego z kulturalnym zachowaniem. Otóż nie ma i są na to liczne przykłady z życia wzięte. Wypinanie wątpliwej urody gołych pośladków przez artystę Skibę z Big Cyca, rzucanie butelką w tłum w wykonaniu solisty zespołu Lady Pank , czy też ostatni wybryk chyba artysty ,o wdzięcznym scenicznym pseudonimie Peja, dowodzą jasno, że kultura i kulturalne zachowanie swoimi drogami chadzają, niekoniecznie tymi samymi. Choć, przyznać muszę z ręką na sercu, że niekiedy odrobina wulgaryzmu stać się może źródłem legendy. Zależy tylko , kto ją tworzy.
W słynnym roku 1968, kiedy to z Polski z wiadomych przyczyn wyjechała z biletem w jedną stronę pokaźna liczba obywateli PRL, do warszawskiego SPATIF-u wpadła pewnego dnia grupka mężczyzn nie wyglądających ani na artystów, ani na kulturalnych z okrzykiem: „Żydzi spier......”. Wśród szacownych gości zapanowała trwoga, konsternacja i absolutna cisza, którą przerwał Gustaw Holoubek – „Nie wiem, jak panowie, ale ja spier.....”.
Życie kulturalne naszego miasta nie przynosi, co prawda ani wielkich skandali, ani powiedzonek, które z latami stają się legendarne, lecz niewątpliwie jest wdzięcznym tematem rozmów, polemik, a nawet kłótni w różnych środowiskach i grupkach zawodowych, jako, że jak już wspomniałem na wstępie, na tej dziedzinie życia znają się przecież wszyscy.
Dlatego też
z wielką ciekawością wybrałem się kilka dni temu do Zamojskiego Domu Kultury na
promocję
książki pod jakże obiecującym tytułem – „Kultura w mieście idealnym”
młodej, a już bardzo obiecującej autorki, Anny Jawor.
Z ciekawością, ponieważ w programie spotkania przewidziana była dyskusja na temat, o którym wszyscy wiedzą wszystko, a przynajmniej tak im się wydaje. Jeśli więc wspomniani powyżej goście warszawskiego SPATIF-u byli zaskoczeni wtargnięciem nieznanych osobników, to był to mały pan Pikuś w porównaniu z moimi doznaniami, które doświadczyłem na owym autorskim spotkaniu. Gospodyni wieczoru zaprezentowała swoje dzieło z godnym podziwu profesjonalizmem i pasją, co akurat mnie nie zdziwiło, ponieważ miałem przyjemność poznać pannę Annę już wcześniej. Gołym okiem i uchem widać było i słychać, że książka ta powstała nie tylko z przymusu napisania pracy magisterskiej, lecz z pasji i autentycznej miłości do miasta, w którym się wychowała. Miała więc prawo oczekiwać, że szanowni goście zebrani w hallu Zamojskiego Domu Kultury odpłacą autorce choć w części tym samym, tym bardziej, że na sali przeważali ludzie związani z kulturą w przeróżny sposób. Przybyli więc plastycy, dziennikarze, pracownicy instytucji kultury i literaci. Wreszcie zaszczycił swoją obecnością przedstawiciel, a właściwie przedstawicielka najważniejszego w tej branży wydziału Urzędu Miasta, choć nie była to, niestety, osoba tym wydziałem kierująca. Miała więc Anna Jawor prawo spodziewać się rzeczowej, konkretnej dyskusji na temat swojej książki i stanu zamojskiej kultury, co samo w sobie stanowiło jedno.
Nic z tych rzeczy nie nastąpiło. Szacowne grono miało za to pole do popisu, wykazując się niebywałym poczuciem humoru (?). Kiedy autorka przedstawiała, najważniejsze, czy też najbardziej śmiałe wypowiedzi swoich rozmówców, dała nieświadomie sygnał do boju. Pierwszy „ofiarą” padł Grzegorz Obst, którego nasi luminarze postrzegają, okazuje się, nie jako faceta, który przez wiele lat z uporem lansuje muzykę jazzową, ale zwykłego restauratora. Wypowiedź Grzegorza, że Rynek Wielki powinien „hulać” do białego rana, spotkała się z natychmiastową kontrą –„ no tak, bo będzie miał większy utarg w kasie”. Jakież to kulturalne – nieprawdaż? Zaś nieśmiała propozycja autorki książki, że dobrze by było, gdyby zamojscy plastycy wyszli ze swoich pracowni i spróbowali pokazywać swoje obrazy na przykład na Rynku Wielkim skomentowana została krótko: „wystarczy, że Ruski ma swoje obrazki na podcieniu . Jak się idzie to się można o nie potknąć.”
Przemknęła mi wówczas taka myśl przez głowę, że ja też chętnie bym się potykał o dzieła zamojskich twórców, ale widać jest to sztuka tak wysokich lotów, że można ją podziwiać dopiero od pierwszego piętra wzwyż.
Kulminacja nastąpiła jednak dopiero, gdy Anna Jawor zaprezentowała wypowiedź Piotra Rogalskiego. Wymyślił on sobie, że skoro takie małe miasto, jak Sandomierz skusiło telewizję publiczną do nakręcenia w tym mieście serialu , który cieszy się sporą oglądalnościa, to czemu by tego pomysłu nie przenieść na zamojski grunt. Tym bardziej, że Sandomierz odczuł bardzo wyraźnie skutki popularności serialu. Tylko w ciągu jednego sezonu turystycznego liczba gości wzrosła bowiem ze 100 tysięcy do pół miliona. I tu nastąpiły istne gejzery niewymuszonego śmiechu, rechotu i spazmu. Jedyna sensowna myśl, jaka przyszła mi wówczas do głowy pochodziła z „Rewizora” Mikołaja Gogola , albowiem do całej sytuacji pasował cytat: „ Z kogo się śmiejecie?! Sami z siebie się śmiejecie!”. I pomyślałem sobie jeszcze; „Panie Boże, wybacz, że wzywam Cię nadaremno, tym bardziej, że praktykant katolicki ze mnie marny. Ty to słyszysz i nie grzmisz?” Ale widać Stwórca co innego miał w tamtej chwili na głowie i oszczędzony został zamojskim twórcom jego gniew.
Z sali ZDK, z ust Anny Jawor padł podczas pamiętnego spotkania pomysł, aby nie było to incydentalne spotkanie, ale żeby stało się zaczątkiem regularnych spotkań zamojskich twórców. Pomysł sam w sobie jest szlachetny, a intencja czysta. Pytam tylko nieśmiało – po co? Czy po to, aby obśmiać każdą inicjatywę, która wykracza swoim rozmachem poza opłotki prowincjonalnego myślenia?
W czasach PRL-u na murach malowano hasło: „Literaci do piór, malarze do pędzli, robotnicy do maszyn”. Jakiś dowcipniś wówczas dopisał: „A pasta do zębów”. A głowa do myślenia. Pozytywnego – drodzy luminarze zamojskiej kultury.
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|
Informacje opublikowane przez INTERNAUTÓW nie podlegają cenzurze. Właściciele i redakcja Roztocze Online (www.roztocze.net) nie odpowiadają za treść zamieszczonych materiałów, tekstów i komentarzy! Jeżeli zawartość nie jest sygnowana "Roztocze.net" lub "Roztocze Online" to głowna treść tej strony jest kopią znalezioną w sieci internet.
Kopie stron internetowych zamieszczane w serwisie roztocze.net są dokonywane za zgodą autorów lub właścicieli, serwis roztocze.net nie jest w żaden sposób związany z autorami takich strony i nie odpowiada za ich treść. |
| Komentarze |
[do góry] |
Autor:
maja
Tytuł:
|
Skąd:
Kiedy: 2009-09-23 16:15:48 |
no to jednym słowem spotkanie było "bardzo ciekawe" może dobrze że mnie na nim nie było bo jeszcze bardziej by mi ręce opadły; jeśli poziom dyskusji był rzeczywiście taki jak opisany to....ehh
ps. czy to tylko mi się tak ciężko czyta teksty pana Kowalczyka? |
Autor:
tomi
Tytuł:
|
Skąd:
Kiedy: 2009-09-23 17:32:05 |
|
Fajny tekst |
Autor:
as
Tytuł:
|
Skąd:
Kiedy: 2009-09-23 17:35:30 |
tu się nie co czepiać Kowalczyka bo ma rację - pracował w zamojskiej kulturze i wie jakie to bagno.
|
Autor:
józio
Tytuł:
słyszałem inną wersję tej anegdoty: otóż...
|
Skąd:
Kiedy: 2009-09-23 18:14:29 |
...wpada nie grupka narodowo-wyzwoleńcza,lecz Jan Himilsbach i krzyczy: "inteligencja wypierd...", na co wspomniany G.Holoubek powiedział to co p.Kowalczyk raczył zacytować. moja wersja jest podobno autentyczna.a na pewno bardziej pasuje do postaci G.Holoubka i J.Himilsbacha.
fajowy tekst. poczucie humoru podobne jak w art.o obrazie uczuć religijnych.
pozdr. |
Autor:
praktyk
Tytuł:
|
Skąd:
Kiedy: 2009-09-23 18:39:56 |
|
gdzie można kupić książkę Anny Jawor? |
Autor:
Hermi
Tytuł:
|
Skąd:
Kiedy: 2009-09-23 19:00:00 |
|
Ja kupiłam w Centralce. Ale widzialam też w innych księgarniach. |
Autor:
praktyk
Tytuł:
|
Skąd:
Kiedy: 2009-09-23 19:14:49 |
|
dzięki |
Autor:
oanna nikt
Tytuł:
|
Skąd:
Kiedy: 2009-09-23 22:32:21 |
|
Pan Panie Kowalczyk na spotkaniu siedział jak przysłowiowy "grzyb" którego nikt w lesie nie znalazł , nie przytoczył Pan ani jednego sensownego argumentu i nie brał pan udziału w dyskusji, a przecież należy Pan do ludzi kultury...czyż nie? |
Autor:
Tytuł:
|
Skąd:
Kiedy: 2009-09-23 22:52:50 |
|
W. Kowalczyk może trochę przesadza - taka rola felietonisty - ale ma racje, że powinniśmy podchodzić nawet do szalonych na pierwszy rzut oka pomysłów poważnie. Wtedy rzeczywiście będzie szansa stworzenia czegoś wielkiego i nietuzinkowego. |
Autor:
panna nikt
Tytuł:
|
Skąd:
Kiedy: 2009-09-23 22:58:34 |
|
zgadza się ale przede wszystkim promować naszych ludzi często właśnie z tymi "nietuzinkowymi i niebanalnymi" pomysłami a ich właśnie spycha się pod płot... |
Autor:
wujek z zagranicy
Tytuł:
Bez przesady
|
Skąd:
Kiedy: 2009-09-24 07:22:59 |
|
Jeżeli tak to przyznam, że nie wiem na jakiej zasadzie to wszystko ma się odbywać. Jakie są regły? Kto kiedy i na jakiej podstawie może okresloną osobę "mianować" na człowieka kultury? Ilu tych "mianowanych" może być w naszym miescie? Czy wystarczy do tego felieton? |
Autor:
Tytuł:
|
Skąd:
Kiedy: 2009-09-24 09:34:44 |
|
może i tak być - kiedyś Kisiel Kisielewski pisał tylko felietony w TP i potem stał się głosem narodu, ważnym człowiekiem. |
Autor:
alik
Tytuł:
nie tylko.polecam
|
Skąd:
Kiedy: 2009-09-24 17:03:04 |
|
zaznajomić się z jego twórczością kompozytorską.to tak tylko piszę aby pokazać,że jestem kulturalny |
Autor:
praktyk
Tytuł:
|
Skąd:
Kiedy: 2009-09-24 18:35:30 |
kupiłem książkę za 27 zł i przejrzałem - na czytanie od dechy do dechy mnie nie wzięło, chociaż warsztatowo ok i pan Hektor od kultury z Tarnowa powinien się uczyć.
Generalnie:
A. Jawor opisuje stan świadomości kultury mieszkańców Zamościa i ja jako praktyk pytam: po co? To nie ma znaczenia dla ludzi z Sanoka czy Lubonia.
Proszę o opis stanu wiedzy o zamojskiej kulturze ludzi z tych miast, z Polski. To da nam odpowiedź czego brakuje w mieście idealnym dla turystów. |
Autor:
z zamoscia
Tytuł:
|
Skąd:
Kiedy: 2009-09-25 21:13:57 |
Panie Boże chroń Zamość, zamojską kulturę a przede wszystkim media przed mitomanem, megalomanem Kowalczykiem.
Pozdrawiam |
Autor:
praktyk
Tytuł:
Słów kilkoro o kulturze zamościan
|
Skąd:
Kiedy: 2009-09-25 21:46:24 |
Jeden, dwa, trzy... liczę do trzech. Pan "Kulturalny" Kowalczyk, zwany "ekspertem" w książce Anny Jawor, też powinien, zanim felietor spłodził.
Książka jak książka, odkrywcza nie mogła być i nie jest. I to nie wina Platona, choć mówił, że "dobro, prawda i piękno są nierozłączne" - tylko burzliwego otoczenia. Bez kultury da się żyć, a kultura, która stanowi "naddatek życia społecznego", ani chleba nie da, ani "przeciętnego Kowalskiego" do elit nie wprowdzi. Bo i gdzie tych elit szukać w Zamościu, w Polsce. Wszyscy myślą o tym... co z tego będą mieć. Oczywiście, obojętnie z czego. Ważna jest ...mamona.
Niestety, w kulturze też, a może nawet przede wszystkim.
To w myśl zasady, że lepiej być pięknym i bogatym niż biednym i starym.
Do rzeczy: Zamość miasto piękne jest - bezwzględnie. Posiada także bogatą ofertę kulturalną. I koniec!?
I co z tego! Nie potrafią korzystać mieszkańcy z tej Kultury, którą mają. Jakieś pierdoły wciskają w ankiecie, że oferta kulturalna nieodpowiednia, że czasu nie mają, że pieniędzy nie mają. A oni przede wszystkim woli uczestniczenia w tej Kulturze nie mają. Im Kultura nie jest do niczego potrzebna - lepszy jest pilot, grill, działka, internet i ... tu brakuje mi pomysłu. No jeszcze dom i rodzina - są ważne.
Chyba najlepiej niech sobie Miasto i stowarzyszenia kulturalne tę kulturę robią i ją konsumują. To po pierwsze.
A po drugie - "co ma piernik do wiatraka?" Film kręcony w Zamościu ma podnieść poziom kultury w Zamościu? Rozumiem, że "ekspert" sugerował projekt promujący Miasto, tylko zapomniał o... mamonie. "Konia z rzędem" temu kto przekona Telewizję, jakąkolwiek, by bez dużej kasy od Miasta i sponsorów - parę milionów - kręciła film w Zamościu, a najlepiej serial.
I tu podkreślam, to mieszanie pojęć. Zacne grono w ZDK szukało pomysłu na to, jak ukulturalnić naród/zamościan, a nie spowodować, że będzie siedzieć przed telewizorami i oglądać serial - bynajmniej - o Zamościu.
Trzeba zejść na ziemię. Nie jest sztuką rzucić pomysł, trzeba zaleźć kasę. Zamość nie cierpi na brak pomysłów na imprezy kulturalne. Najwyżej na na brak kasy - choc sobie radzi, lecz na brak odbiorców tych imprez . Choć optymistyczna wydaje się przyszłość, po stwierdzeniu przez pracownika Wydziału Promocji UM, że Miasto Zamosć dostało 2 mln na przyszły rok na trzy wielkie imprezy (Festiwal Włoski, Lato Teatralne, Grechutę).
Proponuję część kasy przeznaczyć na poinformowanie "Obywatela zamościanina", żeby był łaskaw przyjść na imprezę kulturalną w sezonie 2010. Mailem, na słupie, przez liścik na wycieraczce, tubą po mieście, face to face i na tysiące innych sposobów. Najlepiej okleić całe miasto plakatami i w pas się kłaniać jak przyjdzie, bo łaskę zrobił. Ale jednak najpierw trzeba go przygotować na odbiór tej kultury. Tu apel - do matek, ojców, szkół i "wszystkich świętych".
Oddać pierwsze miejsca, sponsorzy na tył, tylko problem z nimi. Oczywiście wcześniej zapytać, co chciałby zobaczyć i czego posłuchać zamościanin w "Letnim Salonie Artystycznym Zamość 2010".
Jeśli komuś oferta nie miła, to tak jak w dowcipie - "nu ciele do obory".
Nie może być tak, że setka ludzi poświeca czas, pieniadze, serce, duszę a reszta czeka na ... Dodę, i nie wiem jeszcze kogo. Żeby coś dostać, należy coś od siebie dać. Nic nie ma za darmo!
A Ludziom Kutury w pas się kłaniam, bo takich nie ma nigdzie, nawet w W-wie i Krakowie. Takiej ilości imprez - małych i dużych - też nie ma nigdzie. Wiem - pytałam turystów, nie zamościan. Oni raczej w domu siedzą, to przyjezdni zachwycają się Miastem i wydarzeniami kulturalnymi.
I to by było na tyle, o Kulturze, Zamościu i uczestnictwie w kulturze.
Został jeszcze temat mediów, tych drukowanych, bo elektronicznym na sercu leży Kultura Zamościa.
I to jest najcenniejsza strona książki. Nie ma postulatu w książce - niestety. Muszę ja. Dajcie spokój ofiarom, nie promujcie oprawców. Zostawcie te "tanie kryminały". Błagam, niech redaktorzy naczelni nie tłumaczą, że Czytelnik musi dostać newsa o mordach, gwałtach i pijakach. Niech społeczność nie sądzi, że cały Świat to jedno wielkie bagno. Pokażcie, że jest jaśniejsza strona życia, że może być na Świecie: i dobro, i prawda, i piękno.
I że nie wszyscy od Kultury są źli i przemądrzali i na niczym się nie znają. I nie zawsze wszysto robią dla ... mamony i ...swojej promocji. Czasem są "ofiarami" i Kultury, i Zamościa.
|
Autor:
doświadczony
Tytuł:
Kultura Zamościa
|
Skąd:
Kiedy: 2009-09-25 22:00:41 |
"Panie Boże chroń Zamość, zamojską kulturę a przede wszystkim media przed mitomanem, megalomanem Kowalczykiem."
- jesteś Wielki, z ust mi to wyjąłeś!
A przypomnę. Kiedy znawca/ekspert kultury Zamościa Telewizją Zamojską zarządzał - ile tej kultury pokazał? Ile za darmo jej pokazał? Co miesiąc niósł rachunek do Wydziału Promocji Kultury i Spraw Społecznych Urzędu Miasta. Żadnego patrronatu bez pieniedzy chyab nie przyjał. Ile osób i inicjatyw kultruralnych obśmiał w telewizji, w gazecie, którą ktoś nieopatrznie w jego ręce oddał? Jakimż dwulicowcem trzeba być, zeby teraz takie gatki wstawiać. Panie Boże nie grzmisz? Musisz być bardzo zajęty i zapewne dasz jeszcze szansę nawrócenia pseudoekspertowi od kultury .
|
Autor:
Wk
Tytuł:
re
|
Skąd:
Kiedy: 2009-09-26 20:34:38 |
|
Pana Boga nie ma! Sam mi o tym powiedział! |
Autor:
Andrzej Wnuk
Tytuł:
do praktyka
|
Skąd:
Kiedy: 2009-09-29 14:07:18 |
Odnoszę nieodparte wrażenie, ze do mnie Pani/Pan pije, śpieszę więc wyjaśnić pewną oczywistą oczywistość.
Pisze praktyk: Został jeszcze temat mediów, tych drukowanych, bo elektronicznym na sercu leży Kultura Zamościa.
I to jest najcenniejsza strona książki. Nie ma postulatu w książce - niestety. Muszę ja. Dajcie spokój ofiarom, nie promujcie oprawców. Zostawcie te "tanie kryminały". Błagam, niech redaktorzy naczelni nie tłumaczą, że Czytelnik musi dostać newsa o mordach, gwałtach i pijakach. Niech społeczność nie sądzi, że cały Świat to jedno wielkie bagno. Pokażcie, że jest jaśniejsza strona życia, że może być na Świecie: i dobro, i prawda, i piękno".
Opowiadam:
1. Media elektroniczne w większości (albo prawie w całości) korzystają z informacji, zamieszczonych w mediach drukowanych. Np. ten portal korzysta z informacji Kroniki Tygodnia.
2. Osobiście uważam, ze nikogo bardziej nie promujemy, jak ludzi kultury. Choć czasem mam wrażenie, że jest to promocja absolutnie na wyrost i ze szkodą dla gazety.
Wielokrotnie jako redaktor naczelny (a tak na marginesie - nie jestem nim od ponad roku) stawałem przed dylematem - czy nie za dużo tej kultury jest w prowadzonej przeze mnie gazecie? Dysponowałem i dysponuje badaniami, że ludzie tak naprawdę nie chcą o tym czytać, a gazeta to przedsięwzięcie prywatne - musi być dochodowe. Trzeba więc dawać ludziom to, czego chcą. I tak np. 23 proc. czytelników Kroniki kupuje ją dla relacji sportowych a dla kulturalnych - 3 proc...
3. Z chęcią zostawimy te „tanie kryminały” jeśli ktokolwiek zechce dotować Kronikę kwotą, która zrekompensuje spadek sprzedaży i idący za tym spadek wpływów reklamowych. A nikt tego nie zrobi. I tym się różni działalność prasowa (wydawnicza) w prywatnym tygodniku lokalnym, od tworzenia Kultury przez duże K.
4. O tym wszystkim mówiłem na spotkaniu autorskim Anny Jawor i jakoś sensownych argumentów na obronę tezy, ze media są wszystkiemu winne, nie słyszałem. Dlatego ostatni raz – jako były już naczelny Kroniki – odpowiadam na zarzuty. A raczej staram się wytłumaczyć kawałek świata praktykowi...
Ps. Żeby była jasność – nie aspiruję do stanowiska Red. Nacz. Zamojskiego Kwartalnika Kulturalnego. I raczej nigdy nie będę aspirował – nie działam w kulturze, tylko w mediach...
|
Autor:
ja
Tytuł:
pytanie
|
Skąd:
Kiedy: 2009-09-29 14:49:11 |
|
Czy dziennikarze Kroniki T. dostają jakieś pieniądze za artykuły zamieszczane na tym portalu? W sumie promują i pracują inne, konkurencyjne medium. |
Autor:
z-ca red. ZoL
Tytuł:
do Andrzeja Wnuka
|
Skąd:
Kiedy: 2009-09-29 16:14:27 |
" Media elektroniczne w większości (albo prawie w całości) korzystają z informacji, zamieszczonych w mediach drukowanych.
Tu Pan nieźle przesadził. Powiedziałabym, że niektóre drukowane media korzystają z materiałów zamieszczonych na Zamość onLine, a przynajmniej znajduja temat do napisania.
Na ZoL - 90% są to teksty autorskie redakcji, niewielka część to materiały prasowe, a bezwzględnie wszystko co znajduje się w dziale Kultura nie powstało w oparciu o jakikolwiek artykuł oparty na mediach drukowanych.
Proszę nie przekłamywać i nadinterpretowywać. Pana opinia nie jest i nie może być prawdziwa w tej materii.
Odniosę się jeszcze do determinantów zakupu KT. Cieszę się, że Czytelnicy kupują dla "sportu" w ilości 23%. Pytanie z jakiego powodu kupuje KT 74%?
Gdyby to można było podać sensowene wyjaśnienie, bo chyba nie dla "taniej sensacji"?
Z poważaniem!
PS Zapomniał Pan, że media kreują postawy społeczne i... kulturę życia też.
Gdy nie ma dobrych wzorców, jest źle. |
Autor:
Andrzej Wnuk
Tytuł:
do anonimowego zastępcy red. ZoL
|
Skąd:
Kiedy: 2009-09-30 08:50:52 |
myślę, że na temat koiowania cudzych tekstów moglibyśmy długo dyskutowac i każdy zostaby przy swoich racjach. Niewiele jednak portali ma odwagę przyznać - tak jak RoL - że korzysta wprost z tekstów Kroniki.
Co do "determinantów zakupu" (cóż za skomplikowane określenie) - Czytelnicy kupuja kronikę nie tylko dla sensacji i kryminałów, ale także dla informacji społecznych, ogłoszen itd. Pozwoli Pan/Pani, ze wiedzę co do procentów zachowam dla siebie, trochę wysiłku mnie kosztowało, zeby to zebrać....
Ps. Pamięc u mnie jeszcze dobra, bom młody - moim zdaniem media nic nie kreują, tylko informują, bawią ew. czasem uczą. Absolutnie nie aspiruję do miana wzorca, ani tym bardziej produkty, ktore tworzyłem - czy tworzę.
I tym optymistycznym akcentem zakończę tę dyskusję... |
Autor:
Andrzej Wnuk
Tytuł:
|
Skąd:
Kiedy: 2009-09-30 11:33:12 |
|
Pps. Przepraszam też za ilość literówek powyższym komentarzu - pisałem go w pośpiechu na urządzeniu przenośnym... Jeszcze raz przepraszam. |
Autor:
Tytuł:
do Andrzeja Wnuka i innych
|
Skąd:
Kiedy: 2009-09-30 13:39:10 |
|
To oczywista oczywistość, że media KREUJĄ rzeczywistość! Są WZOROTWÓRCZE. I tak, jak z-ca red. ZoL pisze, w ogromnym stopniu wpływają na kształt życia społecznego, kulturalnego... |
Autor:
ja
Tytuł:
hę?
|
Skąd:
Kiedy: 2009-09-30 16:13:43 |
|
Czyli dziennikarze KT działają przeciwko własnym interesom, za przyzwoleniem szefa (byłego szefa?). Czy ktoś miał odwagę im to wprost powiedzieć? |
Autor:
Ter
Tytuł:
ad media
|
Skąd:
Kiedy: 2009-09-30 18:03:15 |
A jednak Pan zapomniał Panie Andrzeju!
Media to IV władza i wiedzą o tym wszyscy. Są opiniotwórcze, kreują rzeczywistość i mają pewną misję, nawet te prywatne. Ta misja to jednak przede wzystkim edukacja i wskazanie na prawidłowe postawy. Pisanie, że nie, nic nie zmieni. Ludzie uczą się Kultury z mediów. To fakt niepodważalny.
I tym optymistycznym akcentem, zakończę dyskusję bo odbiega od ...Kultury, |
Autor:
js23
Tytuł:
|
Skąd:
Kiedy: 2009-10-05 08:39:12 |
|
Kultura jest pojęciem ogromnie szerokim, jak chociażby kultura bakterii czy rolna. Utożsamianie mediów z kulturą zapewne sprawia wielką frajdę ich przedstawicielom. W sensie wartościującym media, książki, seriale, mogą ją wzbogacać jak i zubażać. Nie chodzi przecież o ilość, np. czy w każdym zamojskim kiosku będzie dostępna komsomolska gazeta, bo dojdziemy do dowcipu o milicjancie w księgarni. Moim skromnym zdaniem media to 50% propagandy, 49% biznesu i 1% kultury w jej ścisłym znaczeniu. I twierdzę że niestety, nie zawsze te 1% jest warte tych pozostałych. |
dodaj komentarz |
|