|
Przyszłość hrubieszowskiej piłki nożnej Mirosław Nowak widzi w
czarnych barwach. - Mam wielkie obawy. Jeśli nic się nie zmieni, to na przyszły
sezon możemy nie mieć drużyny - twierdzi trener Unii
Skąd taki pesymizm szkoleniowca Unii Hrubieszów?
- W sobotę, 22 marca gramy zaległy mecz z Olimpiakosem w Tarnogrodzie. Mogę mieć problemy z zebraniem jedenastu piłkarzy. Pod względem organizacyjnym leżymy. Nie ma w klubie pieniędzy na wzmocnienie kadry. Mam bardzo słaby kontakt z zarządem. Brakuje kierownika drużyny. Mój brat Janusz Nowak, który prowadzi zespół juniorów, nie może skompletować solidnego składu. A na zajęciach seniorów frekwencja jest niska. Piłkarzy nie zachęca nawet regulamin premiowania, który niedawno opracowaliśmy. Nie mogę krytykować zawodników. Każdy jest pewien miejsca w składzie, więc jeśli dostanie po uszach, może mi powiedzieć ''do widzenia''. Jestem w kropce - tłumaczy trener Mirosław Nowak.
W meczach kontrolnych Unia zanotowała komplet wygranych - 6:1 z Huraganem Hrubieszów, 6:0 z Płomieniem Spartanem Nieledew, 6:2 z Huczwą Tyszowce, 4:2 z Unią Białopole i 3:1 z Omegą Stary Zamość. Ale w lidze - według trenera - nie będzie już tak łatwo.
- Mariusz Bednarz wyjechał za granicę, a Jakub Ciesielczuk, Tomasz Przeworski, Piotr Greniuk, Konrad Kalaciński i Paweł Góra zrezygnowali. Jacek Błaszczyński studiuje w weekendy, dlatego może trenować, ale nie grać w lidze. W meczu z Olimpiakosem za nadmiar kartek nie zagrają Mariusz Flisiak i Sebastian Suduł. Ponadto czterej inni piłkarze mają na koncie po trzy żółte kartki i po pierwszej następnej będą musieli pauzować. Mogą się jeszcze pojawić kontuzje. Nie mamy rezerwowego bramkarza - mówi trener Nowak.
Już raz w
okresie przygotowawczym piłkarze Unii zastrajkowali. Trener Nowak obawia się, że
jeśli tylko lepsi zawodnicy, jak Daniel Maciejewski (powrócił z Płomienia
Spartana) czy Rafał Oleszczuk (na zdjęciu) zrezygnują z gry, zespół rozsypie się
całkowicie.
Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia
Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
|