|
W piątek, 19 czerwca, w Szczebrzeszynie spotkali się absolwenci dawnego Liceum Pedagogicznego. Wspominali nauczycieli, znajomych. Mówili o tym, czego najbardziej im teraz w Szczebrzeszynie brak
Na zjazd absolwentów wszystkich roczników byłego Liceum Pedagogicznego przyjechało blisko 300 osób.
Tadeusz Maciąg z Lublina, Wacław Przysada z Wrocławia, Leopold Komornik z Warszawy opowiadali o tym, jak dawniej wyglądała ich szkoła.
- Kiedyś było tu inaczej... Nad rzeką za szkołą profesor Stanisław Kapica hodował nutrie. To było jego królestwo. Zwierzętami opiekowali się uczniowie, karmili je w czasie ferii i wakacji.
Janina Zawiślak (kiedyś nosiła nazwisko Gryba) z Biłgoraja wypatrywała swoich znajomych. Szkołę ukończyła w 1966 r. i z większością nie miała kontaktu.
- Nie rozpoznaję wszystkich. Bardzo się zmienili – mówiła pani Janina. - Kiedyś odwiedziłam Tadka Sochana (proboszcza parafii w Górecku Starym). Zaskoczył mnie, nie sądziłam, że tak wszystko potrafi zorganizować. Kiedyś to był taki cichy chłopak, zwykle trzymał się z dziewczynami.
Sport to zdrowie
Jednym z absolwentów Liceum Pedagogicznego jest Henryk Maciąg z Lublina, mistrz Polski w biegu na 800 metrów. On akurat chyba najbardziej zapamiętał nauczyciela wychowania fizycznego Bronisława Pietrusińskiego, twórcę... zielonych sal gimnastycznych.
- Ćwiczyliśmy na świeżym powietrzu. Był kozioł, skrzynia, równoważnia, drabinki, liny do wspinaczki. Profesor Pietrusiński potrafił zachęcić młodzież do uprawiania sportu – zapewniał Henryk Maciąg. - Obok szkoły były boiska do koszykówki, siatkówki, piłki ręcznej, nieco dalej za nimi stały beczki z wodą, która latem nagrzewała się w słońcu. Po treningu mieliśmy ciepłą wodę, w której można się było umyć. A obok boisk, na alejce, która teraz prowadzi do Wieprza, ćwiczyliśmy biegi.
To właśnie na tej alejce zaczynał trenować przyszły mistrz Polski. -
Pamiętam, jak w naszej szkole odbywały się tzw. biegi narodowe. Wtedy zająłem
przedostatnie miejsce w klasie, a wszystko przez to, że rozwiązały mi się
sznurowadła. Jednak Pietrusiński wiedział, że świetnie biegam i dwa tygodnie
później byłem w reprezentacji szkoły w biegach przełajowych. Poszło mi nieźle,
zakwalifikowałem się na zawody powiatowe, później na wojewódzkie, aż wreszcie
ogólnopolskie.
Henryk Maciąg liceum ukończył w 1959 r. Rok później został reprezentantem Polski w sztafecie 4x400 metrów. W tej kategorii zwykle zdobywał srebrne bądź brązowe medale. W 1963 r. wywalczył Mistrzostwo Polski w biegu seniorów na 800 metrów.
- Do dzisiaj uważam, że wychowanie fizyczne jest najważniejszym przedmiotem w szkole. Tutaj nie można ściągać, nie da się oszukać – mówi mistrz Maciąg.
Szczebrzeszyn cieszy i
smuci
Zjazd absolwentów trwał dwa dni. W
piątek, byli uczniowie i nauczyciele Liceum Pedagogicznego wzięli udział w
akademii zakończenia roku szkolnego. Uczestniczyli we mszy świętej, odprawionej
w kościele parafialnym pw. św. Mikołaja oraz odwiedzili groby kolegów i
profesorów na cmentarzu parafialnym. W sobotę zwiedzali Szczebrzeszyn i okolice.
Cieszyli się, że odnawiane są kościół i cerkiew, ale martwiło ich, że niszczeją budynki, w których kiedyś były akademiki, z sentymentem wspominali drzewa, które niegdyś rosły przed Ratuszem, na placu Tadeusza Kościuszki.
- Brakuje nam tych drzew. Kiedy
uciekaliśmy z lekcji, kryliśmy się za nimi przed profesorami – cieszyli się
Wacław Przysada, Tadeusz Maciąg i Leopold Komornik.
Ubolewali, że w Szczebrzeszynie nie ma restauracji.
- Za naszych czasów były co najmniej cztery. Najbardziej ekskluzywna, jak na tamte czasy, była „Przystań”. Tam było dobre jedzenie – zapewniali.
Martwiło ich, że nie ma np. tablic, na których mogłyby być informacje dotyczące historii miasta. Liceum Pedagogiczne w Szczebrzeszynie funkcjonowało w
latach 1947 – 1969. Ukończyły je 2 023 osoby.
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|