newsroom    
Startuj Ulubione Kontakt
Region - Gospodarka i polityka - Kultura i rozrywka - Życie społeczne - Sport - Edukacja - Komunikaty ROL
 
 Szukaj:
Google   
  , imieniny: Grzegorza, Justyny, Józefiny strona główna/newsroom  
 O artykule
Autor: Kronika Tygodnia -
Data: 23.06.2009, 11:01
Zmiany: 23.06.2009, 11:01
Czytane: 298x
Komentarzy: 0 [sprawdź]

   Kultura i rozrywka
Kulturalny Zamość 2010 [838/0]

[przeczytane: 838x/komentarzy: 0]
Archiwum: 2580   Archiwum>>
Co się dzieje na Forum?
Zapisz się!
Elektroniczy biuletyn ROL
co tydzień w twojej poczcie email.
Prawda o Aborygenach  

Piją, palą, jedzą hamburgery, umierają. O tym, jak żyją w Australii Aborygeni opowiadał Mateusz Marczewski, pisarz, reporter

Publikował m.in. w „Polityce”, „Gazecie Wyborczej”, „Tygodniku Powszechnym”. W ubiegłym tygodniu postanowił osobiście podzielić się swoimi wrażeniami z zamojskimi czytelnikami. Swoistą podróż po australijskich stepach odbyła publiczność zgromadzona w siedzibie stowarzyszenia Civitas Christiana, podczas spotkania z Marczewskim. Pisarz z Poznania jest w trakcie literackiego tournée po Polsce. Promuje najnowszą książkę pt. „Niewidzialni”. Dzieło jest owocem podróży do Australii i opisuje tragiczne losy rdzennych mieszkańców tego kontynentu - Aborygenów.
Marczewski przyznał, że podjął decyzję o wyjeździe do Australii pod wpływem impulsu.
- Zaczęło się od fascynacji aborygeńskim instrumentem muzycznym didgeridoo - wyjaśniał.

Didgeridoo to w znacznej mierze efekt pracy... korników, które drążą tunel w pniu eukaliptusa. Aborygeni chodząc po lasach, opukując drzewo sprawdzają, czy jest już wystarczająco wyżłobione. Jeśli tak - ścinają i odpowiednio obrabiają drewno. W tak prosty sposób powstaje właśnie didgeridoo. Ale nie każdy potrafi wydobyć z niego charakterystyczny, wibrujący dźwięk. Właśnie rzecz w tym, aby umiejętnie wdmuchiwać powietrze. Marczewski dopiero po wielu próbach zrozumiał jedno - nigdy nie będzie grał tak dobrze jak Aborygeni.

Na tej podstawie wywnioskował, iż natura musiała wyposażyć Aborygenów w jakieś wyjątkowe cechy, których biali ludzie są pozbawieni.
Marczewski pisząc „Niewidzialnych”, nie sugerował się informacjami zawartymi w australijskich mediach. Widział zgliszcza aborygeńskich wiosek, przestudiował historię konfliktu rasowego w Australii.

- Aborygeni w zamian za utracone ziemie, otrzymują niewielką, cotygodniową zapomogę od rządu. Pieniądze w całości przeznaczają na niezdrowe jedzenie z hipermarketów, alkohol, papierosy i inne używki. Przez to przeciętny mieszkaniec aborygeńskiej osady umiera w wieku 40 lat - mówił Marczewski.

 






Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia

Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
Informacje opublikowane przez INTERNAUTÓW nie podlegają cenzurze. Właściciele i redakcja Roztocze Online (www.roztocze.net) nie odpowiadają za treść zamieszczonych materiałów, tekstów i komentarzy! Jeżeli zawartość nie jest sygnowana "Roztocze.net" lub "Roztocze Online" to głowna treść tej strony jest kopią znalezioną w sieci internet.
Kopie stron internetowych zamieszczane w serwisie roztocze.net są dokonywane za zgodą autorów lub właścicieli, serwis roztocze.net nie jest w żaden sposób związany z autorami takich strony i nie odpowiada za ich treść.
Komentarze [do góry]
dodaj komentarz
[Kontakt] [Reklama] [© Roztocze Online - P.Rogalski & R.Moteka]