|
Najpierw ciężarówki zwoziły ogromne ilości ziemi. Teraz kierowcy wysypują z samochodów gałęzie i śmieci. Mieszkańcy osiedla Rataja w Zamościu mają dość powstającego na ich oczach dzikiego wysypiska
Nikogo się nie boją. Robią
to w biały dzień. Ostatnio z przyczep zrzucali ścięte gałęzie drzew. Wielkie
ilości. Przysypują nimi śmieci, które wcześniej ktoś tu podrzucił - żali się
pani Maria, mieszkanka osiedla.
Dzikie wysypisko między ulicą Pszeniczną a Miodową denerwuje właścicieli pobliskich domów. W ubiegłym roku ciężarówkami zwożono tu ziemię. Powstały sięgające kilku metrów hałdy. Zaraz potem zaczęły pojawiać się butelki, plastikowe torby, opakowania po różnych produktach. Tuż przy drodze i nieopodal posesji. Na prywatnych działkach.
- Nieużytkowany teren zazwyczaj kusi tych,
którzy nie mają co zrobić z odpadami. Jest nie do pomyślenia, by urządzać
śmietnik w środku miasta – denerwuje się Andrzej Sagan, przewodniczący osiedla
Rataja.
Kiedy w ubiegłym tygodniu kolejny transport ściętych gałęzi wylądował na działce, mieszkańcom puściły nerwy. Zapisali numery rejestracyjne ciężarówki, która przywiozła niechciany ładunek. O pomoc zwrócili się do miejskich strażników.
- Ustaliliśmy właściciela
pojazdu. Okazał się nim mieszkaniec Zamościa. Zobowiązaliśmy tego pana do
uprzątnięcia pozostawionych gałęzi. Na razie dostał upomnienie. Jeżeli nie
wywiąże się z tego zobowiązania, czeka go mandat, bądź skierowanie sprawy do
Sądu Grodzkiego – mówi Wiesław Gramatyka, komendant Straży Miejskiej w Zamościu.
Mandat za zaśmiecanie terenu może sięgnąć 500 zł.
Mieszkańcy osiedla Rataja mają nadzieję, że ten przypadek zniechęci innych
brudasów, którzy chcieliby w podobny sposób pozbyć się nieczystości.
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|