|
Helena Borowiec i jej rodzina będzie musiała opuścić lokal w budynku po dawnej cegielni w Wólce Panieńskiej. Gmina ma im zapewnić mieszkanie socjalne
Teren byłej cegielni
w Wólce Panieńskiej nabył Krzysztof T., biznesmen spod Warszawy. W skład tej
nieruchomości wchodzi barak, w którym mieszkają głównie byli pracownicy cegielni
i ich rodziny. Nowy właściciel chce go rozebrać. Nie ma jednak gdzie eksmitować
lokatorów (pisaliśmy o tym kilkakrotnie w ub.r.)
Marek Murawski, radca prawny właściciela nieruchomości, chciał dojść do porozumienia z mieszkańcami baraku. Obiecał, że poszuka dla nich mieszkań zamiennych. Wysłał im nawet ugodę przedsądową, tyle że nie określił w niej, ile będą płacić za wynajem mieszkań. Mieszkańcy baraku ugody nie podpisali.
Wtedy do Sądu Rejonowego w Zamościu trafił pierwszy pozew o eksmisję Heleny Borowiec, jej męża, trzech synów i synowej. Wyrok w tej sprawie zapadł 3 kwietnia. Umowa najmu pomiędzy rodziną Borowców a właścicielem nieruchomości została rozwiązana. Najemcy zobowiązani zostali do opuszczenia budynku i oddania zajmowanych lokali właścicielowi. Jednocześnie sąd nakazał, aby Urząd Gminy w Zamościu zapewnił lokal socjalny dla Heleny Borowiec, jej męża oraz dwóch mieszkających z nimi synów.
- Właściciel miał prawo do wypowiedzenia umowy najmu. Budynek nie nadaje się do tego, aby mieszkali w nim ludzie. Sąd nie może zmusić właściciela nieruchomości do inwestowania w nieruchomość, zwłaszcza że nie ma perspektyw, aby poniesione koszty mogły mu się zwrócić. Ale lokatorzy, którzy przegrali sprawę, muszą mieć gdzie mieszkać. Nie mają stałej pracy i nie stać ich na samodzielny wynajem, ponadto ich synowie chorują, dlatego sąd uznał, że powinni otrzymać lokal socjalny - uzasadniał sędzia prowadzący sprawę.
Wyrok
nie jest prawomocny. Borowcowie zapowiadają, że złożą apelację do Sądu
Okręgowego w Zamościu.
Ryszard Gliwiński, wójt gminy Zamość nie ukrywa, że jest zaskoczony takim wyrokiem.
- Nie przypuszczałem, że obowiązkiem zapewnienia lokalu socjalnego sąd obciąży gminę. Kiedy wyrok się uprawomocni, będziemy musieli podjąć działania, aby zapewnić tym ludziom lokal socjalny. Aktualnie nie mamy takich lokali. Myślę, że będziemy musieli zająć się ich budową - mówi wójt Gliwiński.
Jaki będzie dalszy los pozostałych rodzin
mieszkających w barku? Na razie nie wiadomo.
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|