|
Łada Biłgoraj zremisowała 1:1 z Orlętami Radzyń Podlaski. Gdyby
podopieczni trenera Marka Sadowskiego przez całe spotkanie grali tak, jak w
ostatnich 20 minutach, goście zeszliby z boiska pokonani
Przed meczem z Orlętami w obozie Łady nie brakowało obaw. W poprzednich meczach biłgorajska obrona nie dawała powodów do zadowolenia. A na dodatek ze składu wypadł bramkarz Nikołaj Fokin. Ponoć nabawił się urazu barku. W klubie podejrzewają jednak, że ''Kola'' symuluje. Trener Sadowski postawił na debiutanta, Grzegorza Paczosa, który wcześniej nawet w IV lidze sobie nie pograł.
- Mam już dość fanaberii Fokina. Postawiłem na Grześka i się nie zawiodłem - tłumaczył Sadowski senior.
Paczos kilka razy skutecznie interweniował. A pierwszy
sprawdzian umiejętności miał już w 5 minucie, gdy potężną bombę posłał Damian
Panek. Bramkarz Łady zdołał jednak sparować piłkę na poprzeczkę. Panek nie dał
szans Paczosowi w 23 minucie, strzelając gola głową z 7 metrów.
W drugiej połowie Łada wzięła się do odrabiania strat. Wyrównanie padło dopiero w 79 minucie, gdy kapitalnym strzałem zza pola karnego, po wycofaniu piłki głową przez Ireneusza Zar- czuka, popisał się Piotr Fulara.
- W pierwszej połowie byliśmy jakby przestraszeni.
Szkoda, bo była szansa na zwycięstwo - podsumował kapitan Łady Zarczuk. W dwóch
następnych meczach nie wystąpi Damian Farotimi, który żółtą kartką w tym sezonie
został ukarany po raz dziesiąty.
Łada Biłgoraj - Orlęta Radzyń Podlaski 1:1 (0:1) 0:1
Panek 23, 1:1 Fulara 79. Łada: Paczos - Bartecki, Grzegorczyk, Sawczuk,
Fulara - Muszyński (72 Popajewski), Chomicz, Zarczuk, Poleszak (61 Farotimi),
Rutkowski (46 Sebastianiuk) - A. Sadowski. Trener: M. Sadowski. Żółte
kartki: Sawczuk, Farotimi (Łada), Borysiuk (Orlęta). Sędziował: Jachura
(Kraków).
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|