|
Ruch Wysokie Mazowieckie udzielił dobrej lekcji futbolu Hetmanowi
Zamość, wygrywając w niezłym stylu. Gospodarze słabo spisywali się w ataku,
jeszcze gorzej w obronie
Hetman Zamość - Ruch Wysokie Mazowieckie 1:4
(1:2)
0:1 Żuberek 11, 1:1 Kiema 26, 1:2
Skrzypiec 31 (samobójczy), 1:3 Twardowski 49, 1:4 Twardowski 55.
Hetman: Skrzypiec - Sękowski, Wolański, Wachowicz, Chałas - Cieciura, Kiema, Migalewski, Margol (60 Turczyn), Piotrowicz (60 Twardawa) - Polniak (46 Mikołajek). Trener: Cecherz.
Sędziował: Wnuk (Leżajsk).
Trzy lata temu trener Grzegorz Wesołowski chciał sprowadzić z Ruchu do Hetmana Arkadiusza Żaglewskiego. Ten przyjechał w końcu do Zamościa, ale nie po to, żeby wzmocnić naszą drużynę, lecz żeby ją rozbić w pył. To właśnie Żaglewski miał udział we wszystkich czterech bramkach zdobytych przez Ruch. Po faulu na Żaglewskim słabo dysponowanego bramkarza Hetmana Jakuba Skrzypca z rzutu wolnego, z odległości około 22 metrów pokonał Dzidosław Żuberek, były gracz zespołów z ekstraklasy. Później Żaglewski zagrał dokładnie na głowę Żuberka, który zaskoczył Skrzypca do tego stopnia, że zamojski bramkarz sam wrzucił sobie piłkę do siatki. A na początku drugiej połowy Żaglewski dwoma podaniami z głębi pola uruchomił w przedzie Michała Twardowskiego, który dopełnił dzieła zniszczenia Hetmana. W pierwszej akcji Twardowski skompromitował Artura Chałasa. A w drugiej, w 55 minucie obnażył słabe strony Łukasza Sękowskiego i bramkarza Skrzypca, ogrywając ich jak dzieci i posyłając piłkę do pustej bramki.
-
Zespół Freskovity udzielił nam lekcji. Przegraliśmy z drużyną, która była od nas
lepsza pod każdym względem. Nie nadążaliśmy za szybko grającymi rywalami. Całą
winę za porażkę biorę na siebie. Przepraszam kibiców, zwłaszcza tych, którzy są
z nami na dobre i na złe - powiedział rozgoryczony trener Hetmana, Przemysław
Cecherz.
Szkoleniowiec chwalił szczególnie Twardowskiego, Żaglewskiego i Żuberka. Ten ostatni, gdy opuszczał boisko w 70 minucie, zebrał od zamojskich kibiców gorącą owację, podobnie jak drużyna Ruchu po zakończeniu spotkania.
Hetman zaimponował tylko raz, gdy Chałas wrzucił z autu piłkę prosto na głowę Sergesa Kiemy, który pięknym lobem pokonał bramkarza Ruchu.
Od 78 minuty nasi grali
w dziesięciu. Urazu głowy doznał Andrzej Wachowicz, a trener Cecherz wyczerpał
już limit zmian.
Wyniki
6. kolejki
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|