|
Od 110 do 130 nowych miejsc dla skazanych przybędzie w Zakładzie
Karnym w Zamościu. Rozbudowany zostanie oddział zewnętrzny, zlokalizowany przy
ul. Hrubieszowskiej. Cała inwestycja, łącznie z wyposażeniem będzie kosztować
ok. 5 mln zł. Część prac wykonają sami więźniowie
Powstanie tam nowy pawilon dla
osadzonych – mówi ppłk Marian Puszka, dyrektor ZK w Zamościu. – Zakładamy, że w
nowym budynku znajdzie się od 110 do 130 miejsc dla osadzonych. W tej chwili
trwają prace nad dokumentacją techniczną inwestycji. Jeżeli wszystko dobrze
pójdzie, to jeszcze w tym roku powinny rozpocząć się prace ziemne.
W nowym pawilonie będą nie tylko cele. Planuje się umieścić
w nim poczekalnię dla osób odwiedzających skazanych, specjalną salę do widzeń
oraz pomieszczenie do przyjmowania paczek. Obok nowego pawilonu powstanie drugi
budynek – garażowo-techniczny.
Polskie więziennictwo od lat boryka się z problemem przeludnienia – w celach brakuje miejsc dla skazanych.
- Według stanu na dzień 17 marca
br. dysponujemy 78 964 miejscami, ale w zakładach karnych przebywają 87 732
osoby. Zaludnienie sięga więc 111,5 procent – mówi kpt. Barbara Prus z zespołu
prasowego Centralnego Zarządu Służby Więziennej. Dlatego powstał specjalny
program, w ramach którego w zakładach karnych, w całym kraju ma zostać
utworzonych 17 tys. nowych miejsc. W ubiegłym roku przybyło tych miejsc 4 400.
W Zamościu też jest bardzo ciasno. W budynku przy
ul. Okrzei na 284 miejscach osadzonych jest 347, a więc przeludnienie sięga 22
proc. W najgorszych latach kary odsiadywało tam nawet 420 więźniów! W oddziale
zewnętrznym przy ul. Hrubieszowskiej, który dysponuje 211 miejscami, przebywa
obecnie 250 skazanych (przeludnienie wynosi prawie 19 proc.).
Powstanie nowego pawilonu powinno, chociaż w części, poprawić sytuację. Cała inwestycja, łącznie z wyposażeniem, będzie kosztować ok. 5 mln zł. Część prac wykonają sami więźniowie.
-
Dokładną cenę poznamy po rozstrzygnięciu przetargu na wykonanie rozbudowy.
Firma, która wygra, będzie musiała zatrudnić skazanych przy realizacji robót,
głównie do prac niefachowych – mówi ppłk Marian Puszka.
Dyrektor więzienia podkreśla, że praca odgrywa ogromną rolę w resocjalizacji i bardzo wychowawczo oddziałuje na skazanych. W dodatku coraz więcej podmiotów chce, by więźniowie u nich pracowali. Trudno temu się dziwić, bo dla samorządu i jego jednostek oraz dla organizacji nie działających dla zysku praca świadczona jest nieodpłatnie. Firmy natomiast muszą zapłacić minimum połowę najniższego wynagrodzenia.
- Osadzeni bardzo
chętnie zgłaszają się do pracy – podkreśla dyrektor Puszka. -To dla nich nie
tylko okazja do wyjścia „poza mur” i kontakt z normalnym życiem, ale także
szansa na wykazanie się odpowiedzialnością i udowodnienie, że zasługują by np.
skorzystać z warunkowego przedterminowego zwolnienia.
Oczywiście nie wszyscy skazani mogą pójść do pracy poza
zakładem karnym, w czasie której przecież nie są już pilnowani przez strażników.
Tylko starannie wytypowani osadzeni mogą opuszczać w ten sposób zakład karny. W
ciągu 6 lat tylko 2 więźniów samowolnie oddaliło się przy wykonywaniu pracy poza
ZK, co świadczy, iż służby więzienne trafnie kwalifikują do pracy „za
murami”.
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|