|
W ubiegłą środę, 20 sierpnia, użytkownicy telefonów komórkowych sieci
Era, mieszkający we wschodniej części województwa lubelskiego przez znaczną
część dnia byli pozbawieni kontaktu ze światem
Era nie miała pola” w Zamościu, Tomaszowie Lubelskim i okolicach Biłgoraja. Problem całkowitego braku zasięgu dotyczył też Białej Podlaskiej i Chełma.
Coś drgnęło
dopiero przed południem, kiedy na wyświetlaczach komórek pojawiło się w końcu
logo operatora. Niestety, przez następne kilka godzin nadal nie można było
nigdzie się dodzwonić, ani tym bardziej odbierać rozmów czy sms-ów.
Polska Telefonia Cyfrowa, właściciel Ery, w suchym
komunikacie dla Polskiej Agencji Prasowej poinformowała, że „w wyniku awarii
oprogramowania sterowników stacji bazowej firmy Ericsson wystąpiła chwilowa
niedostępność części usług w niektórych regionach województwa lubelskiego. Prace
działu technicznego dostawcy doprowadziły do usunięcia awarii oprogramowania”.
Tylko do godz. 10 pracownicy salonów firmowych
jednego z trzech najważniejszych „graczy” na polskim rynku telefonów komórkowych
odebrali ponad tysiąc reklamacji. W kolejnych godzinach było ich kilkakrotnie
więcej.
O sprawie rozmawialiśmy z biurem prasowym
PTC w Warszawie. Dowiedzieliśmy się, że na temat środowej awarii powiedziano i
napisano już w zasadzie wszystko i że „każda reklamacja będzie rozpatrywana
indywidualnie”. Niestety, nasz rozmówca nie chciał się przedstawić, ani tym
bardziej odpowiedzieć wprost na pytanie, czy w związku z awarią szary obywatel –
użytkownik Ery - może nie zapłacić abonamentu za feralną środę, albo jeszcze
lepiej – za cały sierpień. Pracownik PTC obiecał przysłać odpowiedź mailem,
jednak do zamknięcia tego wydania „Kroniki” nie dostaliśmy od niego żadnej
wiadomości.
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|