|
Zamość rusza z kampanią bilboardową, Tomaszów Lubelski nieco
skromniej - materiałem promocyjnym miasta będą filiżanki, wzorowane na tych,
jakie wytwarzano w XVIII i XIX w. Jest też pomysł inscenizacji bitwy z 1939 r. W
Suścu niebawem staną przy płocie Kargul i Pawlak (wystrugani z drewna). Hitem
promocyjnym Tarnogóry i gminy Izbica mają być „gęsie szyjki” - żydowski specjał
kulinarny
Każda
miejscowość chce się jak najlepiej zaprezentować. Chodzi o to, aby zaistnieć
żeby, jeśli nie świat, to może Polska, albo przynajmniej województwo usłyszało.
Popularność ma się przełożyć na liczbę turystów, a być może, to z czasem,
również na prestiż.
Pęd do turystyki i działań promocyjnych jest. Trudno znaleźć gminę, która w ciągu 2-3 ostatnich lat nie zainwestowałaby np. w folder, gadżety (koszulki, czapeczki, długopisy, notesy itd. itp.).
Zamoyski:
zapraszam do Zamościa
Zdecydowanie największym
przedsięwzięciem promocyjnym będzie akcja bilboardowa, jaką przeprowadzi Zamość.
Już 1 czerwca w Warszawie (również w stołecznym metrze), Krakowie, Łodzi,
Poznaniu, Wrocławiu, Rzeszowie, Katowicach, Lublinie pojawią się wielkie plansze
reklamowe Zamościa.
Jadwiga Machulewska, dyrektor
Wydziału Promocji, Kultury i Spraw Społecznych w Urzędzie Miasta wyjaśnia, że z
badań marketingowych wynika, iż spośród najbardziej skutecznych form reklamy
(informacje od znajomych, Internet, telewizja, bilboardy) wybrano taką właśnie,
ponieważ jest najbardziej oryginalna. I co tu dużo mówić - trwała. Reklamówka
Zamościa w telewizji może i zrobiłaby wrażenie, ale na krótko. To forma ulotna.
Poza tym, dosyć droga. Za ustawienie 270 bilboardów Urząd Miasta zapłaci ok. 100
tys. zł.
- Pomysł jest znakomity - uważa Marek
Jawor, sekretarz Lokalnej Organizacji Turystycznej Zamość i Roztocze, który od
lat zajmuje się promocją Zamościa i Roztocza. Marek Jawor wylicza, że za jeden
bilboard miasto zapłaci raptem... ok. 370 zł. - Plansze będą w największych
miastach Polski przez 2 tygodnie! Za taką reklamę, to żadne pieniądze -
podkreśla.
Za pośrednictwem bilboardów UM chce zachęcić do odwiedzenia Zamościa, ale szczególnie w dniach 13-15 czerwca, gdy będzie odbywał się Festiwal Kultury Włoskiej. Wystąpi legendarny piosenkarz włoski Drupi. Ale będą też m.in. „Włoska noc operowa”, wystawy prac plastycznych, fotograficzna, degustacja potraw kuchni włoskiej.
Na bilboardach ma być informacja o festiwalu. Ale dyrektor Machulewska chętnie widziałaby na plakacie prezydenta Marcina Zamoyskiego.
- I ma rację. Zdjęcie i napis: Marcin Zamoyski zaprasza do
Zamościa. To naprawdę dobry pomysł - cieszy się Marek Jawor.
Nikt nie zakłada, że po rozwieszeniu bilboardów do Zamościa
przyjadą tysiące turystów. Ale z pewnością taka forma promocji wzbudzi
zainteresowanie. Ponieważ nie jest jeszcze ograna, jeszcze nie spowszedniała. To
musi zaprocentować.
Nad ustawieniem bilboardów zastanawiają się też w... Krasnobrodzie. Sekretarz Urzędu Miasta Kazimierz Gęśla zdradza, że chyba nie nastąpi to w tym roku, ale w przyszłym? Bardzo prawdopodobne. Gdzie miałyby być ustawione plansze z reklamami Krasnobrodu? Ano w... Zamościu.
Kargul i Pawlak: witajcie w Suścu
Zachęcić turystów do tego, aby przyjechali, to jedna sprawa. Druga kwestia, to przekonać ich, aby do danej miejscowości wracali. To może się udać również za sprawą cyklicznych imprez. W Zamościu takimi są np. Jarmark Hetmański (w tym roku z tej okazji wystąpią m.in. bracia Cugowscy, Ryszard Rynkowski), inscenizacja walk (Szturm twierdzy Zamość), Międzynarodowe Spotkania Wokalistów Jazzowych, Festiwal Jazz na Kresach, Festiwal Kultury im. Marka Grechuty, Eurofolk. - Sam Zamość, z jego zabytkową zabudową się broni, miasto
ma swoją markę. Na niej mogą tylko skorzystać mniejsze miejscowości położone na
Roztoczu. Do nich też dotrą turyści - uważa Jawor.
W Krasnobrodzie bardzo na to liczą. Planują powiększenie
zalewu, chcą aby zostały przebudowane restauracje znajdujące się nad zbiornikiem
wodnym. Kazimierz Gęśla wspomina też o innym pomyśle. Marzy mu się, aby znalazły
się środki na „rekonstrukcję” bitwy kawaleryjskiej pod Krasnobrodem. Będzie to
wydarzenie, obok np. „Majówki Roztoczańskiej”, które ma szansę zwrócić uwagę na
miasto i zachęcić do jego odwiedzenia.
Nieco
inaczej chce zaciekawić sobą Susiec. Jeśli się uda, miejscowość może kiedyś
pokusi się o to, aby organizować np. imprezę związaną z filmem (jak np.
Zwierzyniec, gdzie odbywa się Letnia Akademia Filmowa). Na razie jednak wójt
Franciszek Kawa zamierza przypomnieć, iż to z Suśca właśnie wywodzi się jeden z
najbardziej znanych polskich reżyserów Sylwester Chęciński, autor filmów o
perypetiach rodzin Karguli i Pawlaków.
Wójt Franciszek Kawa wpadł na pomysł, aby imieniem Chęcińskiego nazwać park. Reżyser nie był jednak do tego zbytnio przekonany. Teraz wójt ma inny plan.
- Już niebawem w Suścu stanie płot, a przy nim będą Kargul i Pawlak. Postaci wyrzeźbi artysta ludowy Jerzy Wiatrzyk z Majdanu Sopockiego - obiecuje wójt Kawa. Nie ustalono jeszcze dokładnie, gdzie rzeźby i płot ustawić, ale Sylwester Chęciński został zaznajomiony z planem wójta i zamysł chyba mu się spodobał.
Tomaszów ma
plan
Do działań promocyjnych przykładają się w Tomaszowie Lubelskim. Burmistrz Ryszard Sobczuk zapowiada, że już w tym roku atrakcji przybędzie. Planowana jest inscenizacja bitwy tomaszowskiej z kampanii wrześniowej 1939 roku. Burmistrz ma nadzieję, że z czasem to przedsięwzięcie będzie się rozwijało. Ale ma też coś w zanadrzu. Co dokładnie? Filiżankę, a właściwie 100 (to na początek). Filiżanki będą numerowane. Pierwszą dostanie muzeum. Bo filiżankę - gadżet reklamowy, tyle że dla specjalnych gości lub szczególnie zasłużonych obywateli miasta, wymyślił dyrektor tomaszowskiego muzeum, Eugeniusz Hanejko.
- W XVIII i jeszcze do lat 20. XIX wieku w Tomaszowie (przy ob. ulicy Lwowskiej; w okolicy dzisiejszego kościoła Serca Jezusowego) był zakład, w którym wytwarzano naczynia z porcelany. Dodam, że bardzo cenione, ze względu na ich znakomitą jakość. Pojedyncze egzemplarze są w muzeach: w Lublinie, Muzeum Narodowym w Warszawie i w Krakowie oraz w prywatnych kolekcjach - opowiada Hanejko.
Farfurnię założył XI Ordynat Aleksander August Zamoyski.
Glinkę do produkcji naczyń przywożono z okolic Rawy Ruskiej.
Na filiżankach znajdą się okolicznościowe napisy (żeby było wiadomo, z jakiej okazji ta cenna nagroda została przyznana), będzie wizerunek Aleksandra Augusta Zamoyskiego. A na dnie naczynia - herb miasta. - Ale nie cały, tylko fragment. Bo tak oznaczano porcelanę z Tomaszowa - mówi Hanejko.
Za sprawą filiżanki, turystów nie przybędzie, ale chodzi o
charakterystyczny przedmiot, w każdym razie coś innego niż w promocyjnym
standardzie.
Kolejną atrakcją mają być gryfiny (to
już pomysł tomaszowskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej), monety, którymi
będzie można płacić w wybranych m.in. sklepach, restauracjach w Tomaszowie i
powiecie. Gryfin w przeliczeniu na złotówki będzie miał wartość 5 zł.
Mniej fantazji wykazują w Hrubieszowie. Marek Watras, sekretarz UM o strategii promocyjnej powiada, iż ogranicza się ona do zaopatrzenia w długopisy, koszulki, teczki itp. Nie przewiduje też żadnych nadzwyczajnych imprez, jakie miałyby być organizowane w mieście. Ale twierdzi, że promocja i tak się uda. Zamiast w gadżety, Hrubieszów woli zainwestować w Mistrzostwa Polski w podnoszeniu ciężarów. W tych zawodach, które odbędą się w Hrubieszowie w dniach 5-6 czerwca będą startowały kobiety.
- Imprezę, a także miasto pokaże telewizja ogólnopolska.
Mistrzostwa będą dla zawodniczek okazją uzyskania kwalifikacji do startu na
olimpiadzie w Pekinie - przekonuje Watras.
Ten rok będzie ważny również dla Biłgoraja. Miasto jest jubilatem, ma już 430 lat. Iwona Myszak, inspektor ds. kultury w biłgorajskim Urzędzie Miasta wyjaśnia, że z tej okazji włodarze otrzymają insygnia władzy (łańcuchy). Miasto będzie miało sztandar. To już coś. Będzie też okolicznościowy album, traktujący o historii Biłgoraja. Odbędzie się też widowisko, które wpisało się w historię Biłgoraja, a mianowicie: „Powitanie sitarzy”. W zasadzie to jedna z dwóch (bo jest jeszcze „Pożegnanie sitarzy”) wydarzeń, które w jakiś sposób tworzą klimat Biłgoraja. Oba widowiska to pomysł Stefana Szmidta, aktora, dyrektora Biłgorajskiego Domu Kultury, szefa Fundacji Kresy 2000.
Przez żołądek do serca
Podczas Jarmarku Hetmańskiego (6-8 czerwca) w Zamościu odbędzie się też Festiwal Produktu Lokalnego. Jadwiga Machulewska, dyrektor Wydziału Promocji, Kultury i Spraw Społecznych w zamojskim UM mówi, że być może uda się wykreować produkt (potrawę, danie) charakterystyczne dla Zamościa. Na razie do takiej roli pretenduje... cebularz.
- Ale
ogłosimy konkurs. Będą mogli w nim wziąć udział restauratorzy, ale nie tylko -
zapowiada Machulewska.
Wiadomo bowiem, że zabytki, zabytkami, krajobrazy krajobrazami, ale szczęściu trzeba pomóc. Czyli przez żołądek do serca (turysty).
O ile w niektórych miastach
czy stolicach gmin wójtowie nie przykładają się zbytnio do działań promocyjnych
(zresztą fundusze nie pozwalają; zwykle na promocję przeznacza się od kilku do
maks. 50 tys. zł), dbają o to ci, których władza nie krępuje.
I tak już wiadomo, że specjalnością gm. Izbica są „gęsie szyje” (skórki faszeruje się drobiowymi wątróbkami, sercami). Józef Grzesiuk, dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych w Tarnogórze przyznaje, że na takie danie uczniowie jego szkoły (kształcą się w niej też specjaliści z zakresu gastronomii) postawili wcale nieprzypadkowo.
-
Pracownię gastronomiczną oraz internat mamy jakieś 50 metrów od cmentarza
żydowskiego w Izbicy. Tutaj każdego roku przyjeżdżają Żydzi z Izraela, z USA.
Zresztą Izbica to przed wojną była w zasadzie żydowska miejscowość. Dlatego
specjalnością naszej kuchni jest danie żydowskie - wyjaśnia dyrektor Grzesiuk. I
dopowiada: - Będziemy się starali o certyfikat koszerności.
Podczas Festiwalu Potraw Regionalnych Lubelszczyzny („Kulinarne Dziedzictwo Lubelszczyzny”) w ramach targów Turystycznych LUBTOUR „gęsie szyje” przygotowane przez uczennice Zasadniczej Szkoły Zawodowej w Zespole Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych w Tarnogórze zostały nagrodzone III miejscem.
To nie jedyne sukcesy Zamojszczyzny. W gusta jurorów konkursu trafiły „Jeżynówka” Teresy Łubiarz ze wsi Staszic i piernik wiejski Jadwigi Brzuchali. Oba smakołyki otrzymały pierwsze nagrody w kategorii potrawa regionalna. Jurorów zachwycił smak, zapach, klarowna barwa i wyrafinowana moc nalewki z jeżyn, własnoręcznie zebranych przez Teresę Łubiarz. Smakował im też piernik wiejski, przygotowany na naturalnym miodzie z dodatkiem orzechów i powideł ze śliwek. Przyrządziła go Jadwiga Brzuchala z KGW w Woli Uchańskiej. Korzystała z przepisu swojej babci. Trzecią nagrodę otrzymał zwijaniec – fantazyjnie zawijane ciasto maślane. Autorką wypieku była Zuzanna Malinowska z KGW Rozkoszówka. Wyróżniono także pieróg domowy z mięsem Beaty Sadlej z KGW Staszic i soczewiaki (placuszki z soczewicy), przygotowane przez Barbarę Pokrywkę z KGW w Odletajce. Panie, reprezentujące powiat hrubieszowski, otrzymały też grupowo II nagrodę w kategorii wygląd stołu biesiadnego.
- To nasze największe jak do tej pory zwycięstwo. Do konkursu przegotowywałyśmy się przez kilka dni, odkurzając stare przepisy – tłumaczy Teresa Łubiarz, przewodnicząca Gminnej Rady KGW w Uchaniach.
Powody do zadowolenia ma też tomaszowianin Andrzej
Kudlicki, który jest wiceprezesem Lokalnej Organizacji Turystycznej „Roztocze”.
Kudlicki to także szef Biura Turystycznego „Quand” (specjalizuje się w
organizowaniu wycieczek do Lwowa, ale teraz przeciera też szlak do Rumunii).
Podkreślić należy, że wszystkie konkursy były
wygrane przez podmioty z Roztocza - członków Lokalnej Organizacji Turystycznej
„Roztocze” z siedzibą w Tomaszowie Lub.
Pierwszym
miejscem nagrodzono bowiem zupę „parzybrodę” Lucyny Kozyry z Roztoczańskiego
Stowarzyszenia Agroturystycznego w Suścu (jest zrzeszona w LOT). Również I
miejsce przyznano kolejnemu podmiotowi LOT - Centrum Szkolenia i Rekreacji
ENERGETYK Sp. z o.o. w Krasnobrodzie (za szynkę wieprzową w ziołach
roztoczańskich).
Z kolei Elżbieta i Wojciech
Popkowie ze Stowarzyszenia Kwaterodawców Miasta i Gminy Zwierzyniec zdobyli
drugie miejsce - przywieźli do Lublina domowy chlebek ze smalcem.
„Energetyk” zdobył też I miejsce w kategorii „Stół
Biesiadny”. Biuro „Quand” zostało natomiast wyróżnione przez Zarząd Województwa
Lubelskiego w kategorii najlepszy produkt turystyki weekendowej.
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|