|
Tegoroczne zbiory miodu są najniższe od dziesięciu lat – ubolewają
pszczelarze. Co to oznacza dla smakoszy tego złocistego płynu? Wzrost cen nawet
o 15 procent
Bardzo zimny maj, a później upały na przemian z ulewami spowodowały, że na Roztoczu nie pojawiła się spadź – tłumaczy Adam Wiśniewski, dyrektor Roztoczańskiego Związku Pszczelarzy.
Przyczyn kiepskich zbiorów miodu pszczelarze upatrują nie tylko w pogodzie...
- Rodziny
pszczele zaatakowała warroza, choroba wywołana przez roztocza rozwijające się na
czerwiu i dorosłych osobnikach. Zaopatrzyliśmy pszczelarzy w specjalne leki,
które łącznie kosztowały 47 tys. zł. Mamy nadzieję, że leczenie pozwoli uchronić
owady przed tą chorobą, a tym samym zbiory miodu w przyszłym roku będą lepsze od
tegorocznych - dodaje dyrektor.
Powody do niezadowolenia mają hodowcy pszczół. Liczyli na zyski, wielu już teraz mówi o stratach.
- To bardzo słaby rok dla pszczelarzy. Zbiory będą dużo niższe niż rok temu, od 35 do 40 procent - skarży się Andrzej Lisiecki, pszczelarz z Dynisk (gm. Ulhówek). Pszczoły hoduje od wielu lat. Ma ponad 350 uli.
- W tym roku nie było spadzi, a niektóre
gatunki lip praktycznie nie zakwitły. Znam takich pszczelarzy, którzy nie
zebrali nawet litra miodu. Inni w niewielkich ilościach.
Słabe zbiory dadzą się we znaki smakoszom złocistego płynu. Już teraz mówi się, że ceny miodu wzrosną o 10 -15 %.
Obecnie punkty skupu za 1 kg miodu wielokwiatowego płacą od
5,50 do 7,00 zł, rzepakowego od 6,00 do 7,00 zł, akacjowego, lipowego i
gryczanego od 7,00 do 10,00 zł.
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|