|
PSL-owski dyrektor Lubelskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego chce
pozbyć się PiS-owskiego kierownika z oddziału w Sitnie. Na razie na 3 miesiące
oddelegował go do odległego o 80 km Dołhobyczowa. W sądzie pracy wciąż trwa
sprawa zwolnionego za rządów ekipy PiS poprzedniego kierownika ODR
Od maja dyrektorem LODR w Końskowoli jest zaufany człowiek PSL – Tadeusz Solarski (z listy tej partii startował do parlamentu). Na stanowisko powołała go wojewoda Genowefa Tokarska (także PSL). Już wtedy przeciw tej kandydaturze zaprotestowały związki zawodowe. Przypominały pani wojewodzie, że Tadeusz Solarski został kilka miesięcy wcześniej zwolniony z pracy w LODR przez dyrektora Artura Banacha. Chodziło o naruszenie przez Solarskiego umowy o zakazie konkurencji – pracując w LODR jednocześnie prowadził własną firmę SolarCorn (teraz firmę prowadzi jego syn). Sprawa zwolnionego Solarskiego trafiła do sądu pracy, ale nim zapadł wyrok, wojewoda podziękowała za pracę dyrektorowi Banachowi, a nowy dyrektor LODR przywrócił do pracy Solarskiego. Sam Solarski parę tygodni później został przez wojewodę Tokarską powołany na stanowisko dyrektora LODR. W Sądzie Rejonowym w Puławach nie udało nam się dowiedzieć (z uwagi na urlop przewodniczącej wydziału), jak zakończył się spór między LODR a zwolnionym pracownikiem. Tadeusz Solarski nie udzielił nam odpowiedzi na to pytanie.
Zróbcie miejsce Wywodzący się z PSL dyrektor energicznie
przystąpił do porządkowania kadr w ośrodku. Na początek postanowił zwolnić z
pracy ludzi kojarzonych z PiS-em.
Jednym z nich
jest Krzysztof Gałaszkiewicz – kierownik oddziału LODR w Sitnie. Gałaszkiewicza
nie można było jednak zwolnić z dnia na dzień, bo jest on radnym powiatowym (aby
rozwiązać z radnym stosunek pracy, trzeba mieć zgodę rady powiatu). Dyrektor
Solarski wysłał do przewodniczącego rady powiatu zamojskiego stosowny wniosek.
Będzie rozpatrywany na sesji we wrześniu.
O tym, że dyrektor chce go zwolnić z pracy, Gałaszkiewicz dowiedział się od kolegów z rady.
- Wcześniej docierały do mnie pogłoski, że jestem niemile widziany w ODR, ale nikt mi tego nie powiedział wprost - mówi Gałaszkiewicz. - W końcu, w czasie ostatniej wystawy rolniczej sam zapytałem dyrektora, czy coś do mnie ma. Odpowiedział mi, że są takie sugestie ze strony polityków. Wymienił nazwisko pani wojewody i członka zarządu województwa, Arkadiusza Bratkowskiego. Z tej rozmowy sporządziłem notatkę służbową.
- Gdybym miał takie doświadczenie, jak ma PiS, to pewnie
coś takiego bym zrobił - mówi z przekąsem Arkadiusz Bratkowski. - My w PSL przy
podejmowaniu decyzji posługujemy się innymi kategoriami, merytorycznymi.
Dyrektorem LODR jest pan Solarski i w swoich decyzjach kieruje się własnym
zdaniem. Żadnych nacisków na niego nie wywierałem, to brednie.
Nieoficjalnie pracownicy LODR mówią, że Gałaszkiewicza na kierowniczym fotelu miał zastąpić Ryszard Borowski, którego kilka tygodni temu zatrudniono w oddziale LODR w Sitnie. Borowski prowadzi własne 20-hektarowe gospodarstwo rolne, jest też przewodniczącym Rady Gminy w Miączynie, gdzie mieszka Bratkowski. Uważany jest za jego bliskiego współpracownika, obaj działają w PSL.
Borowski nie chciał szerzej komentować sprawy, powiedział nam jedynie, iż w LODR zajmuje się grupami producenckimi i nikt mu nie proponował stanowiska kierownika oddziału.
Zarzuty wyssane z
palca?
Z jakiego powodu oficjalnie dyrektor chce zwolnić Gałaszkiewicza?
Otóż nie podoba mu się, że Gałaszkiewicz jest jednym z założycieli Lubelskiej Fundacji Rozwoju Regionalnego. Zdaniem Solarskiego, fundacja świadcząca m.in. usługi doradcze powiela statutowe zadania LODR i stanowi dla niego konkurencję.
- Ponadto pan Gałaszkiewicz jest odpowiedzialny za niegospodarność w oddziale, np. zorganizowanie tzw. „szkoleń na odległość” w pomieszczeniu nie przystosowanym do takich celów, np. brak tam podłączenia do CO, co diametralnie podwyższa koszty utrzymania i nie przynosi oczekiwanych korzyści – pogłębia to i tak trudną sytuację finansową zakładu - twierdzi dyrektor Solarski.
- Te zarzuty są bezpodstawne - mówi Gałaszkiewicz. - Brałem udział w powołaniu do życia fundacji, ale nie czerpałem i nie czerpię z tego tytułu żadnych korzyści. Fundacja jest organizacją nie działającą dla zysku. Zarzucanie mi niegospodarności to zwykłe pomówienie. Po pierwsze, nie ja podejmowałem decyzje, ale dyrektor LODR. A po drugie, to i tak były one słuszne. Ośrodek kształcenia na odległość dobrze służy mieszkańcom, a LODR przy okazji wzbogacił się w sprzęt komputerowy. Nie mieliśmy innych pomieszczeń, by zorganizować w nich pracownie.
Wyślijmy go w teren
Pracę Gałaszkiewicza jako kierownika dobrze oceniają wszystkie związki zawodowe. Nie zgadzają się na jego zwolnienie. - Podczas pełnienia przez Krzysztofa Gałaszkiewicza funkcji
kierownika oddziału w Sitnie, należycie układała się współpraca ze związkami i
załogą - czytamy w piśmie skierowanym do Rady Powiatu przez przewodniczących 3
związków zawodowych. - Pan Gałaszkiewicz prawidłowo kształtował stosunki
międzyludzkie. Praktyką w zarządzaniu była zasada kompromisu, przy poszanowaniu
praw i obowiązków każdej ze stron. Jego zasługą jest przywrócenie właściwych
stosunków, które były wyraźnie nadwyrężone za czasów poprzedniego kierownictwa.
Tymczasem dyrektor nie mogąc zwolnić kierownika-radnego, postanowił w inny sposób pozbyć się go z LODR. Kilkanaście dni temu na 3 miesiące oddelegował go w charakterze doradcy do odległego o 80 km Dołhobyczowa.
- Muszę wyjechać o 6 rano, by dojechać na czas do pracy. Komunikacją publiczną mam aż 3 przesiadki. W dodatku, wbrew przepisom prawa pracy, odmówiono mi wystawienia delegacji służbowej. Ale ja nie mam zamiaru zrezygnować z pracy, nie poddam się tak łatwo – podkreśla Gałaszkiewicz.
Kontrola za kontrolą
Roszady kadrowe, które dotknęły jeszcze kilku innych pracowników LODR, bardzo wzburzyły działające tam związki zawodowe. Poprosiły one w końcu Państwową Inspekcję Pracy, by przyjrzała się poczynaniom nowego dyrektora. W ośrodku trwa już kontrola PIP.
W obronie zwalnianych pracowników LODR stanęli posłowie PiS z naszego województwa (m.in. Sławomir Zawiślak i Wojciech Żukowski). O podjęcie działań interwencyjno-kontrolnych poprosili wojewodę Genowefę Tokarską oraz minister Julię Piterę. Pierwsze efekty już są. - LODR jest
jednostką podporządkowaną wojewodzie, w związku z informacjami przedstawianymi
przez parlamentarzystów oraz media, pani wojewoda zdecydowała, że jednostka
zostanie kompleksowo skontrolowana - powiedziała nam Małgorzata Tatara, rzecznik
prasowy wojewody. - Nasi kontrolerzy sprawdzą jak LODR funkcjonuje po objęciu
stanowiska przez obecnego dyrektora. Sprawdzą również, jak wydawano publiczne
pieniądze, jak organizowano i realizowano zamówienia i przetargi.
Jak długo potrwa kontrola i kiedy znane będą jej efekty, na razie nie wiadomo.
W sądzie pracy wciąż trwa sprawa
zwolnionego za rządów ekipy PiS poprzedniego kierownika ODR w Sitnie - Józefa
Majkutewicza. Sąd I instancji przywrócił go do pracy, ale na skutek apelacji sąd
II instancji uchylił ten wyrok i kazał ponownie rozpoznać sprawę. Kolejna
rozprawa 28 sierpnia.
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|