newsroom    
Startuj Ulubione Kontakt
Region - Gospodarka i polityka - Kultura i rozrywka - Życie społeczne - Sport - Edukacja - Komunikaty ROL
 
 Szukaj:
Google   
  , imieniny: Beaty, Eugeniusza, Lidy strona główna/newsroom  
 O artykule
Autor: Roztocze Online - oprac. (pit)
Data: 20.06.2008, 3:01
Zmiany: 20.06.2008, 3:55
Czytane: 522x
Komentarzy: 0 [sprawdź]
  
Archiwum: 511   Archiwum>>
Co się dzieje na Forum?
Zapisz się!
Elektroniczy biuletyn ROL
co tydzień w twojej poczcie email.
Hrubieszowskie Koleje Wąskotorowe  

Na przełomie maja i czerwca br. ukazała się książka "Hrubieszowskie Koleje Wąskotorowe". To pierwsza monografia poświęcona kolejom wąskotorowym funkcjonującym do niedawna na terenie powiatów: hrubieszowskigo i tomaszowskiego.

Jej autorami są: pochodzący z Łabuń, a pracujący w Warszawie Hubert Chwedyk, autor wydanych przez nas w 2006 r. "Kolei wąskotorowych Ordynacji Zamojskiej" i Bogdan Pokropiński, pracownik Muzeum Kolejnictwa w Warszawie, autor wielu publikacji na temat kolei. Opisują oni dokładnie barwną i złożoną historię kolei hrubieszowskich, a dodatkowym atutem publikacji jest ponad 250 zdjęć, planów, map i rysunków.

 



Hubert Chwedyk, Bogdan Pokropiński - Hrubieszowskie Koleje Wąskotorowe. Wydawca: ATUT Biuro Promocji. Format - A4, objętość - 160 str., oprawa twarda.

Parowozownia Gozdów. Lata 20-te.


...............................

Wstęp

Wyruszyliśmy z Werbkowic, może z Malic. Oprócz nas – kilkuosobowej grupy uczestników rajdu zorganizowanego przez hrubieszowski oddział PTTK - pociągiem jechali mieszkańcy okolicznych wsi. To, co dla nas było atrakcją, dla nich było zwykłą codzienną podróżą, do domu, pracy, lekarza, na targ, może do szkoły. Tak samo podróżowali ich rodzice i dziadkowie. W pewnym momencie siedząca nieopodal pulchna blondynka chwyciła za wystającą nad głową rączkę, pociągnęła… i pociąg stanął jak wryty. To był  hamulec bezpieczeństwa. Niemal w tej samej chwili z sąsiedniego wagonu wbiegł kolejarz. Zrobiło się i śmiesznie, i strasznie. Śmiesznie, bo ten sporych rozmiarów gość zdawał się wypełniać sobą całą przestrzeń wagonu, jak w filmie o Guliwerze. Strasznie, bo z wyrazu jego twarzy można było wyczytać wiele, ale nie to, że zaistniała sytuacja go bawi. Po kilkudziesięciu wykrzyczanych słowach i odblokowaniu hamulców ruszyliśmy dalej. Tylko tyle zapamiętałem z jedynej podróży pociągiem Hrubieszowskiej Kolei Dojazdowej. Był koniec lat siedemdziesiątych. Dziś po lekturze książki Huberta Chwedyka i Bogdana Pokropińskiego wiem, że był to schyłek HKD.

Początki kolei wąskotorowych na terenie wschodniej Zamojszczyzny sięgają przełomu XIX i XX wieku. Te pierwsze budowane były przez wyjątkowo liczne na tym obszarze cukrownie. Transportowały buraki cukrowe, pracowników, cukier i sprzęt do jego produkcji. Intensywny rozwój sieci nastąpił podczas I wojny światowej i wiązał się z potrzebami wojska. Pod koniec działań wojennych Kolej Wąskotorowa Uściług-Uhnów wraz z odgałęzieniami liczyła ponad 160 km długości. Woziła towary i pasażerów. Względna stabilizacja trwała do lat 50. Kolejna dekada rozpoczęła się znacznym spadkiem przewozów. Głównym powodem tego stanu rzeczy była rozbudowa sieci dróg i rozwój, znacznie bardziej mobilnego, transportu samochodowego. Ostatecznie w 1991 roku Hrubieszowska Kolej Dojazdowa postawiona została w stan likwidacji. Rok później odcinek Werbkowice-Gozdów-Hrubieszów wpisano do rejestru zabytków, dzięki czemu, choć zdewastowany, przetrwał do dziś. Jest niemym świadkiem wspaniałej karty zapisanej przez cztery pokolenia kolejarzy, którzy wnieśli znaczący wkład w gospodarczy, społeczny i kulturalny rozwój regionu.

W swej pionierskiej pracy Hubert Chwedyk i Bogdan Pokropiński, z benedyktyńską cierpliwością, rok po roku odtworzyli dzieje kolei i przypomnieli ludzi, którzy ją współtworzyli. Zebrali unikalne dokumenty i fotografie, korzystając przy tym z życzliwości wielu osób i instytucji. Dzięki temu autorzy którzy po nich podejmą ten temat będą mieli ułatwione zadanie. Wczytując się w dzieje opisywanych kolei wąskotorowych trudno nie zadać pytania: czy publikacje, archiwalne dokumenty i fotografie będą w przyszłości jedynym śladem ich istnienia? Czy zjednoczone w dziele zniszczenia siły natury i zbieraczy złomu okażą się silniejsze od determinacji osób marzących o reaktywowaniu ruchu, przynajmniej na ich ostatnim, zachowanym i wpisanym do rejestru zabytków odcinku. Ale bez względu na to co przyniesie czas, autorom książki trzeba przyznać, że ocalili od zapomnienia kawał barwnej historii Ziemi Hrubieszowskiej i Tomaszowskiej. 

Marek Jawor

 


Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
Informacje opublikowane przez INTERNAUTÓW nie podlegają cenzurze. Właściciele i redakcja Roztocze Online (www.roztocze.net) nie odpowiadają za treść zamieszczonych materiałów, tekstów i komentarzy! Jeżeli zawartość nie jest sygnowana "Roztocze.net" lub "Roztocze Online" to głowna treść tej strony jest kopią znalezioną w sieci internet.
Kopie stron internetowych zamieszczane w serwisie roztocze.net są dokonywane za zgodą autorów lub właścicieli, serwis roztocze.net nie jest w żaden sposób związany z autorami takich strony i nie odpowiada za ich treść.
Komentarze [do góry]
dodaj komentarz
[Kontakt] [Reklama] [© Roztocze Online - P.Rogalski & R.Moteka]