|
Dzięki szybkiemu działaniu straży szkodliwe skutki wycieku oleju,
który zanieczyścił Huczwę w okolicach Hrubieszowa zostały zminimalizowane –
uważa Małgorzata Skwarek, kierownik delegatury Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony
Środowiska w Zamościu
Rankiem 19 kwietnia, na placu jednej z firm przy ul.
Kolejowej w Hrubieszowie przepompowywano olej napędowy ze zbiornika do beczki.
Mężczyzna, który to robił, najpewniej nie zauważył, że ze zbiornika wysunęła się
pompa i olej leje się na plac.
Kanałami burzowymi do Huczwy przedostało się około 700 litrów paliwa. Akcja oczyszczania trwała ponad trzy doby. Najpierw olej zebrano z powierzchni rzeki.
-
Potem trzeba było wyczyścić rury kanalizacyjne i kanały burzowe, którymi paliwo
przedostało się do Huczwy. Z brzegów i zarośli usunęliśmy ropopochodny osad –
relacjonuje asp. Piotr Sendecki, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej
Straży Pożarnej w Hrubieszowie.
Oceną rozmiaru szkód zajęli się pracownicy zamojskiej delegatury Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska.
- Zaraz po ujawnieniu wycieku stwierdziliśmy, że poziom substancji ropopochodnych w wodach Huczwy jest dwukrotnie wyższy niż dopuszczają normy. Taki stan podwyższonej obecności tych substancji utrzymywał się przez kilka godzin. Potem wszystko wróciło do normy. Dzięki szybkiemu działaniu straży szkodliwe skutki wycieku zostały zminimalizowane – uważa Małgorzata Skwarek, kierownik delegatury Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska w Zamościu.
Śledztwo w sprawie wycieku wszczęła Prokuratura Rejonowa w Hrubieszowie.
- Ustalamy, kto zawinił. Na razie nikomu nie przedstawiono
zarzutów. Za doprowadzenie do skażenia środowiska, które mogło zagrozić życiu
lub zdrowiu wielu osób, grozi do 5 lat pozbawienia wolności – poinformowała nas
Jadwiga Lachowska, szefowa hrubieszowskiej prokuratury.
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|