|
Dwóch pasjonatów historii Dutrowa i Kryszyna postanowiło utrwalić
pamięć o dawnych właścicielach tej miejscowości. Na cmentarzu w Nabrożu odnowili
tablice na nagrobku Bazylego i Antoniego Wysoczańskich
Kazimierz Łąkowski to emerytowany
rolnik z Kryszyna. Henryk Kwiatkowski matematyk (także na emeryturze) mieszka w
Białej Podlaskiej, ale pochodzi z Kryszyna. Obaj są miłośnikami dziejów
okolicznych wsi. Zbierają pamiątki i wszystko to, co jest związane z Kryszynem,
Dutrowem, Łykoszynem i Nabrożem. Łąkowski jest też autorem (na razie istnieje
tylko maszynopis jego pracy) historii Kryszyna.
Przed wojną folwark ten liczył ponad 220 morgów ziemi. Były tam dwa stawy, ogromna stodoła, obora, stajnia na 18 koni. Właściciele mieszkali w drewnianym dworku - typowym, polskim, z gankiem, ogrodem i gazonem naprzeciwko ganku. Od 1878 r. właścicielką Kryszyna była Antonina Erazma z Wysoczańskich Janiszewska. Potem folwark stał się wianem jej syna Włodzimierza, który poślubił Irenę z domu Trzcińską. Włodzimierz zmarł w 1930 r., w wieku 48 lat. Majątek przejęła jego żona i dwójka dzieci: syn Wiesław i córka Krystyna. Janiszewscy przebywali w nim do zimy 1943/44 roku. Wówczas obawiając się Ukraińskiej Armii Powstańczej uciekli do Tyszowiec, a potem na wielomiesięczną tułaczkę.
W 1944 r., na mocy dekretu PKWN z 6 września, dobra Kryszyn
zostały rozparcelowane. Rok później dwór i zabudowania dworskie rozebrała
miejscowa ludność. Irena Janiszewska i jej córka Krystyna zmarły w Lublinie.
Przez wiele lat grobem swojej babki Antoniny Erazmy z Wysoczańskich Janiszewskiej, właścicielki Dutrowa (zmarła 24 marca 1938 r. w wieku 86 lat) opiekował się jej wnuk Wiesław Janiszewski (l. 84).
- Pan Wiesław przyjeżdżał tutaj rowerem z Lublina. Nocował
u nas. Od trzech lat się nie pojawił. Postanowiliśmy z wnuczką Kamilą, że
zaopiekujemy się grobem pani Antoniny – relacjonuje Łąkowski.
Jakiś czas temu Łąkowski postanowił posprzątać także zarośnięty grób znajdujący się po sąsiedzku. Okazało się, że była to mogiła Bazylego i Antoniego Wysoczańskich, właścicieli dóbr Dutrowa i Kryszyna. Tablica nagrobna była jednak bardzo zniszczona.
Łąkowski i
Kwiatkowski zaczęli wertować księgi i konsultować się z naukowcami. Ustalili, że
Bazyli zmarł 4 stycznia 1879 r., w wieku 79 lat, Antoni zaś 8 lipca 1874 r. w
wieku 77 lat.
Pod koniec kwietnia, na nagrobku zamontowali nową tablicę nagrobną, wykonaną przez kamieniarza w Tyszowcach.
- Oni są przecież cząstką naszej historii. Po Janiszewskich i Wysoczańskich w Kryszynie zostały tylko dwa kasztany, zasadzone przez nich przed wojną – mówi Łąkowski.
- Jako dziecko chodziłem z
ojcem do dworu. Z panem Wiesławem, którego zwaliśmy Sławkiem, spotykaliśmy się
na boisku. Janiszewscy byli dobrymi gospodarzami, mam o nich bardzo pozytywne
zdanie – dodaje Henryk Kwiatkowski.
Kwiatkowski i Łąkowski to nie jedyni kryszynianie, którzy pamiętają o dawnych właścicielach folwarku. Grób Antonimy Erazmy Wysoczańskiej, co roku w święto zmarłych odwiedza także Zofia Seń z domu Radomska. Robi to z wdzięczności za to, że dziedziczka Antonina uratowała wzrok jej ojcu, Czesławowi Radomskiemu.
- To było w latach 1934-35. Ojciec miał wtedy 7-8 lat.
Podczas kąpieli w sadzawce, w Dutrowie wbiła mu się w oko rybia łuska. Stracił
wzrok w jednym oku. Pani Wysoczańska zawołała mojego dziadka Jana i
zaproponowała mu pomoc w leczeniu syna. Zorganizowała transport konny do Bełżca,
a potem kolejowy do szpitala we Lwowie. Tata mój leżał w szpitalu 3 miesiące.
Operacja powiodła się. Odzyskał wzrok i wrócił do Dutrowa. Zawsze, gdy jestem na
cmentarzu w Nabrożu, staram się posprzątać jej grób, zapalić świeczkę i odmówić
„Ojcze nasz” – opowiada Zofia Seń.
Pamięci i
porządku dopominają się na cmentarzu w Nabrożu także inne zniszczone grobowce:
Świeżawskich, Rakowieckich, Kosseckich…
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|