|
Władze Zamościa wydały ponad 3 tys. zł na odnowienie pomnika
komunistycznych bohaterów, którzy zginęli walcząc z patriotycznym podziemiem.
Kombatanci z WiN-u i AK są zbulwersowani. Mówią o fałszowaniu historii
Sprawą zainteresował nas Jerzy Zacharow, prezes Stowarzyszenia Internowanych Zamojszczyzny.
- W Zamościu wraca stare, odradza się komunizm - kipiał z
wściekłości Zacharow. - Na cmentarzu przy ul. Peowiaków odnowiono pomnik
oprawców poległych na służbie u sowieckich zbirów. Oni prawdziwym patriotom
żebra kluczami łamali. Zamiast zburzyć ten haniebny monument, wstawiono nową
tablicę, upamiętniając „bohaterską” załogę więzienia.
Zacharow miał na myśli pomnik, jaki kilkadziesiąt lat temu zarząd więzienia wystawił strażnikom poległym w czasie ataku oddziału WiN-u na Zakład Karny w Zamościu. Oswobodzono wówczas ponad 300 więźniów, w większości ofiar komunistycznego reżimu, nie kryminalistów. Napis na starym pomniku brzmiał: „S.P. Bohaterskiej załodze więzienia w Zamościu (wymieniono 7 nazwisk), poległej z rąk oprawców faszystowskich i reakcyjnych najemników w dniu 8 maja 1946, w walce o najwyższe ideały ludzkości, wolność i sprawiedliwość społeczną w dowód uznania - Zarząd Więzienia”.
Na tropie odnowicieli
Na nowej granitowej tablicy pozostał początek napisu „S.P. Bohaterskiej załodze więzienia w Zamościu”, nazwiska strażników i określenie fundatora - Zarząd Więzienia.
W Zakładzie Karnym w Zamościu nic jednak nie słyszano o odnowieniu pomnika.
- Nie mamy z tym nic wspólnego - zapewnia mjr dr Ryszard Maleszyk, dyrektor ZK w Zamościu.- Nie kultywujemy pamięci tych osób, ani nie opiekujemy się pomnikiem. Na pewno nie zajmowaliśmy się jego remontem.
Potwierdza to Okręgowy Inspektorat Służby Więziennej w Lublinie. - Żadna nasza złotówka na taki cel nie została
wydana - zarzekają się w OISW.
Jak udało nam się ustalić, prace zostały wykonane z polecenia Urzędu Miasta Zamość.
- Tak, miasto wykonało prace przy tym pomniku - potwierdził
Karol Garbula, rzecznik prasowy UM Zamość. - Stało się to po otrzymaniu pisma z
Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego informującego, że napis na pomniku zafałszowuje
historię narodu i czyni z żołnierzy AK i WiN oprawców. Zgodnie z sugestią
Wojewódzkiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Lublinie usunęliśmy
kontrowersyjną część napisu, szkalującą organizacje AK i WiN. Prace kosztowały 3
100 zł.
Rzecznik twierdził, że do pierwszej części napisu nie zgłaszano zastrzeżeń.
Co innego wynika jednak z dokumentów, do których dotarliśmy.
Zamiast burzyć, restaurują
W piśmie z 11 lutego br., skierowanym do prezydenta Marcina Zamoyskiego przeczytaliśmy:
„W przypadku stwierdzenia, że pod pomnikiem zostali pochowani strażnicy, należałoby zmienić treść napisu (np. zostawić jedynie nazwiska) oraz rozebrać dodatkowe elementy znajdujące się na pomniku (kamienne figury w mundurach). Jeżeli okaże się, że jest to jedynie miejsce symboliczne, właściwe wydaje się rozebranie pomnika”, pisze Waldemar Podsiadły, Pełnomocnik Wojewody ds. Ochrony Dziedzictwa Narodowego i Spraw Kombatantów
Pod pomnikiem nie ma grobów strażników, bo ich nazwiska nie figurują w parafialnej księdze pochowanych na cmentarzu przy ul. Peowiaków.
- W związku z powyższym uznano, że jest
to miejsce symboliczne - odpisał na początku marca do urzędu wojewódzkiego w
Lublinie dyrektor Roman Kozak z UM. - Istniejąca tablica wraz z treścią napisu
zostanie zastąpiona nową, wykonaną z granitu, o tych samych parametrach, z
podaniem wyłącznie nazwisk. Elementy kamienne w postaci figur zostaną zdjęte i
przekazane do muzeum.
Tak więc nie tylko nie rozebrano pomnika, jak sugerowano, ale wprowadzono w błąd Wojewódzki Komitet Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, co do treści nowej tablicy.
Takie postępowanie zamojskich urzędników oburzyło przedstawicieli podziemnych organizacji niepodległościowych.
- To jest granda, jak władze miasta mogły coś takiego zrobić – denerwuje się Jan Sitek z obwodu południowo-wschodniego związku WiN.
Jego zdaniem pomnik po remoncie jeszcze bardziej zafałszowuje historię niż poprzednio. No, bo kto teraz połapie się, czym wsławili się owi bohaterowie?
Sitek jako młody chłopak wstąpił do WiN-u, w organizacji tej działali jego rodzice. Wszyscy przeżyli gehennę w komunistycznych więzieniach, byli prześladowani przez UB.
Kombatantów krew
zalewa
- W sprawie usunięcia tego haniebnego pomnika pisaliśmy do urzędu miasta, ale nie dostaliśmy odpowiedzi – oburza się Sitek. - Co roku na Wszystkich Świętych pali się tam wiele zniczy, przynoszone są wieńce i kwiaty.
Sitek mówi, że jest ich znacznie więcej, niż na mogiłach żołnierzy Września, którzy polegli na polu chwały w obronie Ojczyzny. Doszło do tego, że dwa lata temu wojsko zaciągnęło przy komunistycznym pomniku wartę!
- Dopiero po mojej
interwencji stanęli przy grobie mjr. Białego. Pod ten pomnik przyprowadza się
młodzież szkolną i pokazuje jej „bohaterów”. To fałszowanie prawdy o tamtych
wydarzeniach. Kiedy na cmentarzu zwróciłem na to uwagę jednej z nauczycielek, ta
popatrzyła na mnie jak na kosmitę i powiedziała, że nie znam historii!
Jan Sitek mówi, że nie zostawi tej sprawy ot tak i zapowiada interwencję u Andrzeja Przewoźnika - w Radzie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.
Oficjalny protest zamierza też wystosować Zarząd Okręgu Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Zamościu.
- Zmarłym winni jesteśmy szacunek, jako chrześcijanie mamy również obowiązek modlić się za nich - podkreśla Sławomir Zawiślak, prezes Zarządu Okręgu ŚZŻAK w Zamościu. - Nie mamy jednak prawa gloryfikować czynów, które w sposób ewidentny nie są czynami bohaterskimi i mają z perspektywy historycznej wyraźnie negatywny wydźwięk. Taka postawa jest fałszowaniem historii. Przykre jest to, że stała się ona udziałem pana prezydenta Zamościa.
Prezydent Marcin Zamoyski jest na urlopie. Nie chciał komentować sprawy, odesłał nas do urzędu miasta.
- Nie popełniliśmy żadnego błędu, wszystko zrobiliśmy zgodnie z przepisami. Prace na cmentarzu były też uzgodnione z konserwatorem zabytków – zapewnia Roman Kozak, dyrektor Wydziału Gospodarki Mieszkaniowej, Ochrony Środowiska i Infrastruktury Komunalnej UM Zamość.
.................................................
Rozbicie więzienia
Akcję uwolnienia więźniów osadzonych
w Zamościu przeprowadził w nocy 8 maja 1946 roku kilkunastoosobowy oddział
Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Dowódcą oddziału był pochodzący z Udrycz
koło Starego Zamościa ppor. Roman Szczur ps. Urszula. Żołnierze WiN zdobyli
budynek i uwolnili ponad 300 więźniów, w tym wielu członków AK, ujętych przez UB
i NKWD. Niektórzy z nich mieli już orzeczone wyroki śmierci. W czasie wymiany
ognia zginęło 5 stawiających opór strażników, poległ jeden członek WiN (drugi
został ranny). Rozbicie więzienia w Zamościu szerokim echem odbiło się w kraju.
Minister Bezpieczeństwa Publicznego gen. Stanisław Radkiewicz w związku z tą i
innymi podobnymi akcjami nakazał wzmocnienie ochrony więzień.
„Jedno rozbite przez bandytów więzienie lub transport, niszczy rezultat długotrwałych trudów, walk i ofiar setek pracowników aparatu BP” – pisał w specjalnym rozkazie Radkiewicz.
Żołnierzy
WiN uczestniczących w odbicia więzienia w Zamościu dotknęły surowe represje ze
strony aparatu komunistycznego. Kilku z nich, także porucznika „Urszulę”,
skazano na śmierć i zgładzono.
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|