|
Trzy razy piłka wpadła do bramki Hutnika Kraków, ale sędzia uznał tylko jednego gola dla Hetmana Zamość. Wystarczy, gdy obrona wychodzi na zero
Hetman Zamość - Hutnik Kraków 1:0 (1:0)
1:0 Nakoulma 19.
Hetman: Skrzypiec - Cieciura, Wolański, Wachowicz, Chałas - Turczyn (75 Polniak), Migalewski, Kita, Piotrowicz - Nakoulma (90 Sowa), Osuch (81 Towkacki). Trener: Cecherz.
Żółte kartki: Skrzypiec, Chałas, Migalewski, Sowa (Hetman), Bizoń, Zając, Kaczor, Kolański (Hutnik). Sędziował: Pipczyński (Radom).
Wygrana Hetmana byłaby bardziej okazała, gdyby zamojscy piłkarze byli skuteczniejsi. Nasz zespół wypracował sporo sytuacji po ciekawych akcjach, jednak zawsze coś stawało na przeszkodzie. Albo dobrze interweniował bramkarz Hutnika Rafał Brzeziański (po strzałach Wojciecha Wolańskiego w 1 minucie i Rafała Turczyna w 35 minucie), albo dla naszych piłkarzy bramka była za mała (w dogodnych sytuacjach trzy razy spudłował Igor Migalewski, a raz Dariusz Osuch). Innym razem ''przeszkadzał'' sędzia, nie uznając - słusznie - bramek zdobytych przez Igora Migalewskiego ręką w stylu Diego Maradony z mundialu w Meksyku 1986 i Jakuba Polniaka z pozycji spalonej.
- Nasza skuteczność pozostawia wiele do życzenia. Cieszymy
się jednak z trzech punktów, które przybliżyły nas do celu - powiedział trener
Hetmana Przemysław Cecherz.
Hutnicy oddali tylko jeden strzał w światło bramki, w ciągu całego meczu, ale pozostawili po sobie niezłe wrażenie.
- Hutnik rozegrał dobre zawody. I aż
dziw bierze, że ta drużyna zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. Drużyna z Krakowa
była nieźle zorganizowana. Goście przeprowadzili kilka ciekawych akcji
skrzydłami, skrajnych pomocników często wspomagali boczni obrońcy. Tym bardziej
powinniśmy doceniać naszą minimalną wygraną - chwalił rywali trener Cecherz.
Po wygranej z Hutnikiem Hetman wciąż traci dwa
punkty do prowadzącego w tabeli Górnika Łęczna. Ubiegłoroczny pierwszoligowiec
do celu też zmierza małymi kroczkami. Dwa poprzednie mecze łęcznianie wygrali po
1:0, strzelając gole w ostatnich minutach z rzutów karnych. W sobotę, w meczu z
Avią Świdnik Górnikowi też pomógł wygrać... podyktowany karny.
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|