|
W drugim z kolei meczu w Zamościu sędziowie nie uznali dwóch bramek
zdobytych przez Hetmana. Nasi piłkarze wygrali z Naprzodem Jędrzejów 3:1, a trzy
punkty dedykowali trenerowi Przemysławowi Cecherzowi, który w dniu meczu
obchodził 35 urodziny
Hetman Zamość - Naprzód Jędrzejów 3:1
(0:0)
1:0 Migalewski 53, 1:1 Myśliwy 68, 2:1 Wolański 71, 3:1 Nakoulma 90.
Hetman: Skrzypiec - Cieciura, Wolański, Wachowicz, Chałas - Turczyn (46 Kiema), Kita (46 Sawa), Migalewski, Piotrowicz (75 Jaworski) - Nakoulma, Towkacki (63 Osuch). Trener: Cecherz.
Żółte kartki: Migalewski, Nakoulma, Towkacki, Osuch, Cieciura (Hetman), Grunt, Puchrowicz, Fryc (Naprzód). Sędziował: Stolarz (Brzesko).
Zanim sędzia Mariusz Stolarz z Brzeska dał sygnał do rozpoczęcia meczu, dwa i pół tysiąca widzów na stojąco odśpiewało ''Sto lat'' dla Przemysława Cecherza.
- Mam nadzieję, że kolejne urodziny będę już obchodził w Bayernie Monachium - żartował pan Przemysław, po czym dodał, że ma co prawda oferty z klubów drugoligowych, ale nie zamierza opuścić z Zamościa, bo w przyszłym sezonie, w drugiej lidze, czyli nowej pierwszej, może prowadzić właśnie Hetmana.
- Mam wspaniałą rodzinę, której
niczego nie brakuje. Wielkie pieniądze jeszcze zdążę zarobić. Chcę coś osiąg-
nąć z Hetmanem. A ponadto ja kocham Zamość - przekonywał jubilat.
Piłkarze 35 urodziny szkoleniowca chcieli uczcić
zwycięstwem i tuż po rozpoczęciu gry zaatakowali z animuszem. Już w 3 minucie
Wasyl Towkacki strzelił gola, ale długo się nie nacieszył, bo sędzia odgwizdał
spalonego. Arbiter nie uznał jeszcze jednej bramki dla Hetmana - w 83 minucie,
przy wyniku 2:1. Tym razem zawód spotkał Prejuce`a Nakoulmę.
- Druga nie uznana bramka to jakaś parodia sędziowska. W chwili, gdy Kamil Sawa zagrywał mi piłkę, na linii bramkowej stał obrońca - tłumaczył rozczarowany ''Prezes''.
- Czy słusznie
sędzia nie uznał nam dwóch goli? Nie wiem. Mogę odpowiedzieć dopiero wtedy, gdy
obejrzę zapis wideo - stwierdził trener Cecherz.
Hetmańscy zdołali jednak swoje strzelić. Defensywę Naprzodu złamał w 53 minucie Igor Migalewski, posyłając piłkę w ''okienko'' fantastycznym uderzeniem z wolnego, z 22 metrów. Kiedy wydawało się, że kolejne bramki dla Hetmana są kwestią czasu, goście niespodziewanie wyrównali. Z interwencją spóźnił się Serges Kiema i piłka, po rykoszecie, wpadła ''za kołnierz'' naszemu bramkarzowi, Jakubowi Skrzypcowi. Trener Cecherz nie miał jednak żalu do Sergesa za ten błąd. A wręcz przeciwnie - chwalił go za występ.
- Nie zawiódł mnie. Dał świetną zmianę. I co bardzo ważne -
nie zarobił kolejnej kartki. Przed meczem powiedziałem mu, że jak dostanie
jeszcze jedno ''żółtko'', to go zabiję - powiedział szkoleniowiec Hetmana.
Z remisu Naprzód cieszył się tylko 3 minuty. W
błyskawicznej odpowiedzi gola głową strzelił Wojciech Wolański. W doliczonym
czasie gry wynik spotkania ustalił Nakoulma, popisując się efektownym uderzeniem
z ostrego kąta.
- Mecz nie był porywającym
widowiskiem, zwłaszcza po pierwszej połowie kibice nie mogli być
usatysfakcjonowani tym, co zobaczyli. Ale nam nie zależy na ładnej grze, tylko
na zwycięstwach - podsumował trener Cecherz.
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|