|
Wojewodzie lubelskiej nie udało się sprzedać PPKS w Biłgoraju. Zainteresowani prywatyzacją byli, ale proponowali cenę o połowę mniejszą niż ta, którą ze sprzedaży chciała uzyskać wojewoda
Kupnem przedsiębiorstwa
zainteresowane były trzy podmioty, w tym dwie duże firmy transportowe: Veolia
Transport Polska i PKS Leżajsk. Pierwsza, należąca do francuskiej grupy Veolia
jest właścicielem kilkunastu spółek przewozowych w kraju. Aktywnie uczestniczyła
w prywatyzacji PKS-ów w południowej Polsce (m.in. Łańcut, Sanok, Mielec,
Brzozów). Właścicielem PKS Leżajsk jest z kolei firma Blue Line, zajmująca się
sprzedażą i leasingiem autobusów produkowanych przez Solbus w Solcu Kujawskim
(ma w niej udziały). Blue Line jest już właścicielem kilku PKS w kraju (m.in.
Leżajsk, Grudziądz, Chojnice).
Trzecim chętnym była prywatna firma transportowa, zarejestrowana w Tychach. Kupców i oferenta poróżniła jednak wysoka wycena przedsiębiorstwa. Dysponuje on bowiem dość dużym majątkiem trwałym (m.in. zajezdnią, dworcem). Na ile wyceniono majątek biłgorajskiego przewoźnika, nie sposób się dowiedzieć. Informacji o tym odmawiają przedstawiciele firmy oraz wojewody.
- Mogę ujawnić jedynie, że między najwyższą ofertą, a naszą propozycją była dwukrotna różnica. Przedsiębiorstwo ma trwały majątek, zlokalizowany w centrum miasta. Nie chcieliśmy narazić się potem na zarzut, że sprzedaliśmy go po zbyt niskiej cenie – mówi Marek Pogoda, dyrektor Wydziału Infrastruktury LUW.
W którą jechać stronę? Pomysłów, co zrobić z biłgorajskim PKS było sporo.
Wskutek protestu załogi przedsiębiorstwo nie połączyło się z PKS w Lublinie (tak
zrobiły cztery inne przedsiębiorstwa, m.in. Tomaszów i Hrubieszów). Pracownicy
mieli własną wizję rozwoju firmy. Chcieli namówić władze samorządowe Biłgoraja
do utworzenia spółki samorządowo-pracowniczej. Usiłowali przekonać je
argumentem, że po wejściu do spółki, PKS mogłaby świadczyć im też komunikację
miejską, zaś władze powiatu miałyby rozwiązany problem dowozu uczniów do szkół.
Pomysł pracowników nie zyskał jednak akceptacji ani władz miasta, ani powiatu.
Odpowiedź sprowadzała się do tego, że na garnuszku samorządu jest już jedna
instytucja - szpital, do którego trzeba co roku dokładać.
Wojewoda wystawił więc biłgorajskiego przewoźnika na sprzedaż. Także bezskutecznie.
Będzie komercjalizacja Zdaniem pracowników firmy, prywatyzacja
bezpośrednia z udziałem inwestora branżowego była dla przedsiębiorstwa
najlepszym rozwiązaniem. Firma potrzebuje dopływu gotówki choćby po to, aby
unowocześnić swój tabor. Od września, ze względu na wiek i stan techniczny, z
eksploatacji wycofanych zostanie kilka kolejnych autobusów. Nie bez znaczenia
byłby także tzw. know-how, który wniósłby branżowy inwestor.
Co będzie dalej z firmą? Wojewoda chce teraz przedsiębiorstwo skomercjalizować, aby stało się spółką prawa handlowego, w której stuprocentowym właścicielem będzie Skarb Państwa. W ciągu najbliższych tygodni na ręce ministra Skarbu Państwa trafi wniosek o wszczęcie stosownej procedury.
- Minister Skarbu Państwa ma większe
możliwości poszukiwania inwestora niż wojewoda. Może też sprzedać część udziałów
w spółce - mówi dyrektor Marek Pogoda z Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego.
Firma jest na lekkim plusie. Ostatnio nawiązała współpracę z biurem podróży i świadczy na jego rzecz usługi przewozowe. - Przychody z
tej działalności są o wiele większe niż zakładaliśmy – mówi Piotr Zdzioch,
zastępca dyrektora PKS Biłgoraj.
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|