|
W ubiegłym tygodniu Lubelski Zarząd Przejść Granicznych zyskał
akceptację projektu nowego przejścia granicznego w Dołhobyczowie u służb celnych
Ukrainy. Jeśli parlamentarna komisja ds. organizacji Euro 2012 wymyśli w końcu,
skąd wziąć blisko 300 milionów złotych na budowę, ruszy ona z kopyta. Miejscowi
już zacierają ręce z radości
Przejście Dołhobyczów – Uhrynów to chyba największa
niezrealizowana inwestycja w naszym regionie. Roboty „na bank” miały ruszyć już
w zeszłym roku, jednak na przeszkodzie, jak zwykle, stanęły pieniądze.
Światełko nadziei przyniosła informacja o tym, że Polska i
Ukraina mają organizować mistrzostwa Europy w roku 2012. Jest jasne jak słońce,
że trzy istniejące na Lubelszczyźnie przejścia: w Dorohusku, Hrebennem i
Zosinie, nie poradzą sobie z masą zawodników, działaczy, kibiców, dziennikarzy i
biznesmenów, którzy w związku z mistrzostwami będą przekraczać naszą wschodnią
granicę w obu kierunkach.
Jak dowiedzieliśmy się w ubiegły czwartek w LZPG w Chełmie, kilka dni wcześniej wykonano bardzo ważny krok na drodze do budowy przejścia w Dołhobyczowie. Udało się uzyskać od strony ukraińskiej akceptację projektu terminali, 9 pasów ruchu i dróg dojazdowych. Wniosła ona tylko kilka mało istotnych zastrzeżeń, które można nanieść na plany w ciągu paru dni.
- Zgoda Ukraińców jest bardzo ważna,
mimo iż prawie cała infrastruktura ma znajdować się po naszej stronie. Dzięki
temu, że mamy dokument w ręku, w przyszłości, kiedy ruszą już roboty, nie będą
mieli oni okazji do składania żadnych protestów – usłyszeliśmy w LZPG.
Pozwolenie na budowę zostało wydane. Jednak kiedy w Dołhobyczowie pojawią się budowlańcy i drogowcy, dokładnie nie wiadomo, bo nadal wszystko zależy od pieniędzy (ostatnio mówi się o kwocie 275 mln zł).
Cieszy fakt, że specjalna parlamentarna komisja ds.
organizacji Euro 2012 umieściła budowę przejść na liście projektów niemal tak
samo ważnych jak budowa stadionów. Mówił o tym podczas niedawnego spotkania z
ukraińską prasą (m.in. „Dnia”, „Gazety 24”, „Donbasu”) Piotr Stachańczyk,
podsekretarz stanu w resorcie spraw wewnętrznych i administracji.
W Dołhobyczowie już zacierają ręce. Jeśli faktycznie niedługo pojawią się tu firmy budowlane, a po nich funkcjonariusze straży granicznej, celnicy i przede wszystkim podróżni, powinien rozkręcić się handel i rynek usług.
- Jeden z przedsiębiorców, prowadzący
lokal gastronomiczny, już wystąpił o pozwolenie na jego rozbudowę. Pozostali
jeszcze czekają – mówi Stanisław Staszuk, sekretarz Urzędu Gminy w
Dołhobyczowie.
Przejście Dołhobyczów – Uhrynów ma
być największym przejściem w województwie i jednym z największych w Polsce.
Zajmie obszar 16 hektarów. Na początek odprawiane będą tu osobówki i auta
dostawcze do 3,5 tony. Wstępnie założono ruch na poziomie 3 tysięcy samochodów i
10 tysięcy ludzi w ciągu doby.
Według ostatniej
wersji, granicznym terminem, w którym ma zostać oddane do użytku, jest rok 2012.
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|