newsroom    
Startuj Ulubione Kontakt
Region - Gospodarka i polityka - Kultura i rozrywka - Życie społeczne - Sport - Edukacja - Komunikaty ROL
 
 Szukaj:
Google   
  , imieniny: Franciszka, Kazimiery, Ruty strona główna/newsroom  
 O artykule
Autor: Kronika Tygodnia - Robert Horbaczewski
Data: 14.05.2008, 11:01
Zmiany: 14.05.2008, 11:01
Czytane: 277x
Komentarzy: 0 [sprawdź]

  
Miesiąc z wiosłem w ręku [20/1]

[przeczytane: 20x/komentarzy: 1]
Archiwum: 508   Archiwum>>
Co się dzieje na Forum?
Zapisz się!
Elektroniczy biuletyn ROL
co tydzień w twojej poczcie email.
Bęben robi w Huczwie  

Dziś w Tyszowcach wydarzenie. Wśród kibiców wielkie wrzenie. Stadion czeka na moc wrażeń. O, wychodzą już piłkarze (Huczwy Tyszowce i Roztocza Szczebrzeszyn, wicelidera tabeli). - Wyginam śmiało ciało, wyginam śmiało ciało. Dwa zero? Mało! (śpiewają kibice tę i wiele innych piosenek). Kto nie był na tak barwnym meczu niech żałuje i przeczyta ten tekst

Gramy, Huczwa gramy! Roztocze pozdrawiamy. Kto wygra mecz? Kto? – gardłuje i gestykuluje Piotrek zwany „Kaczorem”, pierwszy głos tyszowieckiego fan klubu Huczwy.
- Huczwa! Huczwa! Huczwa! – odpowiada mu kilkudziesięciu kibiców w zielono-białych klubowych szalikach. Tworzą zwartą grupę. Na ogrodzeniu stadionu powiesili dwie ogromne flagi w barwach zespołu.
- Biało-zielone, to barwy niezwyciężone. Biaaało-zielone to barwy niezwyciężone – śpiewają kibice Huczwy. Niektórzy dla kurażu przepłukali struny głosowe puszkowym piwem. Struny głosowe to przecież narząd delikatny, a dziś na pewno będą nadwyrężone.
- Wygramy, wygramy, wygramy! – wydziera się „Kaczor”.
- Roztocze pokonamy i trzy punkty mamy – odpowiadają mu fani Huczwy.
- Szczebrzeszyn Roztocze! Czekamy na strzelenie pierwszej bramy – skandują kibice Roztocza. Jest ich o połowę mniej (wiadomo, są na wyjeździe), więc i ich doping brzmi słabiej. Nie zabrali ze sobą flagi. Tłumaczą, że jest ich zbyt mało, aby ją w razie czego obronić, a strata klubowej flagi lub szalika to dla kibica najgorszy dyshonor. Jako wyposażenie wzięli ze sobą jedynie szaliki i parę czapek kominiarek w klubowych barwach czerwono-zielonych. Tak jak kibice Huczwy, zgrupowali się mniej więcej rok temu.
- Róża zielono, biało kwitnie bez. Kto wygra mecz, każdy o tym wie. Niepokonany TeKaeS kochany, niepokonany tyszowiecki klub – śpiewają na popularną melodię z filmu „Jak rozpętałem drugą wojnę światową” tyszowieccy fani. Dla tych, co nie zrozumieli, co to jest te „TeKaeS” kibice mają drugą wersję”
- Literka T, literka K, literka S. To Tyszowiecki Klub Sportowy zawsze zwarty i gotowy.

Kto nie skacze
- Jest nas niewielu, ale damy radę. Je... policję, pie… Ładę – zaczynają z innej beczki kibice Szczebrzeszyna, dając wyraz swej niechęci do klubu z powiatowego Biłgoraja. Jako, że na boisku, jak na razie niewiele się dzieje, temat w mig chwytają stojący po przeciwnej stronie trybuny kibice Huczwy.
- Kto nie skacze, kto nie skacze, ten z policji – powtarzają dwukrotnie i podskakują rytmicznie na ławkach. Skaczą jednak tylko oni i kibice Roztocza. Ponad 200 innych widzów siedzi. Kurczę, wszyscy z policji, czy co? Chwilę później także i kibice Huczwy postanawiają pochwalić się kolegom, kibicom Roztocza, że i oni też mają swoich wrogów. Również z powiatowego miasta, tyle że z Hrubieszowa.
- Tamta strona odpowiada. Unia! – gardłuje „Kaczor”, a za nim reszta kibiców Huczwy.
- Kto? – udają, że niedosłyszeli kibice „Roztocza”
- Ku….!- odpowiadają kibice Huczwy.
- Tamta strona odpowiada. Unia!– zaczyna na nowo „Kaczor”
- Kto?
- Wiosło – zabawiają się słowami kibice „Biało-zielonych”.
- Wygramy, wygramy, wygramy! Huczwę pozdrawiamy – śpiewają kurtuazyjnie kibice gości. Gospodarze doceniają to gromkimi oklaskami i żeby nie być dłużnym, odpowiadają:
- Roztocze też, Roztocze też przyjacielem Huczwy jest.
- I Huczwa, i my jesteśmy kibicami Hetmana Zamość. Trzymamy się razem. Razem jeździmy na mecze – odpowiada mi ogolony na łyso Krzysiek, który nadaje ton kibicom z Roztocza. A tak w ogóle to nie za bardzo chce gadać z dziennikarzem.
- Zawsze inaczej się kibicuje, jeśli po przeciwnej stronie są też inni kibice. Jest z kim sobie pokrzyczeć - dopowiada Tomek Maliszewski, administrator strony internetowej Huczwa.pl.
- Wśród kibiców musi być lider. Inaczej każdy śpiewa sam. Tak było rok temu, kiedy zaczynaliśmy. Nic z tego nie wychodziło. „Kaczor” się do tego nadaje, rozkrzyczany jest – mówią kibice Huczwy.

Oni krzyczą, a potężnej postury Grzegorz Marszalec (czterdziestka na karku) akompaniuje im na potężnym bębnie, w zielono-białych kolorach. Z instrumentem tym jeździ na wszystkie mecze.
- Dostałem go w prezencie od jednego z muzyków. Leżał u niego nieużywany. Teraz bęben robi w Huczwie – mówi Marszalec. Na poczekaniu potrafi wymyślić przyśpiewkę, pasującą do aktualnej sytuacji na boisku lub trybunach. Część szlagierów śpiewanych na trybunie jest jego autorstwa.
- Mamy na wyposażeniu bęben, ręczną syrenę, użyczaną przez zaprzyjaźnionych strażaków – wyliczają tyszowieccy fani. Na pierwsze mecze przychodzili też z klaksonem od ciężarówki. Aby zwiększyć jego moc, podpinali go do akumulatora. Teraz za dużo z tym zachodu.

Sny o potędze
Śpiewy śpiewami, ale na boisku nadal nie ma bramek. Kibice postanowili przypomnieć piłkarzom, po co przyszli na mecz.
- Trener czeka, my czekamy na strzelenie pierwszej bramy – dopominają się kibice Huczwy.
- Grać na całego, walczyć do upadłego – skandują ze Szczebrzeszyna.
Czego jak czego, ale tego drugiego nie można piłkarzom dziś odmówić. Chwilę przed meczem spadł rzęsisty deszcz. Boisko mokre i grząskie. Co chwilę któryś z piłkarzy pada na murawę. Czasami przez przypadek, czasami taktycznie, w pobliżu pola karnego przeciwnika, aby wycyganić od sędziego jakiś rzut wolny, a może nawet karnego.
Ambicji i woli walki na murawie nigdy nie za wiele. I o tym mówi kolejna pieśń kibiców Huczwy. By przekaz brzmiał lepiej, wybierają popularną melodię. Oczywiście we własnej interpretacji: „Śpiewam wam, ja wiem! Huczwa mistrzem Polski dla mnie jest. Jeszcze raz śpiewam wam Huczwa mistrzem jest! Tam przyjaciół kilku mam, od lat, z nimi zawsze jeżdżę, z nimi chlam. Jeszcze raz śpiewam wam, Huczwa mistrzem jest!”. Śpiewanie tak długich kwestii jest wyczerpujące. Niektórzy sięgają znowu po „napoje energetyzujące”.
Kibice Huczwy zmieniają strategię. Dopingują poszczególnych zawodników wywołując ich nazwiska. Na pierwszy ogień idzie napastnik Piotr Mazur, który dzień wcześniej obchodził 41 urodziny.
- Piotrek Mazur, pokaż pazur!– skandują.
Zanim Piotrek Mazur w 35 minucie meczu uprzejmie spełni prośbę kibiców i pokaże pazur, fani Huczwy robią oprawę, dmuchają zielone balony (miały być i białe, ale akurat w sklepie nie było). Machają nimi śpiewając powtórnie piosenkę o biało-zielonych barwach, po czym przedziurawiają je z hukiem. Chwilę później Mazur z hukiem strzela w okienko Roztocza. Jest jeden zero dla Huczwy. 35. minuta meczu.
Kibice śpiewają słynną w czasach okupacji piosenkę „o rąbance i kaszance”, oczywiście przerobioną na potrzebę chwili.
- W pociągu jest tłok. W tramwaju jest tłok, kibice na Huczwę jadą, wtem nagle ktoś wstał, zaśpiewam ja wam, piosenkę mą ukochaną. Hej TKS do boju Huczwa Tyszowce. Dwie bramki Świderek, dwie bramki Janowski i Huczwa jest mistrzem Polski – marzy im się.
Kibice Huczwy marzą, a fani Szczebrzeszyna podtrzymują na duchu swoich przegrywających piłkarzy.
- Grać na całego, walczyć do upadłego! Roztocze, nic się nie stało, Roztocze nic się nie stało – skandują.
Stanie się w 44 minucie meczu. Wspomniany Janusz Świderek z Huczwy podwyższa na dwa zero.
- Wyginam śmiało ciało, wyginam śmiało ciało. Dwa zero? Mało! – bujają się na ławkach kibice Huczwy w rytm melodii z filmu „Madagaskar”.
- Nic się nie stało, nic stało – to odpowiedź kibiców Roztocza, po czym zaczynają śpiewać o tym, że piłka jest jedna, a bramki są dwie, że Roztocze wygra mecz, bo Roztocze mistrzem jest…

Zostaw kibica
W drugiej połowie meczu rywalizacja na boisku rozpoczyna się punktualnie. Doping kibiców (tych w szalikach) jakieś 10 minut później. Przerzedziło się w sektorze Huczwy, prześwity są również tam, gdzie zgrupowali się kibice gości. Wszystko przez sklep spożywczy oddalony kilkaset metrów od stadionu. Trzeba tam dojść, odstać swoje w kolejce i wrócić. Przepisowe 15 minut przerwy meczowej to za mało. Dlatego trzeci gol dla Huczwy, który pada w pierwszych minutach drugiej połowy przechodzi bez większego echa.
- Mieliśmy rzucać serpentyny. Znowu się porozłazili – denerwuje się jeden z kibiców Huczwy.
Białe serpentyny lecą na boisko kilkanaście minut później. Sędzia przerywa mecz, a porządkowi sprzątają teren.
- OZPN jeb… OZPN! (Okręgowy Związek Piłki Nożnej) – pokrzykują nagle kibice Roztocza.

To samo jakiś czas później śpiewają kibice Huczwy, kiedy po raz drugi sędzia dyktuje jedenastkę dla Roztocza (pierwszy gol padł również z karnego). Teraz przy stanie 3 do 2 dla Huczwy wiarę i animusz odzyskali kibice ze Szczebrzyszyna.
- Tylko wygrana! Roztocze tylko wygrana! Szczebrzeszyn, my czekamy na strzelenie trzeciej bramy – gardłują, a potem klaszczą w rytm tzw. bicia serca.
- Ej, śpiewajcie! Po co k… przyjechaliśmy. Zamiast wydać na paliwo można było pójść na pizzę - gestykuluje i mobilizuje kibiców Roztocza zdenerwowany Krzysiek.

Zainteresowała się nim ochrona, bo stoi za ogrodzeniem trybuny. Na bieżni. Ponoć obserwator z ramienia OZPN nakazał go usunąć za ogrodzenie. Między ochroną klubu, a kibicem Roztocza dochodzi do słownej utarczki. W tym momencie - choć kibiców obu zespołów dzielił wynik i sympatie klubowe – połączyła wspólna sprawa. Etos kibica.
- Zostaw kibica ty k… Zostaw kibica!- gardłują w stronę ochrony w geście solidarności kibice Huczwy. Ochrona rezygnuje. Potem pada kolejny gol dla Huczwy i kolejny gol dla Szczebrzeszyna. Repertuar pieśni się powtarza.
- Sędzia to pała, wygląda mi na pedała – zaczynają skandować ni z tego, ni z owego kibice. Na temat sędziów jeszcze dziś nie krzyczeli. A co to za mecz, jak nie pokrzyczy się lub nie sponiewiera sędziego. Jeszcze kibice przeciwnej drużyny gotowi pomyśleć, że sędzia jest przekupiony. I choćby dlatego na sędziego należy także pokrzyczeć. Czasy, w których najgorszą obelgą było „sędzia kalosz” już dawno minęły.

Wuga jest czarny
W sektorze Roztocza zaczyna się dyskusja o poprawności politycznej. Pretekstem jest pojawienie się na boisku w 76 minucie gry Birabe Wugi 21-letniego czarnoskórego napastnika Huczwy. Obcokrajowiec w lidze okręgowej to ciekawostka, tym bardziej, taki, który kolorem skóry różni się od innych zawodników. Wuga gra w Huczwie od kilku tygodni. Kiedy na początku pojawił się w zespole, niektórzy kibice za punkt honoru stawiali sobie mieć z nim zdjęcie. A i na trybunach zaroiło się od dziewczyn. Odkąd strzelił kilka bramek jest klubowym bohaterem.
- Uggga, wokej będzie! Wokej! – krzyczy podchmielony mężczyzna, podnosząc do góry kciuk, w charakterystycznym geście.
Tymczasem w pobliżu sektora Roztocza kibice roztrząsają problem, który brzmi: czy czarnoskórego piłkarza można nazwać Murzynem?
- Eeee, nie wolno. To rasizm – uważa jegomość z dość wydatnym brzuchem.
- To jak na niego mówić?
- Lepiej krzycz Afroamerykanin – radzi mu kolega.
- Ej, a ty ku...! Co ty tam tak piszesz? Pismak, żeś czy kto, he, he - odzywa się w moją stronę jeden z panów.
- Nie wyrażaj się ch…. w obecności pana, bo jeszcze to opisze – strofuje go kolega.

 




Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia

Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
Informacje opublikowane przez INTERNAUTÓW nie podlegają cenzurze. Właściciele i redakcja Roztocze Online (www.roztocze.net) nie odpowiadają za treść zamieszczonych materiałów, tekstów i komentarzy! Jeżeli zawartość nie jest sygnowana "Roztocze.net" lub "Roztocze Online" to głowna treść tej strony jest kopią znalezioną w sieci internet.
Kopie stron internetowych zamieszczane w serwisie roztocze.net są dokonywane za zgodą autorów lub właścicieli, serwis roztocze.net nie jest w żaden sposób związany z autorami takich strony i nie odpowiada za ich treść.
Komentarze [do góry]
dodaj komentarz
[Kontakt] [Reklama] [© Roztocze Online - P.Rogalski & R.Moteka]