|
To miało być kurtuazyjne spotkanie z mieszkańcami Schwaebisch Hall. W
1997 r. kobiety z Zespołu Śpiewaczego „Zburzanki” poproszone zostały o
zaśpiewanie dla Niemców w Zagrodzie Guciów. Wtedy jeszcze nikt nie przypuszczał,
że pomiędzy członkiniami zespołu i gośćmi nawiąże się przyjaźń na długie
lata
Do Guciowa „Zaburzanki” pojechały w zastępstwie kapeli, która zrezygnowała z koncertu. Rok później znów zostały zaproszone.
- Po występie zaproponowałyśmy Niemcom by, kiedy znów będą w Polsce, przyjechali do Zaburza – opowiada Stefania Krukowska, szefowa zespołu. – Przyjechali. Zorganizowałyśmy spotkanie w plenerze. My śpiewałyśmy, orkiestra dęta grała. Razem z gośćmi na łące bawiło się ponad 100 osób.
Mamy się czym pochwalić W 2001 roku władze miejskie Zamościa zaproponowały
„Zaburzankom” i orkiestrze dętej wyjazd do Schwaebisch Hall. Pięć dni w
Niemczech spędziły 32 osoby.
Od tego czasu Niemcy ze Schwaebisch Hall przyjeżdżają do Zaburza co roku. Zwiedzają m.in. klasztor, oglądają kapliczkę „na wodzie”. Później uczestniczą w imprezach towarzyskich. W tym roku odwiedzili też Gospodarstwo Pasieczne „Ulik” w Mokremlipiu. Zachwycali się różnymi odmianami miodu i skansenem.
- Staraliśmy się przybliżyć im to wszystko, co jest związane z naszą miejscową kulturą i tradycją - mówi Marian Śliczniak, właściciel „Ulika”. - Myślę, że mamy wiele do pokazania i do zaoferowania. Wylansowaliśmy jako produkt tradycyjny miód „fasolowy”. Zauważyłem, że Niemcy byli nim zainteresowani. Próbowali jednak każdego gatunku. Pytali też o przepis na propolis, stosowany w leczeniu ran. Na razie nie rozmawialiśmy o współpracy, ale nie ukrywam, że jesteśmy nią zainteresowani.
Perspektywa dla młodzieży
Po wizycie w gospodarstwie pasiecznym, członkinie zespołu
zaprosiły gości na poczęstunek do remizy OSP w Zaburzu. Przygotowały rosół,
różne mięsa, barszcz czerwony, sałatki i desery.
Pokrzepiwszy się goście i gospodarze bawili się do późnej nocy przy dźwiękach Orkiestry Dętej „Zaburze”. Śpiewano po polsku i po niemiecku.
- Dobrze byłoby, aby częściej przyjeżdżali w
nasze strony. Chcielibyśmy w przyszłości współpracować z Niemcami, zwłaszcza w
zakresie wymiany kulturalnej. Jest tylko jeden problem - zespół śpiewaczy się
starzeje, młodzi nie chcą grać w orkiestrze – ubolewa Stefania Krukowska.
Nad tym, jak pomóc „Zaburzankom” i miejscowej orkiestrze dętej, zastanawiają się członkowie Stowarzyszenia „Sielska Dolina”.
- Chcemy nawiązać kontakty z mieszkańcami Schwaebisch
Hall i otworzyć sobie furtkę do współpracy w zakresie m.in. wymiany kulturalnej
- mówi Edward Komornik, prezes stowarzyszenia.
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|